Na oczach zaniepokojonych przechodniów podczas remontu zegara na wieży ratuszowej, odbywającego się w minionym tygodniu, jeden z pracowników zasłabł i zawisł bezwładnie na asekurującej go linie. Próby uratowania go przez współpracowników nie dały rezultatu, wobec czego wezwano na pomoc ratowników zawodowych.

Władcy wysokościRatownicy zjawili się szybko i zaraz do nieprzytomnego pracownika zjechał na linach strażak, który go opatrzył i umieścił na specjalistycznych noszach. Następnie poszkodowany został podciągnięty do góry i przez małe okienko przetransportowany do wnętrza wieży. Przygodni świadkowie wydarzeń odetchnęli z ulgą, ale i tak opisywany wypadek nie zdarzył się realnie, a była to tylko symulacja. Rzecz w tym, że przynajmniej raz w roku muszą odbyć się strażackie ćwiczenia w zakresie ratownictwa wysokościowego. Przeprowadza je jednostka specjalistyczna z Olsztyna i za każdym razem na innym obiekcie w województwie. W tym roku wybór padł na Szczytno i najwyższą budowlę w mieście – wieżę ratuszową.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Korzystając z okazji, do ćwiczeń włączyła się także drużyna ze Szczytna - informuje nas zastępca komendanta powiatowego PSP, młodszy brygadier Jacek Baczewski.

Mówi nam, że w kolejnej fazie ćwiczeń okazało się, że schody w obiekcie uległy zniszczeniu, wobec czego trzeba było poszkodowanego ewakuować na zewnętrznej linie rozwieszonej od szczytu wieży po dno zamkowej fosy.

- Ogólnie ćwiczenia przebiegły bardzo sprawie - podsumowuje młodszy kapitan Michał Maciąg, twórca scenariusza i uczestnik wydarzeń. Dodaje, że miejscowi strażacy podpatrzyli metody olsztyńskich i odwrotnie, co zaowocowało wzajemnym podniesieniem umiejętności ratowniczych.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}