W miniony czwartek na głównym szczycieńskim trakcie (ul. Odrodzenia – Polska) definitywnie zakończono przycinanie gałęzi i formowanie koron przyulicznych drzewek.

Wieczorna krzątanina Dodajmy, że są one obecnie naszym lokalnym skarbem przyrodniczym, bo tylko w niewielu miastach porównywalnej wielkości zachowały się tak liczne drzewa w ich centrach.
Prace przycinkowe zakończono dość późnym popołudniem, ale nawet już gdy zapadł zmrok,  jeden z przechodniów wskazał nam drzewo, na które przy pomocy drabiny wspinali się jacyś pracownicy.
- Co oni tam robią o zmierzchu, przecież chyba nie chcą ciąć gałęzi? - niepokoił się  nasz rozmówca. Dodał, że przecież już jest ciemno, więc mogliby się pokaleczyć... 

 

NIESPODZIEWANY ROZBŁYSK

Tymczasem zaraz po tym, jak odbyła się opisywana wcześniej wspinaczka do drabinie, nastąpiła niespodzianka – korony okolicznych drzewek rozbłysły świątecznymi lampkami. Wspomniani pracownicy po prostu uruchomili bożonarodzeniową iluminację i miasto od razu nabrało świątecznego wystroju. Na razie jednak częściowego, bo jeszcze brakowało  głównej atrakcji, czyli choinki na rondzie i światełek na placu Juranda. A swoją drogą to  ciekawe, czy doczekamy na Boże Narodzenie śniegu, bo bez niego to zima, jakby nie była zimą, no i lampki wyglądają wówczas mniej efektownie.

GDZIE TA CHOINKA?

Jak się okazało nazajutrz, choinkę w tym roku ustawiono gdzie indziej.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Teraz zdobi plac Juranda, a nie rondo, co związane było nie tyle z jej wysokością, co rozłożystością. Na starym miejscu po prostu by się nie zmieściła. - Jest to świerk srebrny kłujący – informuje nas Krystyna Lis z UM. Dodaje, że to efektowne drzewo zostanie  przystrojone w podobnym srebrzystym i ciepłym tonie, jak reszta świątecznej iluminacji. Były kłopoty z jego ustawieniem, ale po kilku próbach udało się. Świerk został ofiarowany miastu przez anonimowego sponsora i trzeba przyznać, że rzeczywiście wygląda pięknie. Cóż, ponieważ plac Juranda nie jest mały, chciałoby się, aby choinka była jeszcze wyższa.

ZŁUDNE NADZIEJE

Jeszcze w związku z tą świąteczną iluminacją dodajmy, że mieszkańcy ulicy, ale nie tylko oni, bo i liczni przechodnie mieli nadzieję, że z koron przyulicznych drzewek wyniosą się nocujące tam kawki. Te, jak wiadomo, potrafią zaskoczyć mniej  bacznych spacerowiczów niemiłym prezentem spadającym z góry. Niestety, choć z chwilą zapalenia lampek ptaki  podniosły wrzask i wzbiły się w powietrze, to po niedługiej chwili znów powróciły na swoje nocne siedliska. Jedno z nich jest usytuowane pechowo tuż obok przystanku miejskiej komunikacji i jeśli ktoś akurat nie skrył się pod wiatą, może tego mocno żałować. No i jak potem wejść do autobusu? Tutaj też zauważamy niemiły zgrzyt. Wokół roztaczają się świąteczne widoki, a we wiacie przystankowej wandale rozbili tylną ściankę.  Teraz cała jej lewa część (patrząc na zdjęcie) jest do wymiany.

PIERWSZE LOTY? I KAMIENNA DEKORACJA

Nie od dziś wiadomo, że przed Szczytnem otwiera się okno na szeroki świat, nazywane dość dziwnie lotniskiem Olsztyn – Mazury.  Mniejsza jednak o nazwę, bo oto  dowiadujemy się z internetu, że jeszcze przed świętami:
linia lotnicza Sprint Air uruchomiła sprzedaż biletów na połączenia z Portu Lotniczego Olsztyn – Mazury. Ceny biletów rozpoczynają się od 99 zł do Krakowa oraz od 149 zł do Berlina. Nie marnując czasu udaliśmy się na lotnisko, aby kupić tani bilet do Krakowa i z powrotem,   bo im wcześniej się go nabędzie, tym mniej zapłaci. Dodajmy jeszcze, że wycieczkę do grodu Kraka można odbyć jednego dnia, bo lot w jedną stronę trwa zaledwie... 1,5 godz. To się nazywa ekspresowe tempo. Cóż, gdy nową szosą dojechaliśmy pod piękną bryłę terminalu – zaskoczenie - pojawiły się przed nią w wielkiej liczbie nowe elementy, czyli  wielkie polne kamienie. Niby o gustach się nie dyskutuje, ale jakoś ta dekoracja nam się nie spodobała. Poza tym wspomniane bilety można na razie kupić jedynie w internecie, a nie na lotnisku. Choć w terminalu już pracuje załoga, to miła pani nie wpuściła nas do środka. Zapewniła jednak, że z chwilą otwarcia, bilety będzie można nabywać także w lotniskowej kasie. Jednak tych najtańszych, jak informują nasi Czytelnicy, którzy również chcieli jechać do Krakowa, już nie ma. Najbliższy termin ich rezerwacji to... marzec 2016 r.

DO SKOPIOWANIA

Jak na port powietrzny przystało, przed terminalem rozciąga się duży parking dla  taksówek, autobusów i  samochodów prywatnych. Ten ostatni jest płatny i stoją przy nim już parkomaty (na razie nieczynne).
Jak się nie wrzuci pieniążka, barierka się nie otworzy i tyle! W związku z tym zgłaszamy taki pomysł – może by i w Szczytnie postawić takie urządzenia, np. na placu Juranda?  Nie mniej nowoczesny od terminalu lotniczego jest jego odpowiednik kolejowy. Wiata nad peronem ciągnie się na całej jego długości. Jest tu też wyodrębnione miejsce dla inwalidy oraz elektroniczne tablice informujące o odjazdach i przyjazdach wraz z zegarami.
W Szczytnie na dworcu, mimo modernizacji, trudno szukać podobnych bajerów.

 

POŻĄDANE OŚWIETLENIE

To, co wyżej opisano, dotyczy spraw bardziej doczesnych, ale teraz zmieniając nastrój, sięgnijmy jeszcze do innego przykładu z Szyman. Nim to jednak zrobimy, dodajmy, że na początku października pisaliśmy w „Kurku” o tym, że na miejskiej nekropolii w Szczytnie pojawiły się nowe estetyczne i zamykane pojemniki na odpadki. Przy okazji wspomnieliśmy jednak, że odwiedzający groby skarżyli się na brak jakiegokolwiek oświetlenia cmentarza. Obecnie, gdy dni są coraz krótsze, wieczorem bardzo trudno jest poruszać się między ciasno usytuowanymi nagrobkami.  Tymczasem na komunalnym cmentarzu w Szymanach zauważyliśmy piękne lampy i to w dodatku solarne, a więc arcyoszczędne i nie wymagające praktycznie obsługi. Jak informuje nas Sławomir Wojciechowski, wójt gminy Szczytno, w takie same lampy wyposażone są jeszcze nekropolie w Olszynach, Gawrzyjałkach i Wawrochach. Aż się prosi, aby podobne oświetlenie zainstalować i u nas w Szczytnie.{/akeebasubs}