W minioną sobotę, wicestarosta Karol Furczak, jadąc przez Dąbrowy, ostrzegł innych kierowców za pośrednictwem zamkniętej grupy na Facebooku przed policjantami prowadzącymi pomiar prędkości. Jego zachowanie spotkało się reakcją byłego funkcjonariusza drogówki, który uznał, że „na pewnych stanowiskach pewnych rzeczy nie wypada”. Co na to wicestarosta?

Wicestarosta ostrzega przed
Wicestarosta Karol Furczak: - Niczego złego nie zrobiłem

W sobotę wicestarosta Karol Furczak jechał w celach prywatnych drogą krajową nr 53 przez Dąbrowy, gdzie policjanci często dokonują pomiaru prędkości. Tego dnia też prowadzili takie działania, co nie umknęło uwadze samorządowego urzędnika. Widząc „suszarkę” w ręku funkcjonariusza, wicestarosta postanowił przestrzec innych kierowców za pośrednictwem strony na Facebooku „Suszenie w Szczytnie”.

Zachowanie wicestarosty nie wszystkim się spodobało.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Czy osoba na takim stanowisku powinna się tak zachowywać i angażować? - pyta jeden z naszych czytelników, pan Janusz. Na wpis Karola Furczaka zareagował też były funkcjonariusz szczycieńskiej drogówki. - Panie Starosto, na niektórych stanowiskach – pewnych rzeczy nie wypada - napisał w reakcji na zamieszczony wpis.

Co na to główny zainteresowany? - Niczego złego nie zrobiłem. Po pierwsze, wpis został umieszczony na zamkniętej grupie, która nie jest dostępna dla wszystkich. Po drugie, najważniejsze na drodze jest bezpieczeństwo i jemu służył mój wpis, bo kierowcy zwalniali. A chyba chodzi o to, żeby zwolnić, a niekoniecznie, żeby dostać mandat za przekroczenie prędkości – mówi wicestarosta, podkreślając, że nie jechał przez Dąbrowy w celach służbowych, tylko prywatnie. Zapewnia, że gdyby było inaczej, to ostrzegającego wpisy by nie zamieścił. - Żadnego przestępstwa nie popełniłem, bo informowanie o kontrolach prędkości za pośrednictwem mediów społecznościowych jest zgodne z prawem – zaznacza.

Policjanci radzą się jednak dobrze zastanowić, czy takie ostrzeganie ma sens. - Polskie drogi wciąż należą do jednych z najniebezpieczniejszych w Unii Europejskiej. W interesie kierowców powinno być wyłapanie piratów drogowych. Ostrzegając przed kontrolą ułatwiamy im życie. W końcu bezpiecznie jadący kierowca nie musi się policji obawiać – mówi nam jeden z policjantów.

(ew){/akeebasubs}