W piątek 2 sierpnia odbył się w Szczytnie XI WIECZÓR JAZZOWY. Po raz drugi w sali widowiskowej MDK.
Poprzednie koncerty odbywały się pośród zamkowych ruin. Ale od roku romantyczne miejsce pod chmurką ogrodzono, jako teren budowy i imprezę trzeba było przenieść do Miejskiego Domu Kultury. Zeszłoroczny koncert w nowych warunkach był raczej dość skromny, z uwagi na ograniczoną ilość dotacyjnych pieniędzy. Natomiast aktualny dofinansowano dość obficie, co pozwoliło na zaproszenie aż trzech renomowanych zespołów, uprawiających muzykę jazzową w jej tradycyjnej, rozrywkowej wersji. To dzięki życzliwemu potraktowaniu zaplanowanej imprezy przez Burmistrza Miasta, a także finansowemu wsparciu Urzędu Marszałkowskiego oraz warszawskiego stowarzyszenia STOART, wieczór pod nazwą „Ten Stary Dobry Jazz” udał się nadzwyczaj.
Publiczność dopisała. W sali MDK jest 319 miejsc. Tak na oko zajęto około trzech czwartych foteli, co oznacza, że przybyło około 240 wielbicieli muzyki. To dużo. Nie będę silił się na opis samego koncertu. To trzeba było zobaczyć i usłyszeć. Natomiast opowiem w felietonie o zaproszonych do Szczytna artystach. W miarę możliwości anegdotycznie.
Koncert rozpoczął zespół SAX & GUITAR CAFE z Olsztyna. Szefem zespołu jest saksofonista Zbyszek Siwek, doskonale znany szczycieńskim melomanom z czasów, kiedy był liderem słynnego ZBIGI BAND. Z naszym miastem wiązała go stała współpraca, ale jego orkiestrę znała także cała Polska. Występowały z nią same sławy. Na przykład Andrzej Dąbrowski, Ryszard Rynkowski, czy Bogusław Mec. Sam Zbyszek, jako saksofonista, jest laureatem najbardziej prestiżowej nagrody „Złota Tarka”, którą otrzymał na słynnym festiwalu w Iławie, w roku 2000. W jego osobistej karierze bardzo istotnym elementem jest szefowanie muzyczne historycznej już, corocznej imprezie „Ogólnopolskie Regaty Dziennikarzy” w Mikołajkach. Te regaty odbywają się od 25 lat. Od samego początku ich komandorem jest znany dziennikarz Jerzy Iwaszkiewicz, nazywany przez przyjaciół Iwaszko. Ten sam, którego znamy, jako popularnego dzisiaj komentatora telewizyjnego, w programie „Szkło kontaktowe”. Także od pierwszej imprezy, jej muzycznym „oprawcą” jest Zbyszek Siwek. Ważna funkcja. Regaty regularnie transmituje Radio Olsztyn, a w radio muzyka liczy się nade wszystko. W Szczytnie Zbyszkowi Siwkowi partnerował Jarosław Śpiewankiewicz. Znakomity i wszechstronny gitarzysta. Także zasłużony pedagog, którego uczniowie, czyli „Orły Śpiewankiewicza”, zdobywają dzisiaj świat. Obu panom towarzyszyła wspaniała, młodziutka wokalistka, absolwentka Akademii Muzycznej w Gdańsku (Wydział Jazzu) Aleksandra Motyka.
Jako drugi wystąpił czteroosobowy zespół SUPER DIXI BAND z Warszawy. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Na zakończenie wystąpiła niekwestionowana gwiazda wieczoru, wokalistka Irena Gałązka. Przyjechała z Warszawy w towarzystwie akompaniatora, fantastycznego pianisty Fryderyka Babińskiego. Fryderyk zawodowo związany jest z filmem. Jako aranżer i kompozytor, ale przede wszystkim, jako bezpośredni wykonawca nagranych na ścieżki dźwiękowe niezliczonych utworów. Irena Gałązka od lat, niezmiennie, wymieniana jest, w profesjonalnych rankingach muzycznych czasopism, w najściślejszej, kilkuosobowej czołówce wokalistek jazzowych. Mistrzowski styl, w jakim zaśpiewała w Szczytnie, wzbudził powszechny zachwyt. Słuchając Babińskiego i Ireny, basista Stelmaszczuk nie wytrzymał i przybiegł zza kulis, aby dołączyć do rewelacyjnej pary ze swoim instrumentem.
Kiedy Irena Gałązka zaczynała karierę, jej znaczącym debiutem było zaśpiewanie wspólne, czyli w duecie, z Anną Jantar (już gwiazdą), piosenki z filmu „Grease”. Obie dziewczyny koncertowały, przez trzy tygodnie, w klubie „Zodiak”, w New Jersej. Po ostatnim z planowanych koncertów Annę Jantar odwieziono na lotnisko. Młoda Irenka została jeszcze w USA. Był rok 1980. Samolot z Anną Jantar rozbił się na Okęciu. Irena Gałązka była jedną z ostatnich osób, które widziały ją żywą. Smutne debiutanckie wspomnienie.
Na zakończenie opisu goszczących w Szczytnie gwiazd muszę dodać kilka słów o naszym artyście miejscowym, czyli Andrzeju Ałaju. To on nagłośnił koncert, a zrobił to tak rewelacyjnie, że jazzmani nie mogli się nachwalić jego umiejętności. Irena Gałązka, zaraz po koncercie, pobiegła do niego z najgorętszymi podziękowaniami.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
