Rozpoczął się drugi etap przebudowy ul. Tetmajera. Prowadzone roboty wiążą się jednak dla mieszkańców z licznymi uciążliwościami. Przez miesiąc nie będą wjeżdżać ani wyjeżdżać samochodami na swoje posesje. - To jest jakaś katastrofa – denerwuje się jeden z mieszkańców, znany trener lekkiej atletyki Ireneusz Bukowiecki.

Uciążliwa przebudowa
Prace na ul. Tetmajera idą pełną parą. Nie wszyscy mieszkańcy są jednak zachwyceni, bo nie mogą teraz dojechać samochodami do swoich posesji

Drugi etap przebudowy ul. Tetmajera w Szczytnie obejmuje 192 – metrowy odcinek od ul. Klonowej do ul. Poznańskiej. W ramach prowadzonych prac jezdnia zostanie wyłożona betonową kostką brukową, wykonane będą także przyłącza wodno – kanalizacyjne. Pierwszy etap przebudowy nastąpił w 2016 r. Wtedy wykonano nawierzchnię od ul. Kajki do ul. Korczaka i Klonowej.

W ramach przetargu na realizację tegorocznego etapu wpłynęło siedem ofert. Wygrała firma z Bartoszyc, która wykona zadanie za 290 tys. złotych.

Roboty ruszyły 8 kwietnia i mają potrwać miesiąc. Wiążą się one jednak dla mieszkańców z niemałymi uciążliwościami. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wykonawca poinformował ich, że na czas prowadzenia inwestycji muszą wyprowadzić samochody z posesji poza teren przebudowywanej ulicy. Sytuacja ta denerwuje mieszkańców, wśród których są prowadzący działalność gospodarczą. Głosy niezadowolenia płyną nie tylko z ich strony. - To jest jakaś katastrofa – nie kryje irytacji jeden z mieszkańców ul. Tetmajera, znany trener lekkiej atletyki, Ireneusz Bukowiecki. Jak mówi, do niego żadne informacje o utrudnieniach nie dotarły. - Samochód żony został w garażu i teraz nie ma jak go wyprowadzić – denerwuje się pan Ireneusz, który obecnie przebywa za granicą. Kiedy wróci, czeka go nie lada problem. - Syn, który został w domu mówi, że nie ma szans na wyjazd z garażu. To dla mnie poważne utrudnienie – przyznaje.

Wiceburmistrz Szczytna Ilona Bańkowska zapewnia, że sposób prowadzenia inwestycji jest taki sam jak w przypadku innych ulic. - Jeśli w grę wchodzi wymiana nawierzchni, to samochody trzeba zostawić w innym miejscu – mówi.

Zaniepokojenie mieszkańców budzi też sam wykonawca. W ubiegłym roku wygrał on przetarg na rewitalizację Starego Miasta w Bartoszycach. Zastrzeżenia wobec prowadzenia przez niego prac wyrażał m.in. projektant, a także inspektor nadzoru budowlanego i konserwator zabytków. Ostatecznie jednak to sam wykonawca odstąpił od umowy z miastem, zarzucając mu błędy w projekcie budowlanym. Wiceburmistrz Bańkowska nie widzi żadnego zagrożenia jeśli chodzi o inwestycję prowadzoną w Szczytnie, bo ma ona zupełnie inny charakter niż ta w Bartoszycach. - Firma spełniła wszystkie wymogi określone w przetargu i nie mieliśmy żadnych przesłanek, żeby ją z niego wykluczyć – mówi.

(ew){/akeebasubs}