„Błękitni Pasym” jeszcze do niedawna z aspiracjami do III ligi przegrywają mecz za meczem. Część kibiców obwinia za to burmistrza Miusa, zarzucając mu, że to efekt zmniejszenia przez niego dotacji dla piłkarskiej drużyny. Mało kto wierzy, że uda się jej uratować przed spadkiem z IV ligi. Czy pomoże w tym prywatna darowizna burmistrza?
Fala krytyki jak spotkała burmistrza Pasymia na łamach prasy regionalnej za obcięcie samorządowych środków na działalność klubu piłkarskiego „Błękitni” Pasym nie pozostała bez echa. Głos podczas ubiegłotygodniowych obrad Rady Gminy zabrał główny „oskarżony”.
- Nieprawdą jest, że to przez burmistrza dzieje się w klubie źle – rozpoczął burmistrz. Zapewnił, że jest żywotnie zainteresowany funkcjonowaniem klubu, o czym najlepiej świadczy fakt, że zawsze go wspierał indywidualnie darowizną pieniężną i jako burmistrz. Podkreślał, że to za jego kadencji klub rozwinął się, a także przystosowano do rozgrywek ligowych stadion przy gimnazjum odpowiednio go wyposażając. - Czy to mała pomoc? - pytał zebranych.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jednocześnie trudną sytuacją budżetu gminy tłumaczył dlaczego pomoc w tym roku wyniesie tylko 45 tys. zł, podczas gdy jeszcze niedawno kwota sięgała 120 tys. zł. – Wszędzie szukamy oszczędności – mówił burmistrz. Zadeklarował, że będzie robił co mógł, aby klub nie spadł z IV ligi.
- Ale jeżeli tak się stanie to nie będzie tragedii – mówił zauważając, że inne sąsiednie gminy mają kluby w okręgówkach czy jeszcze niższych klasach. Na koniec poinformował, że dokonał przelewu w wysokości 10 tys. zł z osobistego konta na konto klubu.
Nie wszystkich jednak argumenty burmistrza przekonują. Radny Wiesław Nosowicz uważa, że w budżecie powinny znaleźć się dodatkowe środki dla piłkarskiej drużyny. Jego wnioski w tej sprawie zostały jednak przez większość radnych odrzucone. Z kolei były radny i długoletni kibic Benedykt Młynarski za aktualną sytuację w jakiej znalazł się klub obwinia politykę jego władz, które z lokalnej drużyny zrobiły „legię cudzoziemską” z wybujałymi ambicjami. – Tak to się musiało skończyć – zauważa Benedykt Młynarski.
(o)
{/akeebasubs}
