Listopadowy początek rundy wiosennej bez porażek naszych zespołów
KLASA OKRĘGOWA
18. kolejka
Vęgoria Węgorzewo - SKS Szczytno 2:3 (1:1)
1:0- (15.), 1:1 – Grzegorz Kozicki (39.), 1:2 – Maciej Nasiadka (49.-k.), 1:3 – Arkadiusz Wnuk (75.), 2:3 – (81. –k.)
SKS: Skrzypczak, Kwiatkowski, Magnuszewski, Kuchna (34. Sobociński), Ochtera, Świercz, Nasiadka, Kozicki (90. Wieszczyński), Komorowski, Kulesik (84. Taradejna), Wnuk (72. Kwiatuszewski).
SKS zrewanżował się Vęgorii za dość pechową porażkę z początku rozgrywek. – Zwycięstwo jest jak najbardziej zasłużone – podsumowuje wyjazd do Węgorzewa trener Paweł Pietrzak.
Mecz rozpoczął się dla gości niezbyt udanie, bo w 15. min po sprytnie rozegranym rzucie wolnym miejscowi objęli prowadzenie. Szczytnianie zrewanżowali się w 39. min. Piłka między Kulesikiem, Komorowskim i Wnukiem chodziła jak po sznurku, a całość strzałem głową wykończył 16-letni Grzegorz Kozicki, syn wciąż obecnego na ligowych boiskach (aktualnie w GKS-ie Szczytno) Ryszarda Kozickiego.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
SKS rozpoczął drugą połowę od mocnego akcentu. W polu karnym Vęgorii sfaulowany został Magnuszewski, czyli nominalny obrońca. – Dwoił się i troił w tym meczu – komentuje trener Pietrzak, przypominając, że jego zawodnik grał kiedyś właśnie w klubie z Węgorzewa. Jedenastkę wykorzystał Nasiadka. W 75. min w dość nietypowych okolicznościach padł gol nr 3 dla gości. Z pozycji spalonej wracał Wnuk. Desperackim wślizgiem zaskoczył obrońców rozgrywających piłkę, przejął futbolówkę i lobem skierował do bramki. Warto przypomnieć, że w sierpniu po dość ekwilibrystycznym zagraniu w meczu właśnie przeciwko Vęgorii zawodnik ten został na dwa miesiące wyłączony z gry.
Gospodarze zdołali zmniejszyć rozmiary porażki po niepotrzebnym faulu szczycieńskiego obrońcy i rzucie karnym w 81. min. Trener Pietrzak pochwalił cały swój zespół za ambicję i realizację założeń, a do listy szczególnie wyróżnionych dołączył Świercza, skutecznie utrudniającego grę najlepszemu w Vęgorii Maliszewskiemu, i pewnie broniącego Skrzypczaka.
Pojezierze Prostki - Błękitni Pasym 2:2 (1:1)
1:0 – (8.), 1:1, 1:2 – Arkadiusz Foruś (16., 60.), 2:2 – (82-k.)
Błękitni: Brzozowski, B. Nosowicz, Łachmański, Stańczak, Kowalski, M. Nosowicz, Ozimek, Marchewka, Kędzierski, Foruś, Kurto.
W Błękitnych niemal standard – czyli wyjazd na mecz gołą jedenastką. Spora część zespołu to najbardziej eksploatowani zawodnicy w lidze, trudno zatem było oczekiwać, że pasymianie powtórzą wynik z sierpnia (5:0) i wrócą w znakomitych humorach.
W roli męża opatrznościowego wystąpił Foruś, który zdobył dla gości obie bramki. W końcówce mecz się zaostrzył: po strzeleniu przez gospodarzy gola wyrównującego arbiter pokazał trzy żółte kartki, a ostatnią z nich zamienił po chwili na kartonik koloru czerwonego dla zawodnika Pojezierza.
W najbliższą niedzielę Błękitni zagrają w derbowym pojedynku z Omulwią. Początek meczu w Wielbarku o godz. 13.
Łyna Sępopol - Omulew Wielbark 1:1 (0:1)
0:1 – Patryk Płoski (30.), 1:1 – (46.)
Omulew: Przybysz, C. Nowakowski, S. Nowakowski, Berk, Murawski, Gąsiewski, Kwiecień, K. Miłek (50. Kosiński), Remiszewski, Płoski, Abramczyk (82. Raniecki).
- Te remisy nic nam nie dają – kwituje częste rezultaty swoje zespołu trener Omulwi Mariusz Korczakowski. I faktycznie, zespół z Wielbarka nie należy do grona drużyn przegrywających wyjątkowo często, ale zajmuje w tej chwili przedostatnie miejsce w tabeli. Wyżej od Omulwi jest pięć zespołów mających na koncie więcej porażek.
Pierwsza połowa meczu w Sępopolu układała się po myśli przyjezdnych. Byli oni w tym okresie drużyną lepszą. Swoje okazje mieli m.in. Kwiecień i Remiszewski, ale piłka znalazła drogę do siatki tylko raz. Udaną akcją popisał się Remiszewski, który podał do Płoskiego, a ten wpakował futbolówkę do praktycznie pustej bramki. W przerwie szkoleniowiec uczulał swoich podopiecznych, by ci nie stracili po przerwie gola przez nieuwagę i… po upływie niespełna 30 sekund po zmianie stron był już remis. Od tego momentu stroną przeważającą byli gospodarze, ale między słupkami dobrze spisywał się Przybysz. Goście również próbowali się odgryzać (sytuacji nie wykorzystał Abramczyk), wynik nie uległ już jednak zmianie.
Pisa Barczewo – Mazur Wydminy 4:1, DKS Dobre Miasto – Orlęta Reszel 1:2, Śniardwy Orzysz – LKS Różnowo 1:1, Wilczek Wilkowo – Polonia Lidzbark Warmiński 1:4, Victoria Bartoszyce – Cresovia Górowo Iławeckie 3:0.{/akeebasubs}
