W nowo oddanym do użytku obiekcie sali sportowej w Wawrochach jedno z pomieszczeń zostało zagospodarowane na świetlicę wiejską. Pierwszy taki w przypadku gminy Szczytno eksperyment początkowo budził kontrowersje, kiedy już jednak świetlicę udostępniono mieszkańcom, wątpliwości zniknęły.

Upiekli razem świetlicę i salę
Sołtys i mieszkańcy Wawroch, po przyjęciu od wójta meldunku o wykonaniu zadania, wspólnie zasiedli do stołu, by świętować ważne w życiu lokalnej społeczności wydarzenie

Mieszkańcy Wawroch po latach starań mają wreszcie nową świetlicę wiejską. Na jej potrzeby zagospodarowano jedno z pomieszczeń wybudowanej właśnie sali sportowej przy miejscowej szkole podstawowej. W sobotę władze gminy, zaproszeni goście oraz mieszkańcy wzięli udział w uroczystym otwarciu świetlicy.

- Melduję wykonanie zadania – zwracał się bezpośrednio do sołtys Magdaleny Chaber i mieszkańców Wawwroch wójt Sławomir Wojciechowski, ciesząc się, że „na jednym ogniu udało się upiec dwie pieczenie”. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Jak wspominał radny Krzysztof Sikorski, pomysł lokalizacji świetlicy przy sali gimnastycznej, który pojawił się rok temu, początkowo nie wszystkim się podobał. Teraz gdy inwestycja doczekała się realizacji, słychać już tylko pozytywne opinie.

- To kolejne wielkie dzieło waszego wójta – zwracał się do mieszkańców ks. dziekan Andrzej Wysocki, święcąc pomieszczenie. Cieszył się, że Wawrochy i okoliczne miejscowości rozbudowują się. - Jak objąłem w 1990 r. parafię, liczyła ona 2,5 tys. parafian, teraz jest ich 6 tys. W Rudce było wówczas 49 domów, dziś jest 120 - mówił dziekan, zauważając, że ważnym elementem sprzyjającym temu jest obecność szkoły. - Zawiesił pan bardzo wysoko poprzeczkę innym wójtom – komplementował Wojciechowskiego przewodniczący Rady Gminy Szczytno Zbigniew Woźniak.

Do tej pory świetlica w Wawrochach mieściła się na parterze starego przedwojennego budynku. - Było tam bardzo zimno, okna nieszczelne, a do ogrzewania służył piec kaflowy. Trudno było w takich warunkach prowadzić zajęcia z dziećmi, czy odbywać spotkania sołeckie. Do tego brakowało zaplecza socjalnego, w tym toalet – mówi sołtys Chaber, dziękując władzom gminy za zrealizowane w jej sołectwie inwestycje. Wieś liczy dziś ponad 400 mieszkańców, a największym ich zmartwieniem jest słabe skomunikowanie ze Szczytnem. - Sporo naszej młodzieży uczęszcza do szkół średnich w Szczytnie, a połączeń autobusowych mamy jak na lekarstwo – ubolewa sołtys.

(o){/akeebasubs}