Moc wzruszeń, wspomnień ze szkolnych czasów i radość ze spotkania po latach – takie uczucia towarzyszyły absolwentom techniku drogowego, które niegdyś funkcjonowało w dzisiejszym Zespole Szkół nr 2. W miniony piątek mieli oni okazję znów odwiedzić szkolne mury i powrócić pamięcią do młodzieńczych czasów. W zjeździe trzech roczników uczestniczył też były dyrektor placówki i nauczyciel przedmiotów zawodowych, Mieczysław Mazurkiewicz.
POWRÓT PO LATACH
Zjazdy absolwentów to zawsze wyjątkowe wydarzenia dla tych, którzy w nich uczestniczą. Pozwalają odbyć niezwykłą podróż do czasów młodości, spotkać z dawno niewidzianymi koleżankami i kolegami, powspominać lata nauki oraz nauczycieli. W miniony piątek taką sentymentalną wyprawę odbyły trzy roczniki technikum budowy dróg i mostów, które w latach 70. minionego stulecia funkcjonowało w dzisiejszym Zespole Szkół nr 2 im. Jędrzeja Śniadeckiego. W zjeździe uczestniczyli absolwenci z lat 1973, 1974 i 1975. Najstarszy z tych roczników świętował 50-lecie matury. Uczestników, w najbardziej okazałym i najstarszym szkolnym gmachu w mieście, powitała dyrektor Alina Niezgoda. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Następnie uczestnicy zjazdu mieli okazję zwiedzić szkołę i zobaczyć, jak od czasów ich nauki się zmieniła. Wiele wspomnień wywołało oglądanie sal lekcyjnych. Jak się okazało, w niektórych nadal wykładane są te same przedmioty co pół wieku temu.
MIELIŚMY WSPANIAŁYCH PROFESORÓW
W gronie absolwentów, którzy przybyli na zjazd, byli m.in. były wójt gminy Jedwabno Włodzimierz Budny, emerytowany dyrektor Powiatowego Centrum Turystyki i Rekreacji Jerzy Cimoszyński i komendant szczycieńskiej Straży Miejskiej Janusz Gutowski. Do technikum drogowego uczęszczał także nieżyjący już, znany muzyk Tadeusz Machela. - Chodziliśmy do jednej klasy. Siedział przede mną w ławce – wspomina Włodzimierz Budny, absolwent z 1973 r. Były wójt opowiada, że najbardziej wymagający byli nauczyciele przedmiotów ścisłych. - Cisnęli nas niemiłosiernie – śmieje się pan Włodzimierz. Przyznaje, że szczególnym sentymentem darzył polonistkę, rodowitą Mazurkę, Ritę Kuhn. - Wcześniej pracowała w funkcjonującym tu przed naszym technikum liceum pedagogicznym. Takiego nauczyciela jak ona już potem nigdy nie spotkałem. Zawsze była perfekcyjnie przygotowana do lekcji – wspomina Włodzimierz Budny. Ze szkolnych czasów zapamiętał też pobyt w internacie mieszczącym się wówczas na III piętrze szkolnego gmachu. Uczniowie zajmowali czteroosobowe pokoje, a spali na żelaznych łóżkach. Musieli również odbywać dyżury w szkolnej kuchni znajdującej się w piwnicy. - Miło je wspominam, choć jej szefowa potrafiła nas czasem zdzielić łyżką po głowie – śmieje się były wójt gminy Jedwabno.
Uczestnicy zjazdu z łezką w oku wspominali pedagogów, w tym Antoniego Pyda pracującego w szkolnej bibliotece, przewodnika wycieczek, który organizował m.in. rajdy rowerowe. - Profesorów mieliśmy wspaniałych. Byli to panowie Mazurkiewicz, Głębocki czy Pietrzak – mówi ze wzruszeniem mieszkająca obecnie w Giżycku Barbara Dadełło, z domu Sadowska. Opowiada, że do technikum nie uczęszczało wiele dziewcząt, ale akurat ona wybrała ten kierunek, bo lubiła matematykę. Kiedy poszła na praktyki zawodowe w Giżycku, trochę się dziwiono, że zdecydowała się na pracę w drogownictwie. Pani Barbara nadal jest aktywna zawodowo, pracując jako inspektor nadzoru.
KRÓTKA, ALE PIĘKNA PRZYGODA
Na zjazd absolwentów przyjechał bardzo ciepło przez nich wspominany Mieczysław Mazurkiewicz. Pracę w technikum rozpoczął tuż po studiach, w 1970 r. Ze szkołą związany był krótko, bo zaledwie trzy lata. Przez rok, między 1972 a 1973 pełnił funkcję dyrektora placówki. - Ówczesne władze namawiały mnie na pozostanie, proponując mieszkanie, ale się nie zdecydowałem – opowiada Mieczysław Mazurkiewicz, który do pracy w Szczytnie dojeżdżał z Olsztyna. Uczył młodzież przedmiotów zawodowych – budowy dróg i mostów, technologii robót drogowych i mechaniki budowli. Wspomina, że technikum drogowe zostało przeniesione do Szczytna po tym, jak zlikwidowano ten profil kształcenia w olsztyńskim technikum budowlanym. Z kolei w Szczytnie w tym czasie wygaszane było liceum pedagogiczne. Dlatego zapadła decyzja, by w zajmowanym przez tę szkołę budynku otworzyć nowy profil kształcenia.
Po zakończeniu pracy w szczycieńskim technikum, pan Mieczysław nigdy już nie wrócił do zawodu pedagoga. Pracował w wykonawstwie, najpierw w administracji drogowej w Olsztynie, a potem także jako kierownik robót. Następnie zdobył uprawnienia projektowe i zajmował się projektowaniem. Na początku lat 90. przeniósł się z Warmii i Mazur do Warszawy, gdzie mieszka do dziś. Był zatrudniony w stołecznym samorządzie, w dzielnicach Mokotów i Ursynów, gdzie odpowiadał za infrastrukturę. Od 2003 r. prowadził własną działalność gospodarczą. Wraz z córką i synem, którzy są architektami, zaprojektował m.in. osiedle „Tęczowy Las” na olsztyńskich Jarotach. Zajmował się również działalnością deweloperską, budując cztery osiedla domów jednorodzinnych w Warszawie i jej okolicach. Dziś jest już emerytem, ale nadal współpracuje z dziećmi przy realizacji różnych projektów. Przyznaje, że nasz region jest bardzo bliski jego sercu, bo pochodzi z Działdowa i tam też nadal ma rodzinę. Z sentymentem wspomina również początki swojej drogi zawodowej w technikum drogowym.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
