Takiego prezentu gwiazdkowego mieszkańcy Szczytna chyba się nie spodziewali. Władze miasta są o krok od odkupienia zabytkowej wieży ciśnień i rozebrania szpecącej ją dobudówki. Na tym nie koniec, bo koncepcja burmistrza Stefana Ochmana, zaakceptowana już przez Bank Gospodarstwa Krajowego, zakłada również innowacyjne zagospodarowanie terenu wokół budowli. Pierwszy etap inwestycji jest szacowany na ok. 18 mln zł, a środki na ten cel mają pochodzić z nieoprocentowanej pożyczki w ramach KPO.

Wieża pod choinkę
Koncepcja rewitalizacji wieży zakłada rozbiórkę betonowej dobudówki, a w jej miejsce budowę szklanego szybu windowego z klatką schodową

TRUDNE NEGOCJACJE

Szczycieńska wieża ciśnień od ponad dwudziestu lat dla mieszkańców jest powodem do wstydu, a dla przyjezdnych – obiektem bezlitosnych drwin. Pojawiła się wreszcie realna szansa, że to się zmieni. Burmistrz Stefan Ochman jest o krok od historycznej transakcji polegającej na odkupieniu zabytkowego obiektu z rąk prywatnej spółki. Stanie się to możliwe dzięki przystąpieniu Szczytna do Programu Zielonej Transformacji Miast finansowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego ze środków KPO. - To jedyny dostępny program pozwalający samorządom na zakup nieruchomości. Wykonaliśmy tytaniczną pracę, aby znaleźć to dofinansowanie – tłumaczy burmistrz.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Miasto przygotowało trzy koncepcje zagospodarowania wieży i terenu wokół niej. Wszystkie wpisywały się w zieloną transformację i uzyskały akceptację BGK. Od lipca burmistrz prowadził negocjacje z przedstawicielami spółki, do której należy wieża. - Dostaliśmy od nich ofertę, która wtedy nie była dla nas do zaakceptowania ze względu na cenę wynoszącą ok. 3,7 mln zł. My się na to nie zgodziliśmy, ale negocjacje trwa ły – wspomina Stefan Ochman. Żeby mieć pełną wiedzę na temat stanu nieruchomości, miasto zleciło wykonanie analizy technicznej mającej dać odpowiedź na pytanie, czy możliwe będzie rozebranie szpecącej obiekt dobudówki. Ponadto opracowany został również szczegółowy, liczący 120 stron operat szacunkowy określający rzeczywistą wartość wieży. Opiewa on na 2,8 mln zł i za taką kwotę miasto jest skłonne odkupić zabytek.

RADNI DALI ZIELONE ŚWIATŁO

Zakończenie rokowań nastąpiło we wtorek 17 grudnia. Tego samego dnia podczas nadzwyczajnej sesji radni wydali oświadczenie w sprawie realizacji projektu polegającego na rewitalizacji oraz zmiany układu funkcjonalnego ścisłego centrum miasta. W praktyce daje ono burmistrzowi zielone światło na zakup nieruchomości i złożenie wniosku o środki z BGK. - Czasu jest niewiele, bo trzeba to zrobić do końca roku – mówi włodarz. Źródłem finansowania ma być nieoprocentowana pożyczka uzyskana na tych samych zasadach jak ta otrzymana niedawno na zamianę kredytu na budowę stadionu. Spośród 17 obecnych na sesji radnych za oświadczeniem zagłosowało 15, od głosu wstrzymało się 2 (Paweł Malec i Piotr Gregorczyk, obaj z klubu „Razem dla Mieszkańców”).

ROZBIORĄ BETONOWY KOSZMAREK

Z tym koszmarnym widokiem mieszkańcy Szczytna i turyści żyją już ponad dwadzieścia lat

Całe przedsięwzięcie związane z rewitalizacją wieży i zagospodarowaniem terenu wokół niej szacowane jest na ok. 30 mln złotych. Całość zostanie rozłożona na etapy. Pierwszy, który już się rozpoczyna, zakłada uzyskanie prawa własności do nieruchomości. Następnie wieża ma być doprowadzona do pierwotnej formy, co oznacza rozebranie szpecącej ją dobudówki. Kolejny krok to remont zewnętrznej części zabytku wraz z nadaniem mu funkcji ogrodu horyzontalnego. W ramach pierwszego etapu zagospodarowany ma być teren starego boiska przy SP nr 3 oraz Orlika poprzez przekształcenie ich w parkingi miejskie wyposażone w tzw. carporty. W dużym uproszczeniu, są to zadaszone stanowiska do parkowania aut z panelami fotowoltaicznymi. Pozyskana z nich energia zasili nie tylko wieżę, ale także ratusz. - Zaoszczędzone na rachunkach za prąd środki spowodują, że zapłacimy niższe raty pożyczki – wyjaśnia włodarz, dodając, że do kasy miasta wpłyną także pieniądze za korzystanie z parkingów. Zaznacza jednak, że fotowoltaika to jedno z branych pod uwagę rozwiązań. Zgodnie z założeniami Zielonej Transformacji Miast, nawierzchnia parkingów nie będzie wykonana z kostki betonowej, lecz elementów przepuszczających wodę. Obok wieży powstanie też zbiornik retencyjny na deszczówkę, zasilany również wodą ze studni abisyńskich.

ULICA KASPROWICZA ZAMIENI SIĘ W DEPTAK

Koncepcja w pierwszym etapie przewiduje ponadto zamknięcie ruchu samochodowego na ul. Kasprowicza i zagospodarowanie jej w formie deptaku z nasadzeniami roślinności, małą architekturą oraz miejscami na ogródki kawiarniano – restauracyjne. Ustabilizowaniu ruchu samochodowego służyć ma przekierowanie go wzdłuż ul. Klenczona oraz przez teren na tyłach dawnej siedziby straży pożarnej na ul. Kościuszki. - Jestem już po rozmowie ze starostą, który zadeklarował gotowość przekazania nam tego terenu – zdradza Ochman. W ramach planowanych działań przewidziane jest ustanowienie ruchu jednokierunkowego oraz wyznaczenie regularnych miejsc parkingowych wzdłuż ciągu ulic. Szacunkowy koszt pierwszego etapu to ok. 18 mln zł, a czas realizacji to lata 2025 – 2028.

SZCZYTNO BRAMĄ MAZUR

Drugi etap zakłada zagospodarowanie przestrzeni użytkowej wieży na cele turystyczno – gospodarcze. Do zabytkowej bryły ma zostać dobudowany szklany szyb windowy z klatką schodową w celu zapewniania komunikacji z poszczególnymi poziomami obiektu. - Wewnątrz wieży chcemy stworzyć wystawy prezentujące miasta w naszym regionie, a Szczytno przedstawić jako prawdziwą bramę Mazur – tłumaczy włodarz. Na ten cel chce pozyskać dotację np. z Urzędu Marszałkowskiego lub ministerstwa kultury. - Kiedy staniemy się właścicielami wieży, otworzy się przed nami wiele możliwości pozyskiwania środków zewnętrznych, co sprawi, że poszczególne etapy zamierzenia będą mogły nam się na siebie nakładać – mówi włodarz.

Ostatni, trzeci etap przedsięwzięcia to nadanie nowej funkcji placowi Juranda w oparciu o szerokie konsultacje z mieszkańcami. - Zostaną one zakończone analizą przedstawionych pomysłów pod kątem możliwości ich formalnoprawnej realizacji oraz zasad finansowania – wyjaśnia burmistrz.

CZY DOKONA TEGO, CO NIE UDAŁO SIĘ POPRZEDNIKOM?

Burmistrz Stefan Ochman w kilka miesięcy może dokonać tego, co przez lata nie udało się jego poprzednikom

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Stefan Ochman w kilka miesięcy dokona czegoś, co przez ponad dwadzieścia lat nie udało się żadnemu z jego poprzedników. Przypomnijmy, że wybudowana w 1908 r. wieża ciśnień pod koniec lat 90. została sprzedana za złotówkę przez ówczesnego burmistrza Henryka Żuchowskiego prywatnemu inwestorowi Mirosławowi Demczukowi. Ten, za zgodą konserwatora zabytków, rozpoczął wokół niej budowę apartamentowca z tarasami. Przedsięwzięcie to nigdy nie doczekało się finału. Obudowana betonowym koszmarkiem wieża zyskała sławę w całej Polsce, wygrywając plebiscyty na Makabryłę Roku. Stała się także symbolem indolencji i niemocy władz samorządowych oraz braku szacunku dla dziedzictwa kulturowego miasta.

Żaden z dotychczasowych włodarzy nie potrafił poradzić sobie z problemem. Burmistrz Danuta Górska rządząca miastem w latach 2006 – 2018 podjęła co prawda rokowania z właścicielem w sprawie odkupienia zabytku, ale zaproponowana przez miasto kwota nie była dla niego satysfakcjonująca. Jej następca Krzysztof Mańkowski zapowiadał w swojej kampanii wyborczej rozwiązanie problemu wieży ciśnień w ciągu jednej kadencji swoich rządów. Skończyło się jednak na szumnych zapowiedziach i sesjach zdjęciowych z właścicielem na platformie widokowej wieży. Tymczasem zabytek niszczał, co potwierdzały kolejne kontrole konserwatora zbytków kończące się nakładaniem kar na posiadacza budowli.

Burmistrz Ochman podkreśla, że projekt nie powstałby bez pracowników urzędu, a zwłaszcza naczelnika Wydziału Funduszy Zewnętrznych i Informatyzacji Piotra Paszkiewicza. - Wierzę, że dzięki realizacji tego przedsięwzięcia Szczytno wzbogaci się o nowy produkt turystyczny, który, razem z ruinami zamku i muzeum, zatrzyma u nas na dłużej turystę – mówi włodarz, dodając żartobliwie, że kiedy tylko wieża wróci do miasta, to symbolicznie sam rozpocznie młotem rozbiórkę szpetnej betonowej dobudówki.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}