Blisko 40 tys. zł kosztowało gminę Świętajno usunięcie kilkudziesięciu przydrożnych drzew w Jerutakch i Konradach. Tłumaczenia wójt, dlaczego wyszło tak drogo, nie satysfakcjonują radnych.

Wątpliwe wycinki
Wycinka przydrożnych drzew w Jerutach kosztowała podatników blisko 30 tys. zł. Przewodniczącemu rady Sławomirowi Grzegorczykowi i innym radnym trudno uwierzyć, że wójt Alicja Kołakowska nie była w stanie znaleźć tańszego rozwiązania

W Radzie Gminy Świętajno kolejne poruszenie. Tym razem wątpliwości u radnych wywołują wycinki drzew, które zarządziła wójt Alicja Kołakowska.

Największe zastrzeżenia dotyczą usunięcia drzewostanu porastającego obrzeża przebiegającej wśród pól drogi gruntowej z Jerut do trasy krajowej nr 51. - Widok, jaki tam zobaczyliśmy bardzo nas zaskoczył – mówi przewodniczący komisji rolnictwa Adam Rutkowski. - Utwierdził nas w przekonaniu, że koszty wycinki bliskie 30 tys. zł były zbędne - dodaje. Kwota poraża też przewodniczącego rady Sławomira Grzegorczyka.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Przypomina, że za wycinkę drzewa w nieporównywalnie trudniejszych warunkach, bo na cmentarzu w Świętajnie, wykonawca brał 500 zł. Dziwi się, czemu gmina nie odłożyła wycinki na później i nie poszukała tańszych oferentów.

Okazuje się, że urzędników gonił czas. - Ze względu na okres lęgowy ptaków musieliśmy zdążyć do końca lutego, a zgoda ze starostwa na wycinkę przyszła dwa dni przed tym terminem – tłumaczy pilotujący temat urzędnik. Pośpiech był tak duży, że, jak przyznaje, nie zdążył nawet zinwentaryzować drzewa przeznaczonego do usunięcia.

Zdaniem wójt koszty wycinki nie są wcale duże. – Odkąd jestem wójtem cena jaką płacimy za usunięcie jednego drzewa waha się od 800 do 2000 zł – informuje wójt. Dodaje, że urzędnicy ich wycięcie proponowali miejscowym rolnikom w zamian za pozyskanie drewna, ale nikt nie był tym zainteresowany. Nie wszyscy radni dają temu wiarę. Wśród nich jest Andrzej Bełcikowski, przewodniczący komisji rewizyjnej. – Za te pieniądze można było 60 wywrotek piachu kupić na poprawę nawierzchni naszych kiepskich dróg - podsumowuje.

BO BABCIE GRZĘZNĄ W BŁOCIE

Determinacja w usunięciu drzew wynikała z zaplanowanego w tym roku remontu drogi gruntowej w Jerutach. Jej nawierzchnia na odcinku ponad 1 kilometra ma być pokryta żwirem. Na wykonanie zadania gmina otrzymała dofinansowanie z Fundacji Ochrony Gruntów Rolnych w wysokości 90 tys. zł. Inwestycja ta jednak wzbudza niemałe emocje wśród radnych. – Jaka jest celowość sypania tam żwiru, skoro obok jest droga asfaltowa? W innych miejscowościach ludzie muszą grzęznąć w błocie, tymczasem w Jerutach remontujemy już drugą drogę – nie może się nadziwić radny Bełcikowski. - Jest to działanie bez sensu – dodaje.

Wójt Alicja Kołakowska tłumaczy, że pierwotnie planowano pokryć żwirem drogę do Cisu, którą jeździ autobus. Okazało się jednak, że w wielu fragmentach wchodzi ona na pola rolników. Potrzebne są korekty geodezyjne, co wymaga czasu. Z drogą do Jerut nie ma takich problemów, dlatego to ona weszła do tegorocznego planu inwestycyjnego.

Alicję Kołakowską wspiera radna z Jerut Julita Dziczek. - Tą drogą jeździ rowerami dużo babć na cmentarz w Świętajnie i często grzęzną w błocie – argumentuje.

WYCINKA W KONRADACH

W kręgu zainteresowania radnych jest też wycinka drzew w Konradach, za którą gmina zapłaciła 6,3 tys. zł. Jak tłumaczą urzędnicy, drzewa stały w pasie drogowym, a wyjeżdżona droga wchodziła na działkę rolnika. Sprawy dotyczące usunięcia drzew w Jerutach i Konradach trafią na obrady komisji rewizyjnej.

MOŻNA INACZEJ I TANIEJ

Okazuje się, że wycinka przydrożnych drzew nie musi być wcale droga i zlecana specjalistycznym firmom, szczególnie jeśli dotyczy to obszarów oddalonych od skupisk ludzkich i z małym natężeniem ruchu. Pokazują to przykłady z innych gmin. W Jedwabnie zajmują się tym pracownicy gospodarczy Urzędu Gminy. - Mają ukończone kursy pilarza i odpowiednie badania lekarskie. Dzięki temu unikamy dużych kosztów – informuje wójt Sławomir Ambroziak. Gdy wycinka prowadzona jest w miejscach, gdzie mogłaby stanowić zagrożenie dla ludzi, czy obiektów wynajmowana jest firma dysponująca podnośnikiem. - Rocznie na ten cel w samorządzie gminnym rezerwujemy od 3 do 4 tysięcy złotych – dodaje wójt.

W Pasymiu wycinki w miejscach nie stanowiących zagrożenia dla otoczenia zlecane są bezkosztowo okolicznym mieszkańcom, w zamian za pozyskanie drewna. - Chętnych do takiej współpracy nigdy nam nie brakuje - informuje burmistrz Cezary Łachmański.

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}