Po rozmowie z warmińsko-mazurskim kuratorem, wójt Kołakowska wycofała się z zamiaru obniżenia poziomu organizacyjnego szkół w Kolonii i Jerutach do trzech klas. - To było do przewidzenia, bo wójt działała na zasadzie jakoś to będzie - uważają radni, którzy głosowali zarówno za, jak i przeciw wprowadzeniu zmian.

To było źle przygotowane od początku
- Najpierw zatrudniało się ludzi w szkołach, a później naszymi rekami próbowało się ich zwolnić – wytyka wójt Kołakowskiej radny Grzegorczyk

Po przyjęciu przez Radę Gminy uchwały o zamiarze obniżenia poziomu organizacyjnego szkół w Kolonii i Jerutach do trzech klas, wójt Kołakowska udała się do kuratora, aby przekonać go do swoich zamiarów. Jego pozytywna opinia była konieczna, by do zmian w obu szkołach doszło. Wyprawa zakończyła się jednak fiaskiem. - Względy ekonomiczne nie mogą być decydujące. Ważne jest, żeby każde dziecko miało łatwy i bezpieczny dostęp do szkoły – tłumaczy Wojciech Cybulski, warmińsko-mazurski wicekurator oświaty. Powołuje się przy tym jeszcze na silny opór lokalnej społeczności.

Czy taki finał, który nie wystawia najlepszego świadectwa, nie tylko wójt Kołakowskiej, ale i całemu samorządowi Świętajna, był do przewidzenia? Radni, którzy głosowali zarówno za, jak i przeciw wprowadzaniu zmian uważają, że tak.

Sławomir Grzegorczyk twierdzi, że całe przedsięwzięcie było od samego początku źle przygotowane.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Najpierw zatrudniało się ludzi w szkołach, a później naszymi rękami próbowało się ich zwalniać – mówi radny. - Do rozmów z rodzicami wójt przystąpiła w ostatniej chwili w grudniu, zamiast kilka miesięcy wcześniej. A przecież wiadomo, że uzyskanie akceptacji rodziców było podstawą .

Błędnie, według niego, problem odniesiono tylko do dwóch szkół. - Nad reorganizacją całej gminnej oświaty trzeba się zastanowić, a nie tylko dwóch wybranych placówek, na zasadzie zróbmy coś, a potem zobaczymy co z tego będzie – mówi radny.

Brak należytego przygotowania wytyka wójt Kołakowskiej także radny Andrzej Bełcikowski, który głosował za obniżeniem poziomu organizacyjnego szkół. - Za późno podjęła działania. Trzeba to było robić na początku roku szkolnego – przekonuje radny.

Mimo to uważa, że sytuacja demograficzna w gminie będzie się coraz bardziej pogarszać. Dlatego temat prędzej czy później powróci, a im wcześniej tym lepiej, bo kryją się za tym duże pieniądze. - Dla mnie szkoła licząca w klasach po 3-5 uczniów jest aspołeczna – nie ukrywa swoich poglądów Andrzej Bełcikowski.

Wójt Kołakowska z kolei w swoim postępowaniu nie dostrzega błędów. Winą za taki, a nie inny finał zamiaru okrojenia szkół do trzech klas obarcza rodziców, którzy nie odebrali powiadomień o przyjęciu przez radnych uchwały intencyjnej. Brak tzw. skutecznego powiadomienia dałby wojewodzie argument do uchylenia uchwały, dlatego wycofała wniosek złożony do zaopiniowania przez kuratorium. - Nadal uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie nie tylko dla gminnego samorządu, ale również dla uczniów – twierdzi Kołakowska.

(o)

Wicekurator Wojciech Cybulski: - Szkoła w małej miejscowości stanowi nie tylko wymiar edukacyjny, ale kulturotwórczy i integracyjny

BRONIMY MAŁYCH SZKÓŁ

Rozmowa z Wojciechem Cybulskim, Warmińsko-Mazurskim Wicekuratorem Oświaty.

- Liczba uczniów maleje, wójt próbuje reagować i szukać oszczędności, a kuratorium jest przeciwne. Dlaczego?

 - Zadaniem własnym każdej jednostki samorządu terytorialnego, w tym gminy Świętajno, jest prowadzenie szkół. Na finansowanie są trzy źródła: dochody własne, dotacje i subwencje.

- Tak, ale subwencja jest za mała, gmina musi coraz więcej do niej dokładać.

- To jest błędny pogląd, że subwencja ma w 100% pokrywać zadania oświatowe samorządu. Samorządy nie dokładają się do subwencji, tylko realizują swój obowiązek, korzystając z pomocy państwa. A ta z roku na rok jest coraz większa.

- Słychać opinie, że mniejsze klasy są nieefektywne.

- To nieprawda. Mamy naprawdę wiele małych, wspaniałych szkół, których uczniowie osiągają sukcesy w rywalizacji ze swoimi rówieśnikami z dużych ośrodków. Mniejsze klasy oznaczają bardziej podmiotowe traktowanie ucznia, lepsze rozpoznanie jego potrzeb i dostosowanie metod oraz form pracy do jego możliwości.

- Dlaczego zatem kurator zgodził się na likwidację szkoły w Linowie?

- To rodzice zadecydowali, że nie spełnia ona ich oczekiwań. Dziś aż 60% uczniów z obwodu tej szkoły uczęszcza do innych placówek. W tym przypadku oporu społecznego nie było. Wójt rozmawiała z rodzicami, potrafiła przygotować ich na tę zmianę i zaproponować coś, co będzie atrakcyjne z punktu widzenia rodzica i ucznia.

- Jak dużo wpływa do kuratorium wniosków w sprawie likwidacji szkół podstawowych, bądź obniżenia ich poziomu organizacyjnego ?

- Do końca lutego kilkanaście. Przeważnie dotyczyło to obniżenia stopnia organizacyjnego. Nasza odpowiedź w zdecydowanej większości przypadków była negatywna. Staramy się bronić szkół. Warto pamiętać, że w małej miejscowości stanowi ona nie tylko wymiar edukacyjny, ale kulturotwórczy i integracyjny.

Rozmawiał

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}