Nasz Czytelnik, pan Władysław, planował podróż do Ełku i w związku z tym wybrał się na dworzec w Szczytnie, aby sprawdzić, o której godzinie ma pociąg. Było to akurat w niedzielę i niestety, budynek zastał zamknięty na głuch. Cóż, obszedł dworzec dookoła, ale od strony peronów nie zauważył żadnej informacji. Od frontu i owszem była. Tyle że choć wywieszkę z nowym rozkładem jazdy umieszczono na głównych drzwiach wejściowych, to i tak pozostawała ona nieczytelna, gdyż zasłaniała ją wielka plansza o treści: „Promocja 15 zł/kg” - fot. 1 (szczegół w czerwonym otoku).
Już nie zagłębiając się nad tym czego owa promocja dotyczy, trzeba dodać, że umieszczanie rozkładu jazdy w takim miejscu nie ma najmniejszego sensu. Na szczęście nasz Czytelnik zauważył kolejną tabliczkę z nowym rozkładem jazdy. Wisiała ona i wisi w bocznym okienku stacyjnego budynku - fot. 2. Wynika z niej, że od 7 maja na trasie Olsztyn - Szczytno i z powrotem znowu funkcjonuje zastępcza komunikacja autobusowa, ale odczytanie tego jest mocno utrudnione. Dlaczego? Otóż karta wisi w okienku znajdującym się nad innym piwnicznym oknem bez szyby, z którego wydobywa się okropny odór, że aż zatyka nos. Trzeba doprawdy wiele wysiłku i silnej woli, aby wytrwać przez chwilę w tym smrodliwym miejscu w celu odczytania potrzebnych nam informacji o kolejowych połączeniach.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZNÓW WANDALE
W środku minionego tygodnia znów mieliśmy wspaniałą letnią pogodę, co skłaniało do spacerów i odwiedzenia miejskiej plaży, gdyż tak było gorąco. W ubiegłym roku pisaliśmy o tym, jak to cholerni wandale połamali drzewka głogu, które miasto posadziło wzdłuż ul. Spacerowej. Część drzewek przeżyła i choć teraz wyglądają na karłowate, są normalne, tyle że bez czubków. Utraciły je właśnie na skutek bezrozumnej działalności wandali. Obecnie okryły się listowiem i już wkrótce zakwitną, bo widać już spore pączki kwiatowe - fot. 3. Na końcu tej głogowej alejki jakimś szczęśliwym zbiegiem okoliczności uchowało się jedno całe drzewko, górujące nad innymi, okaleczonymi.
Tak było jednak do niedawna, bo u schyłku minionego tygodnia spotkał je okrutny los – zostało złamane u samej podstawy - fot. 4. Nie wiadomo z jakiej przyczyny wandale dopuszczają się takich czynów. Najpewniej z głupoty i jakichś kompleksów. Gdy taki jednen z drugim połamie drzewko, pewnie sądzi, że jest siłaczem, istnym wyrwidębem, podczas gdy tak naprawdę pozostaje nędznym wyrwikrzaczkiem i idiotą.
MORDERCZE WRONY
Szokująca wiadomość o śmierci bociana dotarła do nas z Piecuch (gm. Szczytno). Jak mówi nam mieszkaniec wsi Stanisław Kulas, jeden z bocianów, który miał gniazdo obok jego domu padł, zadziobany przez wrony. Stało się to nie od razu, ale w ciągu kilku dni. Bociek polował sobie na pobliskich łąkach, aż pewnego dnia dopadły go tam szare, bardzo agresywne wrony.
Wówczas jakoś wykaraskał się z opresji, ale sytuacja się powtarzała i któregoś dnia ptak z łąk już nie powrócił. Nazajutrz pan Stanisław Kulas znalazł go, niestety, martwego - fot. 5. Jak sądzi gdzieś w pobliżu boćkowego łowiska wrony muszą mieć gniazda i strzegąc ich odganiają wszystkie inne ptaki. Na feralnej łące, choć boćków we wsi jest sporo, żaden z nich się nie pokazuje, taki terror sieją agresywne wrony. Z drugiej strony, choć bociana szkoda, są i pozytywne aspekty tej wroniej agresji. Pan Stanisław, widział na własne oczy jak ptaki te przepędziły jastrzębia, który chciał upolować jednego z wioskowych gołębi.
MIIZOO
W ogródku przed posesją Stanisława Kulasa w małym sztucznym wodnym oczku zauważyliśmy parkę pięknych kaczek z rodzaju mandarynek - fot. 6. Szara wzbijająca się do lotu kaczka to samica. Jej partner jest dużo bardziej strojny, kolorowy i z czubkiem na końcu głowy. Nie są to jedyne ptaki hodowane przez pana Stanisława. Gospodarz pokazuje nam jeszcze dorodne pawie i piękne złociste bażanty - fot. 7.
Pawie, niestety nie pokazały się nam w pełnej krasie i nie rozpostarły swoich nadzwyczaj efektownych ogonów, ale i tak zaprezentowały się okazale.
POSTULAT CZĘŚCIOWO SPEŁNIONY
Niedawno pisaliśmy o tym, że wraz z wiosenną piękną aurą na ścieżkę pieszo-rowerową nad dużym jeziorem ruszyły wręcz tłumy spacerowiczów. No i od razu były pierwsze uwagi, m. in. i ta, że przy szlaku brakuje ławeczek, takich jak nad małym jeziorem, no i koszy na śmieci. Nie minęło wiele dni, a postulaty naszych Czytelników zostały po części spełnione. Oto na ścieżce pojawiły się oczekiwane kosze na śmieci - fot. 8.
Mimo to są nadal uwagi w tym względzie, bo jeśli od strony Korpel jest wszystko w porządku - kosze stoją aż do samego końca szlaku, to od strony Kamionka, niestety, ich brak. Ostatni z pojemników stoi przy ul. Bartna Strona. Dlaczego to tak? Otóż jak dowiadujemy się w Urzędzie Miejskim, rozstawiacze koszów nieco się zagalopowali i z jednej strony jeziora ustawili je zbyt gęsto, tak że zabrakło ich pod Kamionkiem. - Teraz kosze się przegrupuje, ustawi w większych odległościach, aby starczyło naokoło całego jeziora - mówi Krystyna Lis z Urzędu Miejskiego. Jak widzimy na zdjęciu (fot. 8) kosze choć były niedawno opróżniane już są pełne. Po prostu okoliczni mieszkańcy wykorzystują je do wyrzucania najrozmaitszych odpadków, w tym takich jak rurki z pcv, co zilustrowane jest na fot. 8. Stąd apel o opamiętanie się, bo kosze te nie są na odpadki domowe, ale drobne śmieci spacerowiczów.
{/akeebasubs}
