W bożonarodzeniowym nastroju świątecznym piszę do „Kurka Mazurskiego” po raz dziesiąty. Czyli, jakby nie było, jubileuszowy.

W nastroju świątecznym
Disneyowska wersja „Opowieści wigilijnej”. Kaczor Donald, jako skąpiec Scrooge oraz Goofy w roli ducha byłego wspólnika

Mój kurkowy felieton nr 1 ukazał się w marcu 2008 roku. To oznacza, że oto dzisiaj, po raz dziesiąty, przyszło mi poobcować z czytelnikami świątecznie. Powspominać jak to bywało dawniej, przypomnieć sobie kilka anegdotek, no i złożyć serdeczne oraz uroczyste życzenia. Nie chciałbym jednak powtarzać, w dzisiejszym tekście, historyjek opisanych przed laty, zatem sięgnąłem do swojego domowego archiwum i starannie przejrzałem, o czym to zdarzyło mi się opowiadać w poprzednich dziewięciu grudniowych felietonach. Okazało się, że napisałem już o wszystkim, co mogłoby stanowić zabawną, osobistą anegdotę i jeśli chodzi o moje sentymentalne wspomnienia, to nic nowego z siebie nie wykrzeszę. Trudno. Skoro tak, to przypomnijmy sobie, co mieli do powiedzenia na temat Świąt Bożego Narodzenia wielcy światowi artyści. Mistrzowie różnych dziedzin sztuki.

Zacznijmy od literatury. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Zapewne zgodzą się Państwo ze mną, że najbardziej znaczącym dziełem literackim, gdzie opisane wydarzenia dzieją się podczas świąt Bożego Narodzenia, jest „Opowieść wigilijna” napisana przez Karola Dickensa w roku 1843. Przypomnę, że jest to historia zgryźliwego skąpca Ebenezera Scrooge. Samotnika nienawidzącego ludzi. Podczas nocy wigilijnej ukazał mu się duch dawnego wspólnika. Za jego namową wredny skąpiec stał się wrażliwym dobroczyńcą. Tak to można streścić w ogromnym skrócie. Fenomen owego dzieła polega na tym, że jest ono wciąż aktualne, o czym świadczą kolejne adaptacje filmowe, których naliczyłem aż dziewięć. Po raz pierwszy, w roku 1908, Amerykanie wyprodukowali niemy, krótkometrażowy filmik według powieści Dickensa. Dwa lata później powstał drugi, także niemy, amerykański film o tej samej treści. W roku 1970 Brytyjczycy nakręcili filmowy, pełnometrażowy musical, nagrodzony kilkoma ważnymi wyróżnieniami. W roli ducha wystąpił słynny Alec Guinness. Następnie Amerykanie pokazali światu „Opowieść wigilijną” w wersji animowanej (rok 1979), a dwadzieścia lat później w pełnometrażowej wersji aktorskiej. Mieliśmy jeszcze film aktorski brytyjsko-niemiecki (rok 2001) oraz amerykański, nowocześnie animowany, w technologii trójwymiarowej (rok 2009). Dodajmy do tego film Disneya, gdzie powieściowe postacie odgrywają myszka Miki, kaczor Donald, Goofy i inne disneyowe animki (1983), a także podobną, pełnometrażową filmową inscenizację powieści Dickensa w wykonaniu kukiełkowych Muppetów (1992). I oto mamy pełny obraz wprost nieprawdopodobnej kariery filmowej powieści Karola Dickensa „Opowieść wigilijna”. Coś jest w klasycznej literaturze związanej z zimowym okresem świątecznym, co frapuje artystów kina. Zapewne niepowtarzalny nastrój. Napisana w roku 1845 baśń Christiana Andersena „Dziewczynka z zapałkami” doczekała się aż pięciu filmowych adaptacji. Pierwszą z nich nakręcił Jean Renoir w roku 1938, a ostatnia powstała cztery lata temu. Akcja smutnej opowieści rozgrywa się w ostatni dzień roku, czyli, mówiąc współcześnie, w sylwestra.

Wymienione wyżej dzieła literackie zainicjowały powstania filmów. Ale i bez tego sztuka filmowa potrafiła docenić sentymentalną wartość fabuły opartej na tematyce Świąt Bożego Narodzenia. Przypomnijmy amerykański film z roku 1942 „Gospoda Świąteczna”. W rolach głównych oglądamy Freda Astaire oraz Binga Crosby. Kluczowe sceny rozgrywają się w wigilijny wieczór. I wówczas Bing Crosby śpiewa piosenkę „White Christmas”. Największy chyba świąteczny przebój wszech czasów. Piosenkę tę śpiewają wszyscy i wszędzie od ponad siedemdziesięciu lat. Właściwie stała się jakby jeszcze jedną kolędą. Utwór ten nagrodzono Oscarem, a skomponował piosenkę Irvin Berlin.

A teraz przenieśmy się do Polski. W powieści Władysława Reymonta „Chłopi” możemy znaleźć szczegółowy opis tradycji świętowania Wigilii na polskiej wsi. Znakomici poeci stworzyli niezliczoną ilość nastrojowych wierszy na temat Wigilii. Wymienię tylko niektórych z nich: Adam Asnyk, Leopold Staff, Cyprian Kamil Norwid, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, czy choćby Konstanty Ildefons Gałczyński.

Na zakończenie przytoczę fragment wiersza ostatniego z wymienionych poetów. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego zapamiętaliśmy przede wszystkim, jako satyrycznego prześmiewcę, autora teatrzyku „Zielona Gęś”. A przecież pisał on także utwory sentymentalne. Między innymi o Wigilii Bożego Narodzenia.

Jest cicho. Choinka płonie.

Na szczycie cherubin fruwa.

Na oknach pelargonie

blask świeczek złotem zasnuwa,

a z kąta, z ust brata płynie

kolęda na okarynie...

Wesołych Świąt

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}