Właściciel szczycieńskiej wieży ciśnień nic sobie nie robi z zaleceń wojewódzkiego konserwatora zabytków. Choć na ich wykonanie miał rok, to do tej pory nie podjął żadnych prac przy obiekcie. Po styczniowej kontroli otrzymał kolejną decyzję nakazującą działania konserwatorskie oraz karę finansową.
NAWET NIE KIWNĄŁ PALCEM
Sprawa wieży ciśnień w Szczytnie nie ma końca. Zniekształcony dobudowaną do niego bryłą zabytkowy obiekt z 1908 r. od lat straszy mieszkańców i turystów, a widoków na poprawę tej sytuacji nie widać. W pierwszej połowie 2017 r. wieżę skontrolowały służby wojewódzkiego konserwatora zabytków. Skutkiem tego było wydanie szeregu zaleceń dla właściciela. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WYWŁASZCZENIE, CZYLI WYKUP
Wieża ciśnień stała się tematem niedawnej kampanii wyborczej w wyborach na burmistrza Szczytna. Zwycięski kandydat Krzysztof Mańkowski obiecywał wyborcom, że w ciągu bieżącej kadencji rozwiąże ten problem. Bartłomiej Skrago potwierdza, że do konserwatora dotarły informacje o zainteresowaniu miasta pewnymi czynnościami mającymi na celu wywłaszczenie obiektu. To jednak wydaje się mało realne. - Wywłaszczenie to tylko i wyłącznie sprawa samorządu. W naszym kraju polega ono tak naprawdę na odkupieniu nieruchomości Ale to nie wszystko, bo odkupiona nieruchomość musi być przeznaczona na funkcje użyteczności publicznej – tłumaczy, dodając, że samorząd musiałby mieć środki nie tylko na odkupienie, ale i zainwestowanie w wieżę.
(ew){/akeebasubs}
