Tylko jednego swojego przedstawiciela będzie miał powiat szczycieński w nowej kadencji sejmiku wojewódzkiego. - Jednego, ale za to w zarządzie województwa – zapowiadają szczycieńscy ludowcy.
SŁABY WYNIK PO
W poprzedniej kadencji w sejmiku wojewódzkim zasiadało aż trzech radnych z powiatu szczycieńskiego: Wiesław Gołąb i Andrzej Górczyński (obaj PSL) i Bogdan Kalinowski (PO). Dwaj pierwsi zrezygnowali z ponownego startu w wyborach, tłumacząc to niemożnością skutecznego pogodzenia pracy zawodowej z pracą w sejmiku. Na obronę mandatu zdecydował się tylko reprezentant Platformy. Pozycję startową miał bardzo dobrą, będąc drugim na liście PO. Jego partia wypadła jednak słabo, zdobywając w okręgu obejmującym powiat szczycieński tylko jeden mandat. Przypadł on „jedynce” - Julianowi Osieckiemu. Kalinowski zanotował trzeci wynik na liście, bo wyprzedziła go jeszcze burmistrz Giżycka Jolanta Piotrowska. Inny przedstawiciel powiatu szczycieńskiego Igor Chmieliński był szósty, a nowo wybrana wójt Świętajna Alicja Kołakowska – dziewiąta.
- Słabiej wypadliśmy i nie da się tego ukryć – ocenia wynik swojej partii Kalinowski.
- Co było tego powodem?
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Trzeba zapytać wyborców i organizatorów wyborów – odpowiada. Zwraca przy tym uwagę na niespotykaną wcześniej liczbę głosów nieważnych.
Nie ma wątpliwości, że tegoroczne zamieszanie z wynikami wyborów związane jest z tzw. książeczką, w którą spięte były listy poszczególnych ugrupowań. Pierwsza strona, na której był PSL, zaowocowała znakomitym wynikiem tej partii. Zdobyła ona w okręgu aż 4 mandaty, podczas gdy PO i PiS musiały zadowolić się tylko po 1.
Jak dalej potoczy się jego kariera polityczna i samorządowa?
- Nic innego mi nie pozostaje jak zostać szarym obywatelem. Skupić się na pracy zawodowej, rodzinie i obserwować co się będzie działo.
- A partia?
- W partii na razie jestem – odpowiada Bogdan Kalinowski.
PiS TEŻ BEZ REWELACJI
Na drugim miejscu z listy PiS startował dotychczasowy radny gminy Jedwabno Szczepan Worobiej. Jego udział wypadł jeszcze gorzej niż Kalinowskiego, zanotował bowiem dopiero szósty wynik na liście. Więcej głosów od niego zebrała m.in. mieszkanka Rudki Iwona Olbryś, startująca z piątej pozycji.
Słaby wynik partii, która zgromadziła zaledwie 18% głosów, Worobiej, podobnie jak reprezentant PO, tłumaczy niefortunną książeczką. Zapewnia, że bez żalu rozstaje się z radą gminy, w której zasiadał przez trzy kadencje: - Niech młodsi się teraz wykażą, a ja ponieważ jestem człowiekiem aktywnym, gdzieś tam będę działał.
Równocześnie z ubieganiem się o mandat radnego wojewódzkiego, Szczepan Worobiej startował na wójta gminy Jedwabno, uzyskując 114 głosów. W drugiej turze poparł Sławomira Ambroziaka.
SLD JESZCZE SŁABSZE
Również z drugiego miejsca na liście SLD przystępował do wyborów poprzedni wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Szczytnie Leszek Mierzejewski. Otrzymał zaledwie 605 głosów, co dało mu wśród kandydatów sojuszu dopiero czwarte miejsce. - Jestem rozczarowany – nie ukrywa Mierzejewski. Najbardziej z zasad głosowania, które były nieczytelne dla sporej liczby wyborców.
- Sąsiadka mojej mamy poszła na wybory specjalnie, aby na mnie zagłosować – relacjonuje kandydat. - Kiedy wróciła usłyszałem od niej: Panie Leszku, nie wiem na kogo głosowałam. Chciałam na pana, ale nie mogłam się połapać gdzie jest pana nazwisko.
Dziś żałuje, że nie startował do rady miejskiej, bo „tam przynajmniej było sprawiedliwie”.
- Kto dostał najwięcej głosów wygrywał, a tu stosowano jakieś przeliczniki – tłumaczy. Narzeka też na nieuczciwą kampanię wyborczą. - Tylko zdążyłem powiesić gdzieś plakat na mieście, na drugi dzień był zaklejony, bądź zdarty. Robili to ludzie z zaprzyjaźnionego stowarzyszenia. Mówiłem to ich liderowi, ale nic to nie dało. Machnąłem w końcu na to ręką.
Dziś, jak przyznaje, odechciało się już mu polityki. Nie będzie tęsknił do pracy w samorządzie.
- Mam wiele zainteresowań, np. malarstwo, czy myślistwo. Nie należę do takich emerytów, którzy cały dzień w pidżamie po domu chodzą – słyszymy.
SUKCES PSL-u
Bezapelacyjnie najlepiej spośród mieszkańców powiatu szczycieńskiego wypadła wicestarosta Sylwia Jaskulska, która startowała z pierwszej pozycji na liście PSL. Zdobyła aż 10388 głosów, co jest rekordem w dotychczasowych startach naszych przedstawicieli w wyborach do samorządu. Dobry wynik jej i całej listy dał ludowcom z naszego okręgu aż cztery miejsca do sejmiku. Dobrze spisał się też inny mieszkaniec naszego powiatu Zygmunt Rząp, sołtys Olszyn, któremu do mandatu zabrakło niewiele ponad 300 głosów.
– Ten wynik jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem – cieszy się wicestarosta. Wszystko wskazuje, że będzie się musiała pożegnać z dotychczasowym stanowiskiem. Pozostanie na nim oznaczałoby bowiem konieczność zrzeczenia się mandatu do sejmiku, a tego wyborcy z pewnością by nie wybaczyli. Celem Sylwii Jaskulskiej i szczycieńskich ludowców jest uzyskanie dla niej miejsca w pięcioosobowym zarządzie województwa.
- Szczytno przez wiele lat pracowało na tak dobry wynik do sejmiku. Dlatego zasługuje na członka zarządu – podkreśla Jaskulska. Nie ukrywa, że będzie to skutkować większym strumieniem pieniędzy kierowanym do naszego powiatu.
Zupełnie nie zakłada tego, że pozycja powiatu szczycieńskiego w sejmiku może teraz osłabnąć.
- Mieliśmy co prawda trzy miejsca, a teraz teraz tylko jedno, ale ja będę robiła za 6 radnych – tryska optymizmem wicestarosta.
- Dlaczego jej rywale z naszego powiatu startujący z innych partii nie zdobyli mandatu?
- Może nie zapracowali na to i muszą się jeszcze wykazać – odpowiada.
(o)
{/akeebasubs}
