Czarownica, książę i wróżka – to trzy nowe postacie, które już niebawem dołączą do bajkowej galerii rzeźb na plaży miejskiej w Szczytnie. Tworzą je rzeźbiarze zaproszeni już po raz kolejny na szczycieński plener przez Michała Grzymysławskiego.

Tworzą nowe rzeźby do baśniowej galerii
Uczestnicy pleneru – od lewej Michał Grzymysławski, Edmund Szpanowski i Piotr Jakubowski pracują nad kolejnymi baśniowymi rzeźbami, które wzbogacą galerię na plaży miejskiej

Galeria bajkowych postaci znajdująca się na plaży miejskiej niebawem się powiększy. Od poniedziałku w parku na ul. Pasymskiej trwa plener rzeźbiarski, podczas którego rzeźbiarze tworzą nowych baśniowych bohaterów. - To trzecie spotkanie artystów poświęcone tematowi, który my nazywamy „Jak w baśni”, gdzie powstają rzeźby będące archetypami postaci występujących w różnych baśniach – tłumaczy Michał Grzymysławski, pomysłodawca pleneru i jeden z uczestniczących w nim twórców.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Do współpracy, podobnie jak w latach ubiegłych, zaprosił Piotra Jakubowskiego z Prabut i Edmunda Szpanowskiego z Sierpca. Rzeźbiarze będą pracować nad swoimi dziełami do piątku. - Zapraszamy wszystkich, można nas oglądać przy pracy i obserwować proces powstawania rzeźb – zachęca Michał Grzymysławski.

Podczas tegorocznego pleneru powstają trzy postacie. Spod dłuta Michała Grzymysławskiego wyjdzie wróżka, Piotr Jakubowski tworzy czarownicę, a Edmund Szpanowski rzeźbi księcia. Jako materiał artystom służy drewno topolowe, pozyskane m.in. z wycinek sanitarnych. Jak mówi Michał Grzymysławski, nie przedstawia ono wielkiej wartości przyrodniczej, natomiast doskonale sprawdza się przy tworzeniu rzeźb parkowych stojących na otwartej przestrzeni. - Szybko schnie i nie pęka długimi szczelinami jak inne gatunki – zauważa szczycieński rzeźbiarz.

Postacie stworzone w ramach tegorocznego pleneru będą już ostatnimi, które dołączą do baśniowej galerii. Artyści myślą już o kolejnych pomysłach na to, by twórczo i ciekawie ozdobić miejską przestrzeń, zwłaszcza że żywot drewnianych rzeźb nie jest wcale taki długi. - W naszych mazurskich warunkach to jakieś osiem, góra dziesięć lat – szacuje Michał Grzymysławski.

(ew){/akeebasubs}