Mieszkańcy remontowanego odcinka ul. Gdańskiej nie mogą wjechać ani wyjechać ze swoich posesji samochodami. Problemem jest nawet pokonanie go pieszo, czy rowerem. - Zostaliśmy praktycznie odcięci od świata – żalą się. Ich irytację potęguje to, że na rozkopanej ulicy od pewnego czasu nie widać ekipy prowadzącej roboty.
ZAMIAST RADOŚCI - IRYTACJA
Na remont odcinka ul. Gdańskiej od ul. Władysława IV do ul. Lidzbarskiej mieszkańcy czekali dwadzieścia lat. Wreszcie w ubiegłym roku miastu udało się uzyskać dofinansowanie na realizację tej inwestycji z Funduszu Dróg Samorządowych. Jej koszt to 2,3 mln złotych. Wiosną tego roku zaczęły się roboty. Niestety, sposób ich prowadzenia sprawia, że radość z długo oczekiwanej inwestycji zmienia się w coraz większą irytację. Ulica od kilku tygodni jest całkowicie rozkopana, co mocno daje się we znaki mieszkającym tu ludziom. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W efekcie z posesji nie można wyjechać ani wjechać na nie samochodem. Po rozkopanej ulicy trudno nawet przejść pieszo, o czym „Kurek” przekonał się na własnej skórze, wizytując teren inwestycji w środę 14 lipca. Na ulicy rzeczywiście nie były tego dnia prowadzone żadne roboty.
ZOSTAWIENI SAMI SOBIE
Nasi rozmówcy obawiają się, że w razie potrzeby nie dojedzie tu pogotowie ratunkowe czy policja. - Ja mam już 70 lat, a żona jest tylko trzy lata młodsza, a w dodatku choruje na cukrzycę. Z powodu tego remontu męczymy się tyle czasu – żali się pan Adam. Na posesję Pacanów trudno nawet wejść, bo między wjazdem a ulicą powstał prawie półmetrowy uskok. Podobnie wygląda sytuacja także u innych mieszkańców. Nasi rozmówcy zapewniają, że liczyli się z czekającymi ich niedogodnościami, ale przypominają, że wykonawca ma obowiązek zapewniania im dojścia do posesji. Jak mówią, interweniowali w tej sprawie w Urzędzie Miejskim, ale ich monity zostały przez urzędników zignorowane. Twierdzą też, że o utrudnieniach nikt ich wcześniej nie uprzedzał. - Zostawili nas tak z dnia na dzień – mówi Krzysztof Gamdzyk.
WINNE SĄ UPAŁY
O ustosunkowanie się do uwag mieszkańców poprosiliśmy burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego. W jego imieniu odpowiedziała nam naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej Katarzyna Hrybek – Dudek. Jak nam wyjaśnia, prace na ul. Gdańskiej zostały przez wykonawcę przerwane z powodu wysokich temperatur. Przypomina również, że wykonanie nawierzchni drogi jest etapem końcowym inwestycji i według harmonogramu ma ono nastąpić na przełomie września i października tego roku. Czy to oznacza, że do tego czasu mieszkańcy pozostaną praktycznie odcięci od świata? - Zobowiązaliśmy wykonawcę, by umożliwił przejazd służbom ratowniczym, porządkowym oraz, w miarę możliwości, mieszkańcom, jednakże ze względu na szeroki zakres prac nie zawsze będzie to możliwe – odpowiada naczelnik. Zaprzecza, aby wykonawca nie informował o czekających mieszkańców utrudnieniach. Powiadomione o nich miały być także służby ratunkowe oraz porządkowe.
A JEDNAK MOŻNA
Dzień po naszej wizycie na ul. Gdańskiej pojawiła się wreszcie ekipa wykonująca roboty, mimo że upały wcale nie zelżały. - Od samego rana praca aż wre. Jest tam kilkunastu pracowników – relacjonowała nam w piątek (16 lipca) mieszkająca w tej okolicy radna Anna Rybińska, przyczyn tego nagłego ożywienia na terenie budowy upatrując w interwencji „Kurka”.
(ew)
PS.
Jak poinformowała nas radna tuż przed zamknięciem wydania, we wtorek na ul. Gdańskiej znów nic się nie działo.{/akeebasubs}
