Średni miesięczny koszt utrzymania jednego więźnia wynosi obecnie ponad 3 tys. złotych. Zdaniem ministerstwa sprawiedliwości to zbyt dużo. Dlatego rząd chce znacząco zwiększyć liczbę pracujących osadzonych. Pomysł chwalą funkcjonariusze służby więziennej, w tym dyrektor Aresztu Śledczego w Szczytnie.

SCHRONISKO, DOM DZIECKA, DPS ...
W szczycieńskim Areszcie Śledczym przebywa obecnie 110 osadzonych, z czego pracuje ok. 40%. Skazani są zatrudniani w kilku miejscach w Szczytnie: Schronisku dla Zwierząt „Cztery łapy”, Domu Dziecka, sanepidzie, parafii św. Stanisława Kostki, a od niedawna także Domu Pomocy Społecznej. W planach jest również skierowanie osadzonych do Miejskiego Ośrodka Sportu. W wymienionych instytucjach więźniowie wykonują jedynie prace porządkowe, bo na to zezwala im obowiązujące obecnie prawo. Jest to jednak niewielka grupa licząca około 6 osób . - Ciężko nam zabezpieczyć ludzi do pracy na terenie miasta, bo mamy oddział zakładu karnego typu zamkniętego. Niewielu z przebywających tu osadzonych nie wymaga obecności konwojenta – tłumaczy dyrektor Aresztu Śledczego w Szczytnie kpt. Jarosław Mierzejewski. Ci, którzy pracują poza zakładem karnym, sami chodzą do pracy i sami wracają. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
DEPRYMUJĄCA SYTUACJA
Rząd podjął niedawno działania zmierzające do zwiększenia zatrudnienia więźniów. Spadło ono blisko o połowę w 2010 r. po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że osadzeni, zarabiający dotąd połowę najniższego wynagrodzenia, muszą otrzymywać je w całości. W tej chwili skazani pracujący w formie odpłatnej, otrzymują tyle samo, co człowiek przebywający na wolności. Zdaniem szefa szczycieńskiego aresztu to niesprawiedliwe. - Taka sytuacja jest deprymująca dla kogoś, kto za tę samą pracę co więzień, mający zapewnione utrzymanie, otrzymuje identyczne wynagrodzenie – uważa kpt. Mierzejewski. Rząd chce to zmienić poprzez program pracy więźniów. Ma się on składać z trzech filarów. Pierwszy polega na poszerzeniu katalogu prac wykonywanych przez osadzonych na rzecz samorządów. Nie będą to już tylko roboty czysto porządkowe, ale i publiczne, np. przy budowie mieszkań komunalnych czy sypaniu wałów przeciwpowodziowych. Drugi filar zakłada utworzenie funduszu ulg dla pracodawców. W tej
chwili z funduszu aktywizacji zawodowej jest im zwracane tylko 20%, a według nowych rozwiązań będzie to dwa razy więcej. Taki podział środków ma zachęcić przedsiębiorców do zatrudniania osadzonych. Do tej pory nie bardzo im się to bowiem opłaca. Trzeci filar programu opiera się na budowie 40 hal w całej Polsce, gdzie byliby zatrudniani więźniowie. Mają one powstawać na terenach zakładów karnych. Wiadomo, że w województwie warmińsko – mazurskim staną najprawdopodobniej trzy takie obiekty – w Barczewie, Kamińsku i Iławie. Środki na ich budowę pochodzić mają z funduszu aktywizacji zawodowej. Samo wyposażenie hal należałoby już do przedsiębiorcy chcącego prowadzić w nich działalność. Obiekt taki z pewnością nie zostanie zbudowany w Szczytnie. - Nie mamy na to miejsca – mówi dyrektor Mierzejewski. Przypomina, że proponowane przez rząd rozwiązania nie są nowe – podobne obowiązywały w okresie PRL-u, gdzie osadzeni pracowali w wybudowanych przy aresztach halach.
PRACA PRZYWRACA SPOŁECZEŃSTWU
Zdaniem szefa aresztu działania rządu są krokiem w dobrą stronę. - Jeśli więzień nie pracuje, to przychodzą mu do głowy dziwne pomysły. A jak pójdzie do pracy, to po 8 godzinach zmęczy się i będzie chciał odpocząć jak każdy z nas, a wtedy my, więziennicy, zyskamy święty spokój – mówi dyrektor. Podkreśla, że praca jest bardzo ważnym elementem resocjalizacji. - Chcąc przywrócić człowieka do społeczeństwa, trzeba go nauczyć pewnych nawyków, a jednym z nich jest praca – podkreśla.
Po wejściu w życie rządowego programu osadzeni otrzymywaliby na rękę ok. połowy najniższego wynagrodzenia. Jednak zdaniem Jarosława Mierzejewskiego wcale nie zniechęciłoby ich to do podejmowania pracy. Sama możliwość jakiegokolwiek zatrudnienia ma dla osadzonych duże znaczenie. - Jeśli ktoś pracuje na zewnątrz sumiennie i wykonuje swoje obowiązki bez zastrzeżeń, to ma szansę na skrócenie wyroku nawet o połowę – podkreśla dyrektor. Osadzeni, którzy w czasie odbywania kary podjęli zatrudnienie, mają też prawo do zasiłku po wyjściu na wolność. Dla wielu z nich to bardzo ważne, bo nie zawsze od razu po opuszczeniu zakładu karnego znajdują pracę. Zdarza się również tak, że pracodawca, poznawszy więźnia jako dobrego pracownika, chętnie zatrudnia go już po odbyciu kary.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
