Lokatorzy mieszkań komunalnych w Szczytnie będą je mogli wykupić o 10 procent taniej niż dotychczas. Urzędnicy miejscy liczą, że będzie to wystarczającą zachętą. W ciągu roku ubywa z majątku miasta zaledwie 20 takich lokali.
JESZCZE TANIEJ
Jeszcze taniej niż dotychczas mieszkańcy lokali komunalnych w Szczytnie będą mogli wykupić je na własność. Rada Miejska zwiększyła o 10% stawki bonifikat obowiązujących przy wykupie mieszkań. I tak za lokale znajdujące się w budynkach postawionych w latach 1981-1990 wyniesie ona 70%, a w latach 1961-1980 - 85%. W lokalach znajdujących się w jeszcze starszych budynkach, a są i takie, np. z roku 1880 bonifikata zostanie utrzymana na dotychczasowym poziomie, czyli 92%. Nowością jest dopuszczenie do sprzedaży lokali w najmłodszych budynkach z lat 1991-2000. Będzie je można nabyć przy 60% upuście. Wymienione ulgi dotyczą osób, które zdecydują się na zakup mieszkania w ratach. Ten, kogo stać na jednorazową zapłatę otrzyma jeszcze dodatkowy 5% rabat.
- Wzrost bonifikat ma zachęcić najemców do wykupu zajmowanych przez nich mieszkań – mówi Marta Deptuła-Sitarek, naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej. Dla miasta oznacza to zmniejszenie kosztów na administrowanie budynkami i ich remonty, na które i tak przeznaczane są minimalne kwoty. Właściciele mieszkań wykazują większą dbałość o własny majątek, remontując je już własnymi siłami, poprawiają tym samym stan budynków.
Nabywcy mieszkań komunalnych mają postawiony jeden warunek – nie mogą ich odsprzedać w ciągu 5 lat. Jeśli to zrobią, muszą zwrócić miastu z odsetkami wartość otrzymanej bonifikaty. Ten przepis trzeba było dotychczas zastosować wobec dwóch rodzin, który sprzedały mieszkanie przed terminem w tym roku.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CORAZ MNIEJSZE ZAINTERESOWANIE
Wykup mieszkań komunalnych w ostatnich latach nie cieszył się dużym zainteresowaniem. W ubiegłym roku, podobnie jak i w tym miasto sprzedało 20 lokali. W poprzednich latach transakcji było nawet czterokrotnie więcej. Najlepiej sprzedają się mieszkania w budynkach powstałych po roku 1980. Te najstarsze, choć w optymalnym wariancie można kupić je tylko za 3% wartości, wymagają dużych nakładów na modernizację. Za lokal o powierzchni 50 m2 wystarczy zapłacić niewiele ponad 2 tys. zł, a mimo to zbyt wielu chętnych nie ma. - Są ludzie, którzy nigdy na to si ę nie zdecydują, by nie wchodzić do wspólnoty mieszkaniowej i nie dokładać się do remontów – mówi Marta Deptuła - Sitarek.
Z kolei za mieszkanie w nowszych budynkach ich nabywcy w tym roku zapłacili np. 20 tys. zł (54 m2), 30 tys. zł (60 m2), 43 tys. zł (61 m2), a nawet 57 tys. zł (62 m2). W mieszkaniach wybudowanych w latach 80. cena za 1m2 szacowana jest na 2,3 tys. zł, podczas gdy jeszcze kilka lat temu sięgała zaledwie 1 tys. zł. Za najnowsze przelicznik wynosi 3,5 tys. za 1m2.
NIE MA KASY NA REMONTY
Bez emocji do wprowadzonych zmian podchodzi dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej Janusz Woźniak.
-Dochody ze sprzedaży majątku wpływają na konto miasta - mówi dyrektor. Na remonty jego zakład z roku na rok otrzymuje coraz mniejsze środki. W tym sięgają zaledwie 200 tys. zł.
- Udaje się za to odnowić kilka mieszkań po zmarłych najemcach, naprawić jakiś dach, komin i to wszystko. Nie starcza już środków na wykonanie elewacji, czy odnowienie klatek schodowych – utyskuje dyrektor. A, jak przyznaje, w zasobach jego zakładu są mieszkania z łazienkami na zewnątrz czy też domy kwalifikujące się do rozbiórki. W tych kwestiach miasto też nie podejmuje działań ze względu na brak środków finansowych.
Może więc należałoby te stare mieszkania oddać ich najemcom za darmo?
- Nie można, bo zabraniają tego przepisy – rozkłada ręce dyrektor.
(o)
{/akeebasubs}
