Po Niedzieli Wielkanocnej spędzonej w gronie rodzinnym, przeważnie na biesiadowaniu, nadszedł dzień harców i swawoli - poniedziałek, słynący w całej Polsce z oblewania się wodą.
Różne nazwy nadawano temu ludowemu zwyczajowi - lejek, oblewanka, meus, Emaus, w końcu dyngus i śmigus. Najstarsze wzmianki o dyngusie w naszym kraju sięgają 1420 roku. Uciechę z Poniedziałku Wielkanocnego mają głównie dzieci. W wielu miejscowościach zbierają się milusińscy w niewielkie grupki i chodzą do znajomych od domu do domu zaopatrzeni w pistolety lub inne gadżety pełne wody, oblewając domowników. W zamian za polanie otrzymują łakocie, bądź drobne pieniądze. Taką grupę dzieci obchodzącą Lany Poniedziałek spotkaliśmy w Starych Czajkach. Chłopcy już od porannych godzin odwiedzali najbliższych, ciesząc się z każdego nabytego fanta.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tradycję polewania się wodą zachowują także i dorośli.
- Zawsze na śmigusa - dyngusa polewam szklaneczką wody wszystkie kobiety w rodzinie i także znajome jak napotkam je w tym dniu - mówi sołtys Starych Czajek Władysław Karpiński, dodając, że ważne jest, by nikomu nie zrobić przykrości, a oblana osoba przyjęła to z uśmiechem.
AK
{/akeebasubs}
