...od przyjaciół i rodziny. Wprawdzie o wieku kobiety mówić nie wypada, ale tak się składa, że „sześćdziesiąt lat minęło jak jeden dzień”, więc o jubileuszowych obchodach będzie opowiadał ten felieton. Urodziłam się 1 lipca w Szczytnie. Moja mama zawsze powtarzała i to potwierdza, że urodziłam się w czepku. Wiadomo, tacy ludzie ponoć mają więcej szczęścia niż rozumu. Nie mnie oceniać czy mam dobrze poukładane w głowie, ale szczęście zawsze mi dopisywało. Właśnie szczęściem są ludzie, którzy we właściwym momencie pojawiają się na mojej drodze życia i sprawiają, że wszystko jest piękne, łatwe i przyjemne.

Urodziny...
Jubilatka wraz z dziećmi – synem Mariuszem i synową Irminą, które zafundowały jej niesamowitą urodzinową niespodziankę

Pomysłów na wyprawienie urodzin miałam wiele. Pierwszy, to rejs statkiem Chopin po mazurskich jeziorach; drugi, to spływ kajakowy jedną z malowniczych rzek; trzeci, to wyprawa do Ogrodów Romantyzmu w Opinogórze; czwarty... Mogłabym wyliczać w nieskończoność, ale wiadomo wszystkie plany weryfikuje życie i rodzina. Organizacją uroczystości zajęły się moje dzieci. Synowa oznajmiła mi, że o 12.00 mam stać przed blokiem, bo specjalnie dla mnie wystąpi Zespół „Mazowsze” oraz zaśpiewa Chór „Słowiki”. Dodała, że mam być piękna, ponieważ wszystko zostanie nagrane przez TVN. W wielkich emocjach przygotowywałam się do obchodów, zdając sobie sprawę z faktu, że coś naprawdę się święci. Tuż przed hejnałem mariackim dostałam kopertę oraz pudełeczko. W pudełku był klucz, zaś w kopercie znalazłam misternie wygrawerowany puzzel oraz kartkę z takim oto tekstem: Ten klucz skrzynię pełną skarbów otwiera, ale do niej trudna droga się rozpościera. Dlatego zadajemy pytanie: czy jesteś gotowa podjąć wyzwanie? Powiedz TAK i zobaczysz co się stanie!. Oczywiście powiedziałam „tak” (czy miałam jakieś wyjście?). Wówczas otrzymałam drugą kopertę, w której znalazłam misternie wygrawerowany, drewniany puzzel oraz kartkę, na której było napisane:  Przed Tobą pierwsza łatwa zagadka.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W tym miejscu książek jest spora gromadka. Jeżeli już wiesz, to witaj w KLUBIE. Gdy tam dotrzesz to powiedz: CZYTAM, BO LUBIĘ! Zostałam zaskoczona tym z pozoru prostym pytaniem, potrzebowałam małej chwili, by odpowiedzieć: BIBLIOTEKA. Otrzymałam pierwsze brawa za celną odpowiedź. Zeszliśmy przed blok i wprawdzie nie było tam „Mazowsza” i „Słowików”, ale przepiękne, różnorodne kwiaty rosnące na rabatkach oraz koncertujące ptaki w pełni mnie uradowały, a flesze aparatów fotograficznych zastąpiły telewizję. Denerwowało mnie tylko to, że ja się wyszykowałam, a mój mąż niestety został w domu. Syn uspokajał, że spóźnialski nas dogoni. Przed biblioteką czekała na nas jej dyrektorka Jagoda Pijanowska oraz jedna z moich koleżanek. Dostałam pudełeczko z dzwonkiem oraz kolejnego puzzla z fragmentem mapy, a kartka zawierała taką oto treść: Wiemy, że lubisz kino, teatr i wszelkie wernisaże, dlatego dalszą drogę Jurand Ci wskaże. Idź do miejsca, którego już nie ma. Tam wypatruj wyjątkowego dżentelmena. Od razu wiedziałam, że mam iść pod obecną Galerię Jurand. Tam okazało się, że z bukietem róż czeka na mnie mąż. Przecież przed kinem się umawialiśmy. Wręczono mi pudełko z pompką oraz kolejną kopertę. Zawierała piękny puzzelek i taką oto zagadkę: Normalnie nikt by nie uwierzył! Ale Ty wiesz, gdzie ukryty czołg leży. Ruszaj w to miejsce bez zwłoki. Tam na kolejne niespodzianki są widoki. Wiadomo, że historię o zatopionym w Jeziorze Domowym Małym czołgu zna każdy, więc tam powędrowałam i takie kolejne zadanie otrzymałam: Choćbyś zwiedziła cały świat to jest jedno miejsce, gdzie mimo upływu lat, możesz wrócić i być u siebie. Tam mama czeka na ciebie. Nawet teraz, gdy to cytuję mam łzy w oczach, bo rodzinny dom to faktycznie jedyne miejsce, które zawsze nosimy w sercu. W domu następny puzzel i zadanie: To nie do wiary ile zdobyte! A drugie tyle wciąż jeszcze nie odkryte...

Okładka „Kroniki wielkiej przygody” w formie misternie wygrawerowanych w drewnie puzzli

Obyś zdążyła przed zachodem słońca. Idź tam, gdzie można fotografować je bez końca. Natychmiast udałam się w stronę plaży nad Jeziorem Domowym Dużym. Ilu zachodów słońca tam wypatrywanych i fotografowanych. Na molo dostrzegłam kolejne osoby, które włączyły się do mojego urodzinowego orszaku i otrzymałam następną kopertę z niespodziankami i zadaniem: Ciekawe czy zgadniesz, bo lato mamy, a tam to raczej zimą na łyżwach śmigamy. Musisz odnaleźć miejsce spokojne z nazwy, aby elementy układanki się odnalazły. Poszliśmy pod restaurację „Zacisze”. Nasz urodzinowy orszak powiększony został o kolejne czekające tam na mnie osoby. Pytanie zaś brzmiało: Tam, gdzie ruiny budują od nowa miała miejsce sytuacja nietypowa. Tam drzemkę w antykach kiedyś sobie zrobiłaś. Jeśli wiesz gdzie, to praktycznie już zwyciężyłaś. Wiadomo, spałam w muzealnym łożu, więc powędrowałam na ratuszowy dziedziniec. Tam kolejne osoby z ostatnim elementem układanki i informacją: To już prawie koniec przygody. Czy już wiesz jakiej spodziewać się nagrody? Rozwiązanie tajemnicy czeka na ciebie w piwnicy. Oczywiście wędrując zgodnie z mapą i zawartymi pytaniami oraz przyjmując kolejne prezenciki-podpowiedzi snułam różne przypuszczenia jaki na mnie czeka prezent. Byłam więcej niż pewna, że otrzymam elektryczną hulajnogę, a był to wymarzony ROWER. Puzzle utworzyły mapę, która stanowi okładkę „Kroniki wielkiej przygody”. Urodzinowa zabawa jaką wymyśliły moje dzieci Mariusz i Irmina sprawiła mi dużo radości. Dowiodła, że moi najbliżsi są wdzięcznymi słuchaczami, bowiem poprowadzili mnie przez miejsca odwiedzane i ukochane. Wszyscy, którzy zostali „wkręceni” w zabawę pokazali, że można aktywnie urodziny świętować i Szczytno promować.

Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}