Jednym z najbardziej znanych zabytków Szczytna jest znana w całej Polsce 45-metrowa wieża ciśnień. Niestety nie jest to zabytek przynoszący nam chlubę.

Wieża ciśnień
Widok na wieżę od strony Jeziora Długiego

TRZY PARCELE POD BUDOWĘ

W drugiej połowie XIX wieku wodę do picia czerpano z Jeziora Długiego (Domowego Dużego), w którym garbowano też skóry, prano bieliznę i do którego jeszcze do 1886 roku odprowadzano ścieki z folwarku dworskiego. Wodę z jeziora do picia zaprzestano brać dopiero po zainstalowaniu studni rurowych, dzięki którym dostarczano dobrą wodę gruntową. W 1907 roku zakupiono od Carla Fechnera trzy parcele pod budowę zakładu wodociągów i kanalizacji. Zlecenie na budowę otrzymała firma Carla Frankego. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W lipcu 1908 roku otwarto wieżę ciśnień i przepompownię. Wieża wybudowana została przez podwykonawcę C. Frankego: firmę Artura Pfeiffera. Pierwotnie kopuła wieży była przykryta miedzianymi blachami, które zdjęto jeszcze w trakcie wojny. Próbne uruchomienie wodociągów i kanalizacji odbyło się na początku 1909 roku. Całkowity koszt budowy zakładu wyniósł 357883 marek. W związku z coraz większą liczbą mieszkańców oraz rosnącym zużyciem wody przez przemysł, trzeba było zainstalować nowoczesne pompy głębinowe oraz wybudować podziemny zbiornik na wodę.

A MOŻE ZBURZYĆ?

Wieża wyszła bez szwanku z I i II wojny światowej. Po 1945 roku przechodziła tylko prowizoryczne naprawy. W 1995 roku wpisano ją do rejestru zabytków. W latach 90. starzejący się budynek stał się dla miasta poważnym problem. Brakowało wówczas pieniędzy na jej remont. Nie było też szans na pozyskanie środków zewnętrznych. Jej stan zagrażał dzieciom ze Szkoły Podstawowej nr 1. W 1997 roku przeprowadzono na niej prace polegające na oderwaniu płatów kruszącego się betonu. Po tym zabiegu wyglądała jeszcze gorzej. Zastanawiano się nawet nad jej zburzeniem. Jednak na takie rozwiązanie nie zgodził się Konserwator Zabytków.

SPRZEDAŻ ZA ZŁOTÓWKĘ

Wieża ciśnień stała w pobliżu zamku, późniejszego ratusza i kilkanaście metrów od szkoły ludowej. Pocztówka ze zbiorów M. Rawskiego

Ostatecznie władze miasta podjęły decyzję, by sprzedać wieżę prywatnemu inwestorowi ze 100% rabatem, czyli oddać ją za darmo. Wydawało się, że będzie to świetne rozwiązanie, dzięki któremu miasto pozbędzie się problemu a obiekt zostanie uratowany. Jak wiemy, stało się inaczej. Wieżę w 1999 roku kupił za złotówkę Mirosław Demczuk. Umowę sprzedaży podpisał burmistrz Henryk Żuchowski. Dodatkowo już po cenie rynkowej inwestor kupił od miasta 5 arów gruntów przylegających do działki z wieżą. Wieża jako samodzielny obiekt nie nadawała się do komercyjnego wykorzystania, dlatego postanowiono wybudować przy niej siedmiopiętrową dobudówkę, w której miały się znajdować apartamenty. W międzyczasie zmarł holenderski wspólnik M. Demczuka i rozpoczęta budowa na ponad 20 lat stanęła w miejscu. To, co udało się wybudować, stało się obiektem powszechnej krytyki, tematem memów, a nawet lokalnej polityki, bo niemal każdy szczycieński samorządowiec musi się z problemem wieży zmierzyć. Wieża stała się zwycięzcą konkursu w ogólnopolskim konkursie „Makabryła”.

NIEROZWIĄZANY PROBLEM

Pocztówka ze zbiorów M. Rawskiego

Rozwiązanie problemu wieży obiecał między innymi Krzysztof Mańkowski, który początkowo opowiadał się za wywłaszczeniem jej właściciela. Pomimo starań, problemu wieży rozwiązać mu się nie udało. Powstał za to mem przedstawiający wieżę ciśnień i ustawione na słupie logo McDonald’s w Szczytnie z podpisem: „Mańkowski miał zlikwidować jedną wieżę w Szczytnie, a postawił drugą”. Burmistrz, wykazując się poczuciem humoru, sam go na swoim Facebooku opublikował, ale mieszkańcom Szczytna do śmiechu nie było i nie jest. Pomimo obietnic inwestora zapewne jeszcze długo nie doczekamy się dokończenia budowy, a kto wie, czy ostatecznie ta dobudówka nie zostanie rozebrana.

Widoczna z daleka wieża była przez lata ważnym elementem szczycieńskiego krajobrazu. Jej wygląd dostosowany był do miejsca, w którym ją wybudowano. Niestety nie można tego powiedzieć o dobudówce, która do swojego otoczenia nie pasuje. Źle się stało, że ją w 1999 roku sprzedano. Dzisiaj można byłoby pozyskać środki na jej remont. Obawiam się, że ostatecznie i tak miasto będzie musiało się nią zająć.

Witold Olbryś{/akeebasubs}