Zakończył się remont pokrycia dachowego wieży kościoła ewangelicko – augsburskiego w Szczytnie. Koszt zadania przekroczył 240 tys. zł, a wykonywała je firma specjalizująca się w pracach na wysokościach. Na wieży położone zostały nowe, wypalane na zamówienie dachówki. Remont wsparły nie tylko instytucje państwowe i samorządowe, ale też zwykli mieszkańcy, dla których liczący ponad 300 lat kościół jest jednym z symboli miasta.

Wieża już z nowymi dachówkami
Położeniem nowych dachówek na wieży zajęła się wyspecjalizowana w pracach na wysokości firma „Alpina” z Morąga

KOSZT OGROMNY, ALE DALI RADĘ

W lutym ubiegłego roku przez powiat szczycieński przeszła silna wichura. Wiejący z ogromną prędkością wiatr uszkodził wiele budynków. Jednym z nich był liczący ponad 300 lat kościół ewangelicko – augsburski w Szczytnie. Najbardziej ucierpiało poszycie dachowe wieży, z której zaczęły spadać dachówki. Proboszcz szczycieńskiej parafii ewangelicko – augsburskiej ks. Adrian Lazar od razu podjął starania o zebranie środków na remont zabytku. Zadanie miał niełatwe, bo koszt inwestycji był szacowany początkowo na 200 tys. złotych. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wpływ na to miał głównie fakt, że obiekt znajduje się w rejestrze zabytków i wszelkie prowadzone przy nim prace muszą być uzgadniane z konserwatorem. Konieczne okazało się też wykonanie dachówek ceramicznych na specjalne zamówienie. W stosunkowo krótkim czasie udało się zebrać potrzebą kwotę. Wskutek inflacji oraz rosnących kosztów materiałów i usług wzrosła ona do 240 tys. złotych. Parafia uzyskała jednak pomoc z ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego, Urzędu Marszałkowskiego i samorządu miejskiego. W zbiórkę włączyli się też indywidualni mieszkańcy, niezależnie od wyznania, dla których kościół ewangelicki jest ważnym elementem miejskiego krajobrazu. - Jeszcze nie policzyłem, jaka dokładnie kwota pochodzi od nich, ale to na pewno istotny zastrzyk finansowy – podkreśla ks. Adrian Lazar.

Pierwszy etap prac rozpoczął się w październiku. Polegały one na zdjęciu pozostałych na wieży starych dachówek wraz z odeskowaniem i założeniu nowego, a także położeniu papy i łat. W międzyczasie parafia czekała na nowe dachówki. Zostały one wypalone na wzór starych w manufakturze „Stare Gronowo” pod Toruniem.

Drugi etap prac, zrealizowany w grudniu, polegał na ich ułożeniu. Zadania tego podjęła się firma „Alpina” z Morąga. Oprócz położenia dachówek, zabezpieczono również kopułę kościoła. W trakcie robót wyszło na jaw, że przytwierdzające ją miedziane gwoździe są poluzowane i trzeba je podokręcać. W tym tygodniu inwestycja ma przejść odbiór konserwatorski.

TERAZ CZAS NA DACH

- Dziękuję wszystkim, którzy wsparli nas finansowo i merytorycznie – mówi ks. Lazar, licząc na dalszą pomoc darczyńców. Ta będzie jeszcze potrzebna, bo zabytek wymaga kolejnych inwestycji. Najpilniejszą z nich jest remont całego dachu kościoła. - Jestem proboszczem już cztery lata i nie było roku, żeby nie spadła z niego dachówka. Swoje robi wiek poszycia dachowego, ale też aura i ptactwo – zauważa proboszcz, licząc, że potrzebne środki uda się być może pozyskać z ogłoszonego z myślą o ratowaniu zabytków programu Polski Ład. W tym przypadku w grę wchodzi jeszcze większa kwota – zgodnie z kosztorysem opiewa ona na 430 tys. złotych.

Ksiądz Lazar zdradza, że wykonany właśnie remont bardzo cieszy jego parafian. Po wichurze, ze względów bezpieczeństwa, nie mogli oni wchodzić do kościoła wejściem przez wieżę. Korzystali ze starego od strony ul. Warszawskiej, które od bardzo dawna pozostawało zamknięte. - Teraz cieszą się, że po wyjściu z nabożeństwa, jak to mieli dawniej w zwyczaju, znów będą mogli porozmawiać na terenie parafii, a nie na ulicy – mówi proboszcz.

(ew){/akeebasubs}