Taki jubileusz nie zdarza się często. Diamentowe Gody, czyli 60-lecie małżeństwa świętują w tym roku państwo Wiesława i Stanisław Gładkowscy ze Szczytna. Wspólnie wychowali czworo dzieci, doczekali się siedemnaściorga wnucząt i ośmiorga prawnucząt.

Trzeba się rozumieć i szanować

PRZYKŁAD DLA WSZYSTKICH

Przeżyć razem pół wieku to nie lada wyczyn, ale 60 lat – to już prawdziwe mistrzostwo świata. Państwu Wiesławie i Stanisławowi Gładkowskim sztuka ta się udała. W tym roku obchodzą jubileusz Diamentowych Godów. Z tej okazji w miniony poniedziałek w sali ślubów Urzędu Miejskiego odbyła się specjalna uroczystość. Małżonkowie, w obecności burmistrz Danuty Górskiej, sekretarza Lucjana Wołosa i kierownik USC Doroty Tomaszczyk oraz najbliższej rodziny odnowili złożone przed laty przyrzeczenie. - Jesteście przykładem dla nas wszystkich, zwłaszcza w czasach, gdy małżeństwa są coraz mniej w modzie – zwracała się do dostojnych jubilatów burmistrz.

Potem przyszedł czas na toast lampką szampana oraz tort. Nie zabrakło przy tej okazji wspomnień ze wspólnie spędzonych lat.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

MIŁOŚĆ NIE OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

Państwo Wiesława i Stanisław poznali się w pracy w szczycieńskim urzędzie. On był w nim zatrudniony na stanowisku kierownika kadr i szkolenia, a ona zaczynała jako maszynistka, by potem awansować na główną księgową. Czy zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia? - pytamy. - Niekoniecznie – śmieje się pani Wiesława. Jej małżonek dodaje, że trochę trwało, zanim między nimi „zaiskrzyło” - Ale jakieś zauroczenie się pojawiło – uzupełnia pan Stanisław, który pochodzi z Mazowsza, a do Szczytna przyjechał zaraz po wojsku. Z kolei jego żona to rodowita mieszkanka Mazur wywodząca się z Korpel.

Państwo Gładkowscy wychowali wspólnie czworo dzieci – trzy córki i syna, doczekali się siedemnaściorga wnucząt i ośmiorga prawnucząt. Oboje wciąż pozostają bardzo aktywni. Pan Stanisław do dziś współpracuje z Urzędem Miejskim i zasiada w Radzie Nadzorczej TBS, a także prowadzi własną działalność. - Tata każdego dnia okrąża duże jezioro, jako jedyny z rodziny – zdradza córka, Irena Kandulska. - Często po spacerze jeszcze zachodzi do nas na ul. Korczaka na kawę, po czym pieszo wraca – dodaje z nutą podziwu pani Irena.

Jaka jest recepta jubilatów na tak długi i udany związek? - Chęć bycia ze sobą, wzajemne zrozumienie i poszanowanie – odpowiadają małżonkowie. Pani Wiesława dodaje, że należy też przymykać oko na drobne nieporozumienia i ich nie wyolbrzymiać.

(ew)

{/akeebasubs}