Personel nazywa ich „świątecznymi babciami” lub „świątecznymi dziadkami”. Mowa o starszych osobach, które bliscy przed świętami oddają do szpitala. Trend ten jest zauważalny już nie tylko w dużych miastach. W szczycieńskim szpitalu w okresie przedświątecznym także przybywa seniorów, którym „nagle się pogorszyło”.

Szpitalne łóżko zamiast opłatka i choinki
Wielu seniorów, zamiast w rodzinnym gronie, spędza święta w szpitalnej sali

PRZEDŚWIĄTECZNE NASILENIE DOLEGLIWOŚCI

Przedświąteczne przygotowania, zakupy, gonitwa za prezentami – to wszystko nie sprzyja opiece nad starszymi rodzicami czy dziadkami. Są też tacy, którzy święta spędzają poza domem. Co wtedy zrobić z seniorem? Coraz częściej rodziny umieszczają ich na ten czas w szpitalu. Jeszcze do niedawna był to trend zauważalny w dużych miastach. Na prowincji silny pozostawał model rodziny wielopokoleniowej, gdzie osoby starsze otaczano szacunkiem, a nawet pewnego rodzaju czcią. Okazuje się jednak, że to już przeszłość. W okresie przedświątecznym lub wakacyjnym w szczycieńskim szpitalu także przybywa seniorów. - Zawsze mamy nadzieję, że nie wynika to złej woli, lecz z konieczności i nie oceniamy intencji rodzin – zastrzega dyrektor Beata Kostrzewa. Zaraz jednak dodaje: - Gdy 23 grudnia jest wzywane pogotowie do osiemdziesięciokilkuletniej osoby, która źle się czuje, a w tym wieku ma prawo czuć się źle stale, to personel nabiera pewnych podejrzeń - mówi dyrektor. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Szpital nie ma jednak innego wyjścia, jak tylko przyjąć leciwego pacjenta, bo starsi ludzie często cierpią na przewlekłe choroby, więc nieustannie coś im dolega. Znamienne jest jednak to, że dolegliwości nasilają się zwykle przed świętami. - Personel ma nawet na takich pacjentów określenie „świąteczne babcie” - mówi Beata Kostrzewa. Seniorzy trafiają na oddział wewnętrzny, który niemal cały czas jest przepełniony i często chorzy muszą leżeć w łóżkach na szpitalnych korytarzach. - Oddział liczy 45 łóżek, ale na przykład dziś mamy już pięć „dostawek” - informuje dyrektor. Dla porównania, na oddziale dziecięcym w święta zwykle panują pustki.

„LECZENIE” W ŚWIĘTA

Dyrektor, na podstawie relacji ratowników medycznych, mówi o jeszcze innym zjawisku. - W pierwszy dzień świąt, kiedy do seniora przyjadą dzieci z dużych miast, zaczynają go „leczyć”. Pytają: „to oni ci tu nie zrobili tego czy tamtego, nie dali takiego a takiego leku?”. No i zaczyna się dzwonienie na pogotowie. Dolegliwości, które występowały dwa tygodnie wcześniej, muszą być leczone akurat w święta – relacjonuje Beata Kostrzewa.

Przywołuje też sytuację z ubiegłego roku, kiedy pacjent z zaawansowaną chorobą nowotworową, na własną prośbę poprosił o wypisanie na czas świąt do domu. - Jego córka złożyła na nas za to skargę – mówi dyrektor.

W DOMACH JUŻ NIE UMIERAMY

Przy okazji zauważa, że śmierć staje się tematem tabu. - Teraz ni e umieramy już w domach. W ostatniej godzinie rodzina wzywa do umierającego pogotowie, które zabiera go do szpitala.

Z czego to wynika? - Być może z wygody i ze strachu przed sprawami organizacyjnymi. Bo nie wierzę, że boimy się tej bliskiej osoby, która zmarła – odpowiada dyrektor.

Mimo wszystko nie traci jednak optymizmu i ma nadzieję, że podczas tegorocznych świąt liczba seniorów na oddziale wewnętrznym nie wzrośnie. - Wierzę w ludzi i myślę, że nie są w gruncie rzeczy źli. Kochajmy naszych bliskich, bo nie wiemy, jak długo jeszcze będą z nami – apeluje Beata Kostrzewa.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}