O 12,5 tys. zł szczycieńscy radni zwiększyli pulę środków na nagrody burmistrza miasta dla zdolnych uczniów. Teraz mogą je otrzymywać dzieci i młodzież nominowane do wyróżnienia. Przedstawicielka opozycji w Radzie Miejskiej uważa, że samorząd powinien wygospodarować również środki na przygotowywanie uczniów do konkursów przedmiotowych.
W ramach Lokalnego Programu Wspierania Edukacji Uzdolnionych Dzieci i Młodzieży burmistrz Szczytna raz w roku nagradza dwanaścioro uczniów miejskich szkół podstawowych i gimnazjów. Na ten cel przeznaczano dotąd 12 tys. zł, co jak na stolicę powiatu nie jest wygórowaną kwotą. Warto tylko wspomnieć, że gmina Szczytno na nagrody dla swoich uzdolnionych najmłodszych mieszkańców przeznacza rocznie ponad 80 tys. złotych.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Niedawne obniżenie diet szczycieńskich radnych pozwoliło wygospodarować środki na zwiększenie miejskiej puli o 12,5 tys. złotych. Od dawna już domagali się tego radni opozycji. Po wprowadzonej zmianie finansowe gratyfikacje będą mogli dostawać uczniowie, którzy otrzymali jedynie nominacje do nagród. Uchwałę w tej sprawie podjęli szczycieńscy radni podczas ubiegłotygodniowej sesji. – Ten program w niczym nie odbiega od poprzedniego, oprócz wprowadzenia dodatkowej możliwości wyróżnienia finansowego poza nagrodą burmistrza – tłumaczy burmistrz Danuta Górska.
Radna opozycji Agnieszka Kosakowska ma do programu nagradzania zdolnych uczniów uwagi. Jej zdaniem powinien on uwzględnić także środki na zajęcia dodatkowe z dziećmi wyróżniającymi się w naukach ścisłych. – Nauczyciele obserwują, że na konkursach wojewódzkich nasze miasto reprezentuje często tylko jedna osoba, a z innych wielkości Szczytna jest ich więcej – mówi radna. Naczelnik wydziału edukacji Robert Dobroński przyznaje, że miasto nie ma pieniędzy na ten cel. Przypomina jednak, że zgodnie z Kartą Nauczyciela, obowiązkiem pedagogów jest organizowanie zajęć z uczniami zdolnymi w ramach 19. i 20. godziny. – Nie otrzymałem ani jednej informacji od dyrektorów, że brakuje godzin do przygotowania uczniów do olimpiad – twierdzi Dobroński. Z kolei radna Ewa Czerw dziwi się postulatowi przedstawicielki opozycji. – Mam znajomych nauczycieli, którzy młodzież uzdolnioną przygotowują do olimpiad, nie otrzymując za to żadnych pieniędzy – mówi. Kosakowska zauważa jednak, że dodatkowe godziny pedagodzy wykorzystują głównie na pracę z uczniami mającymi braki i na zajęcie się dziećmi zdolnymi często już nie mają czasu.
(ew)
{/akeebasubs}
