Na oddziałach szczycieńskiego szpitala znów wykonywane są planowe zabiegi i operacje, które odłożono w związku z wykryciem w placówce zakażeń koronawirusem. Zarówno władze powiatu, jak i dyrekcja ZOZ zapewniają, że na razie sytuacja jest pod kontrolą. Wątpliwości związane z funkcjonowaniem szpitala w czasie epidemii ma radny Zygmunt Rząp.
Zakażenia koronawirusem w szczycieńskim szpitalu wykryto trzy tygodnie temu. Doszło do nich na oddziale wewnętrznym, gdzie testy potwierdziły wirusa u dwóch pielęgniarek, jednego ratownika medycznego oraz sześciorga pacjentów. Wszyscy trafili do szpitali w Ostródzie lub Elblągu. Reszta personelu oraz chorych została odizolowana. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Obecnie placówka funkcjonuje już normalnie. - Szpital pracuje w zwykłym trybie, zarówno „na ostro”, jak i planowo – mówi starosta.
Do funkcjonowania placówki po tym, jak wykryto zakażenia, uwagi ma radny powiatowy Zygmunt Rząp. Według niego pacjenci z lżejszymi dolegliwościami byli wtedy pozostawieni sami sobie. - Wiem, że mieli szukać sobie drugiego szpitala, żeby ktoś tam ich zoperował. Trochę mi to nie pasuje. Jak to się ma do odpowiedzialności szpitala wobec chorych? - zastanawia się radny.
Starosta Matłach tłumaczy, że takie a nie inne rozwiązania nie są wymysłem ani władz powiatu, ani dyrekcji ZOZ, lecz wynikają z odgórnych procedur ministerstwa zdrowia i sanepidu. Jego zdaniem zrozumiałym jest, że w przypadku wykrycia zakażeń nie wolno wprowadzać na teren szpitala osób z zewnątrz. - W nagłych sytuacjach, na przykład w razie wypadku, pomoc była udzielana natychmiast – zapewnia starosta. To jednak nie w pełni przekonało radnego. - Szpital powinien się zająć pacjentem, żeby nie musiał on na własny koszt szukać innego – uważa Rząp.
(ew){/akeebasubs}
