Schorowani, często starsi ludzie leżący na korytarzach to w szczycieńskim szpitalu codzienność. Jego dyrekcja nie kryje, że w powstałym na początku XX w. budynku nie ma szans na jakikolwiek rozwój czy poszerzenie oferty medycznej. Dlatego od dawna postuluje rozbudowę. Według starosty Jarosława Matłacha, mogłaby się ona rozpocząć już w przyszłym roku.
CIERPIĄCY LUDZIE NA KORYTARZACH
Wybudowany na początku XX w. szpital w Szczytnie niezależnie od pory roku przeżywa prawdziwe oblężenie. Najgorsza sytuacja panuje na oddziale wewnętrznym. Liczy on 45 łóżek, jednak pacjentów jest znacznie więcej. Przeważnie są to osoby w podeszłym wieku, których pobyt w szpitalu trwa dłużej. Dla części z nich brakuje miejsca w salach, muszą więc leżeć na korytarzach. W połowie ubiegłego tygodnia takich pacjentów było sześcioro. Sytuacja nie jest komfortowa ani dla chorych, ani dla personelu. – Najtrudniej nam znosić pełne wyrzutu spojrzenia pacjentów, których musimy kłaść na korytarzach i tłumaczyć im, że to niezależne od nas – mówi jedna z pielęgniarek. Podobnie jest na chirurgii. Tu także korytarze obstawione są łóżkami, w których leżą cierpiący ludzie. Z kolei na dole budynku, gdzie mieszczą się poradnie specjalistyczne, kolejki chorych czekają w ciasnocie. Na dodatek z powodu mających wejść w przyszłym roku przepisów, zagrożony jest szpitalny Oddział Intensywnej Terapii.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Obecnie składa się on z trzech łóżek. Po zmianach przewidywane minimum to cztery. Problem w tym, że w szczycieńskiej placówce nie ma na nie miejsca. Na dobudowanie do istniejącego OIT-u pomieszczenia o powierzchni 60 m2 zgody nie chce wydać wojewódzki konserwator zabytków, pod którego pieczą znajduje się obiekt. Dyrektor szczycieńskiego szpitala Beata Kostrzewa alarmuje, że bez tego oddziału dalsze funkcjonowanie placówki może stanąć pod znakiem zapytania.
BEZ ROZBUDOWY ANI RUSZ
Dane z ubiegłego roku pokazują jednak, że mieszkańcom powiatu szpital jest bardzo potrzebny. W 2014 r. leczonych było w nim blisko 6,7 tysięcy osób. Nie wszyscy chorzy zostali przyjęci – takich przypadków odnotowano przeszło 4 tysiące. W sumie, włączając w to poradnie, rehabilitację, pracownię endoskopową oraz pogotowie, udzielono pomocy ponad 30 tysiącom ludzi. W ubiegłym roku wykonano 1150 operacji chirurgicznych. Od początku bieżącego robi się ich średnio trzy na dzień, włączając w to soboty i niedziele. – To, że szpital jest potrzebny, nie ulega wątpliwości, ale powinniśmy się rozwijać – mówi dyrektor Kostrzewa. – Jeśli przegapimy ten moment, będzie nam bardzo trudno – ostrzega. Dlatego, jej zdaniem, jedynym rozwiązaniem zapewniającym placówce dalszy byt i możliwości rozwoju, jest rozbudowa. Dyrekcja szpitala ma już pomysł, jak mogłaby ona wyglądać. – Nie byłaby to rozbudowa o drugi gmach, ale inwestycja na zasadzie klocków lego, polegająca na dobudowaniu jednej bryły. Do niej, w miarę potrzeb, można by dostawiać kolejne – tłumaczy Beata Kostrzewa.
Zapowiada, że koncepcję taką niebawem opracuje architekt. Nowa bryła o powierzchni około 2 tys. m2 miałaby się znajdować w miejscu, gdzie dziś stoi budynek administracyjny zajmowany przez dyrekcję oraz stara apteka szpitalna, będąca już w bardzo złym stanie technicznym. Przeniesione zostałyby tu oddziały niezabiegowe – wewnętrzny i dziecięcy, a także apteka oraz laboratorium. Całość byłaby połączona z istniejącym budynkiem łącznikiem. Z kolei dotychczasowy oddział wewnętrzny zostałyby częściowo przerobiony na ortopedię, tam też przeniesiono by OIT. Zwolnione miejsce po pediatrii umożliwiłoby stworzenie oddziału opiekuńczego dla osób w podeszłym wieku. – Na naszym terenie takich oddziałów brakuje, a społeczeństwo się starzeje – zauważa zastępca dyrektora ds. lecznictwa, Stanisław Zaręba.
BRAK SIŁY PRZEBICIA
Dzięki rozbudowie szpital miałby szansę na uzyskanie lepszego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Obecnie placówka wyrabia go znacznie ponad normę, przy czym za nadlimity otrzymuje tylko ok. 30% zwrotu. – Nie mamy siły przebicia ani politycznego, ani jakiegokolwiek, żeby ten kontrakt zwiększyć – ubolewa zastępca dyrektora. W ciągu ostatnich lat pozostaje on właściwie bez zmian, podczas gdy koszty funkcjonowania placówki nieustannie rosną. Tymczasem w szpitalu są ortopedzi mogący wykonywać zabiegi wszczepiania endoprotez, na które w naszym województwie czeka się 2 – 3 lata, jest też urolog. Problemem pozostaje jednak brak środków z NFZ na tego typu usługi medyczne.
Potrzebę rozbudowy szpitala popiera były starosta, a obecnie radny powiatowy Andrzej Kijewski. Uważa on jednak, że minione dziesięć lat było dla ZOZ-u czasem straconym. – Dziś mówimy o tym, jak przetrwać. To nie jest dobra droga, żeby szpital ożył – przekonuje. Według niego także władze samorządowe Szczytna oraz gmin powiatu powinny się włączyć do działań wspierających placówkę. – Muszą poczuć, że jest to wspólny organizm, a nie zadanie tylko i wyłącznie powiatu – mówi Kijewski. NOWA RZECZYWISTOŚĆ
Ku rozbudowie szpitala skłania się także starosta Jarosław Matłach. Jeszcze w poprzedniej kadencji, kiedy postulat taki zgłaszał radny powiatowy i ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Marek Kasprowicz, podchodził do tego sceptycznie. Skąd zmiana stanowiska? – Teraz mamy nową rzeczywistość. Wtedy uważałem, że w pierwszej kolejności należy wyremontować istniejące już oddziały, a dopiero potem myśleć o rozbudowie – odpowiada starosta. Dodaje, że jeśli Rada Powiatu wyrazi zgodę, rozbudowa mogłaby ruszyć już w przyszłym roku.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
