„Kapelusze z borowików z tuszką ślimaka winniczka” przygotowane przez Renatę Tabakę, zwyciężyły w tegorocznym konkursie na najlepszą potrawę z grzybów. Dania z owoców leśnego runa stają się już powoli prawdziwą marką Wielbarka. galeria >>
„Kapelusze z borowików z tuszką ślimaka winniczka” przygotowane przez Renatę Tabakę, zwyciężyły w tegorocznym konkursie na najlepszą potrawę z grzybów. Dania z owoców leśnego runa stają się już powoli prawdziwą marką Wielbarka.
W minioną niedzielę Wielbark już po raz piąty gościł uczestników Festiwalu Grzybów. Kogo nie było niech żałuje, bo atrakcji, nie tylko kulinarnych, było co nie miara. Przygotowana przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Wielbarskiej impreza rozpoczęła się już o godz. 8.00, gdy do pobliskiego lasu ruszyli grzybiarze z całego powiatu, i nie tylko, reprezentujący 10 drużyn. Pogoda im sprzyjała, tego dnia od rana było ciepło i słonecznie. Ostatnie obfite deszcze sprawiły, że w lesie grzybów nie brakowało.
Rywalizacja toczyła się w dwóch kategoriach: na największy owoc leśnego runa i największą liczbę zebranych śmieci. W obu zwyciężyła ekipa z Wielbarka, dumnie prezentująca 220-gramowego osaka.
Wyrównana rywalizacja towarzyszyła też konkursowi na najpyszniejsze grzybowe danie. Przystąpiło do niej 8 miejscowych gospodyń. Jak się okazało sprawiły one niemały kłopot komisji konkursowej, w której znaleźli się m.in. wojewoda Marian Podziewski, burmistrzowie Danuta Górska i Bernard Mius oraz wójtowie Grzegorz Zapadka, Czesław Wierzuk, Krzysztof Otulakowski i Waldemar Szymański – włodarz sąsiedniej gminy Janowo z powiatu nidzickiego.
- Wszystkie dania były wyborne – zwierzał się „Kurkowi” wojewoda Podziewski. Najbardziej smakowały mu borowiki ze ślimakami oraz kartoflak z sosem grzybowym. Z kolei wójt Zapadka najwyżej ocenił sałatkę z turków. Wśród konkursowych dań były też m.in.: pasztet z grzybów z migdałami, borowiki w śmietanie, cukinia z farszem grzybowym i wątróbką.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Wszystkie potrawy pięknie wyglądały i co najważniejsze były osadzone w tradycji lokalnej – podkreślał przewodniczący jury, znany kuchmistrz Wojciech Charewicz. Ostatecznie pierwsze miejsce przyznano Renacie Tabace za kapelusze z borowików z tuszką ślimaka, drugie - Jadwidze Matłach za babkę ziemniaczaną z sosem grzybowym, trzecie – Teresie Bladosz za kotlety w sosie grzybowym.
Prezentowanych potraw próbowała nie tylko komisja konkursowa, ale wszyscy chętni, chociaż liczba porcji była ograniczona. Do woli już natomiast każdy mógł spróbować zupy grzybowej „po wielbarsku”, przygotowanej przez członkinie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Wielbarskiej. Starczyło jej dla wszystkich. W czterech dużych kotłach, jak nam zdradziły, przygotowały 200 litrów zupy, wykorzystując 30 kg grzybów, 50 kg ziemniaków, a do tego sporą ilość warzyw. Nie brakowało osób, które podchodziły po dokładkę … cztery razy.
Imprezie towarzyszyły też różnego rodzaju zawody sprawnościowe, konkursy wiedzy o ochronie środowiska i prezentacje. W części artystycznej wystąpił zespół ludowy „KOZŁOWIANKI” z Kozłowa. Wieczorem dla młodzieży zagrały zespoły „BELFAST” i „EVEREST”.
Niedzielne „Grzybowanie” pokazało, że z roku na rok jego ranga rośnie. Zarówno miejscowi jak i przyjezdni nie szczędzili pochwał organizatorom. W tym gronie był też wojewoda Podziewski: - Święto grzybów w Wielbarku dobrze służy podkreślaniu lokalnej tradycji – zauważał. Nie brakło też głosów, pojawiających się zresztą już wcześniej, że Wielbark może śmiało pretendować do stolicy polskich grzybów.
Monika Robaczewska, (o)
{/akeebasubs}
