- Temat budowy wiatraków na terenie naszej gminie po uchwaleniu planu ogólnego będzie definitywnie zamknięty. Nie powinniśmy robić takiego eksperymentu na mieszkańcach, tym bardziej jeśli oni tego nie chcą – deklaruje przewodniczący Rady Gminy Dariusz Szepczyński.
Wszystko wskazuje na to, że projekt budowy farmy wiatrowej na terenie gminy Wielbark trafi do kosza. Przygotowywany właśnie plan ogólny gminy nie będzie przewidywał lokalizacji na jej terenie farmy wiatrowej. Takie zapewnienie na posiedzeniu Rady Miejskiej złożył jej przewodniczący Dariusz Szepczyński. - Temat wiatraków w naszej gminie będzie definitywnie zamknięty – zadeklarował. - Proszę mieszkańców sołectw, na terenie których wiatraki miały być zlokalizowane, żeby spali spokojnie. Nasza rada nie przyłoży do tego ręki.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Takie stanowisko z dużą ulgą przyjmuje Aneta Krzyszkowska, przewodnicząca społecznego komitetu „Stop Wiatrakom”, który od miesięcy zaangażowany był w działania torpedujące pomysł inwestora, zamierzającego na terenie gmin wybudować siedem wiatraków. – Dziękuję państwu w imieniu mieszkańców za to, że zamykamy temat wiatraków – zwracała się do radnych. W rozmowie z „Kurkiem” przyznawała jednak, że nie do końca jest usatysfakcjonowana. - Na poprzedzającym sesję posiedzeniu komisji poprosiłam radnych o przyjęcie w tej sprawie uchwały intencyjnej, w której zadeklarowaliby jednoznacznie swoje stanowisko. Oni odmówili twierdząc, że słowo jest droższe od pieniędzy i żadna uchwała nie jest tu potrzebna – mówi Krzyszkowska. - Uchwały intencyjnej nie ma, za to jest słowo honoru, zobaczymy ile ten honor jest wart, mam nadzieję, że dużo – dodaje.
Przewodniczący Szepczyński, który wcześniej w sprawie wiatraków nie wypowiadał się jednoznacznie zapewnia, że słowa dotrzyma. - Uczestniczyłem w kilku spotkaniach z mieszkańcami sołectw, w których miały stanąć wiatraki. Ja zresztą też mieszkam na terenie jednego z nich. Ludzie jednoznacznie są przeciwni inwestycji, której wpływ na ich zdrowie nie jest do końca znany. Nie powinniśmy robić takiego eksperymentu na mieszkańcach – podkreśla szef rady.
(o){/akeebasubs}
