Wacław Fedorowicz ze Szczytna uważa, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Odrodzenie” nalicza mieszkańcom zbyt wysokie stawki za centralne ogrzewanie. Sytuacja taka trwa już od wielu lat, a wyjaśnienia, które dotąd otrzymywał, nie były dla niego wystarczające. Kiedy mieszkaniec wyraził swoje wątpliwości podczas walnego zebrania spółdzielni, jej zarząd skierował przeciw niemu pozew do sądu o zniesławienie.

Szukał prawdy, dostał pozew
Z wyliczeń Wacława Fedorowicza wynika, że mieszkańcy spółdzielczych bloków płacą za ogrzewanie więcej niż się należy

NIEROZWIANE WĄTPLIWOŚCI

Wacław Fedorowicz jest blisko 80-letnim emerytem. Do Spółdzielni Mieszkaniowej „Odrodzenie” należy od 1969 r., co stawia go w gronie jej najstarszych członków. Tym bardziej może dziwić to, co ostatnio spotkało pana Wacława. Wszystko przez to, że od lat ma zastrzeżenia do wysokości opłat za centralne ogrzewanie. Jego zdaniem są one nieadekwatne do rzeczywistego zużycia. W tej sprawie wielokrotnie interweniował u władz spółdzielni. – Poprosiłem o udostępnienie faktur za ogrzewanie bloków. Po ich analizie wyszło mi, że nienależnie pobrano ponad 180 tys. zł – mówi pan Wacław. Według jego wyliczeń, w zeszłym roku koszt ogrzania tylko sześciu bloków na ul. Leyka i Nauczycielskiej wyniósł pół miliona złotych. – A przecież poprzednia zima nie była wcale taka sroga – dziwi się emeryt.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Swoimi wątpliwościami chciał się podzielić z innymi członkami spółdzielni podczas czerwcowego walnego zebrania. – Powiedziałem wtedy, że pobieranie opłat wyższych niż się należy, jest kradzieżą – relacjonuje pan Wacław. Ta wypowiedź dotknęła władze spółdzielni. Jej prezes Krzysztof Krakowski skierował przeciw emerytowi pozew, uznając, że starszy mężczyzna dopuścił się zniesławienia. Pierwsza rozprawa została wyznaczona na 20 grudnia.

NIE POZWOLIMY SIĘ WYZYWAĆ OD ZŁODZIEI

Czy reakcja władz spółdzielni wobec swojego długoletniego członka nie jest zbyt ostra? – Podczas zebrania padły słowa o kradzieży pieniędzy przez zarząd. Jestem ostatnią osobą, która włóczyłaby się po sądach, ale nie mogę pozwolić, aby ktoś wyzywał nas od złodziei – odpowiada prezes Krakowski. Dodaje, że spółdzielnia od lat stara się tłumaczyć panu Wacławowi, skąd biorą się takie a nie inne stawki opłat za ogrzewanie i zawsze udostępnia mu wszelkie możliwe dokumenty. – Sprawa ta, na wniosek pana Fedorowicza, była także przedmiotem dochodzenia prokuratorskiego, które nie wykazało żadnych nieprawidłowości – zapewnia prezes. Przyznaje, że rozliczanie ciepła jest skomplikowane, bo uwzględnia wiele składników, w tym również ciepłą wodę oraz straty przesyłowe. – Generalnie obowiązuje jedna zasada – za tyle ciepła, ile wejdzie do budynku, tyle ludzie muszą zapłacić. Ani grosza więcej, ani mniej – tłumaczy Krakowski. Czy jednak nie myśli o tym, aby wycofać pozew przeciw panu Wacławowi i starać się jeszcze raz wyjaśnić mu sytuację? – Gdyby to był jego jednorazowy wybryk, przymknąłbym oko – odpowiada. Dodaje, że zanim skierował pozew, dał emerytowi czas na zgłoszenie sprawy do prokuratury. Pan Wacław nie uczynił tego w wyznaczonym terminie, dlatego zarząd spółdzielni podjął własne kroki prawne przeciw niemu.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}