- W ostatnim czasie mamy do czynienia z próbą ograniczenia samorządności lub jej wykoślawienia – alarmuje wójt gminy Wielbark Grzegorz Zapadka. Na jego wniosek radni przez aklamację przyjęli stanowisko sprzeciwiające się zapowiadanym przez rząd PiS-u zmianom w prawie samorządowym. Podobnie uczyniły rady w Świętajnie i Rozogach, choć tam takiej jednomyślności już nie było.

Władzo, nie psuj samorządu
Wójt Grzegorz Zapadka: - Przez pierwszą kadencję włodarz będzie się uczył, drugą będzie się zajmował sam sobą, chcąc ułożyć sobie dalsze życie

Rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz prezes tej partii Jarosław Kaczyński od dłuższego czasu zapowiadają zmiany w samorządach lokalnych. Chodzi m.in. o ordynację wyborczą, która miałaby obowiązywać już przy najbliższych wyborach samorządowych w 2018 r. Najbardziej palącą kwestią jest zapowiedź wprowadzenia dwukadencyjności prezydentów miast, burmistrzów i wójtów, ale nie tylko. Chodzi też o rewizję istniejących okręgów i podniesienie progów wyborczych oraz ograniczenie możliwości startu komitetom obywatelskim na rzecz partii politycznych. Zamiary te budzą coraz większy sprzeciw samorządowców, w tym również tych z powiatu szczycieńskiego. W ubiegłym tygodniu Rady Gmin Rozogi, Świętajno i Wielbark przyjęły stanowiska, w których wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec zapowiadanych zmian.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W Wielbarku radni uczynili to przez aklamację. - Przez 15 lat odkąd jestem wójtem, to jedyne stanowisko RG o zabarwieniu ustrojowym – mówi wójt Grzegorz Zapadka. Podkreśla, że ustawa o samorządzie gminnym z 1990 r. stała się kamieniem milowym rozwoju państwa, dając możliwość wspólnotom lokalnym decydowania o własnym bycie. - W ostatnim czasie mamy do czynienia z próbą ograniczenia samorządności lub jej wykoślawienia – alarmuje wójt. Gdyby zapowiadane zmiany weszły w życie, nie mógłby już dłużej rządzić gminą. Czy przyjęte stanowisko to nie próba ratowania własnej skóry? - Nie jest ważne, czy wójt będzie rządził dwie, trzy czy siedem kadencji. Ważne, czy jest popierany przez mieszkańców – odpowiada Zapadka. Przy okazji przywołuje statystyki, z których wynika, że po trzeciej kadencji na kolejne wybieranych jest tylko ok. 28% włodarzy. Jego zdaniem wprowadzenie dwukadencyjności wpłynie na pogorszenie jakości sprawowania władzy samorządowej. - Przez pierwszą kadencję włodarz będzie się uczył, drugą będzie się zajmował sam sobą, chcąc ułożyć sobie dalsze życie – twierdzi Zapadka, dodając, że obecnie dwukadencyjność funkcjonuje tylko w dwóch krajach Europy – Portugalii i Włoszech.

Z kolei przewodniczącego rady Andrzeja Kimbara martwi zapowiedź likwidacji małych komitetów lokalnych, które mają być wyparte przez partie polityczne. - To w prostej linii oznacza przeniesienie sporów, które znamy z mediów, na nasz lokalny grunt – przewiduje. - Do tego będą partyjne wytyczne kto jak ma głosować – dodaje przewodniczący.

Takiej jednomyślności jak w Wielbarku nie było w Świętajnie, gdzie stanowisko przeszło przy jednym głosie wstrzymującym radnego Sebastiana Cudnocha. Z kolei w Rozogach swój sprzeciw wyraził radny Mieczysław Dzieratka, a od głosu wstrzymał się Krzysztof Bałdyga.

- Nie możemy wychodzić przed szereg i nakazywać sejmowi jakie ma tworzyć prawo – argumentował radny Dzierlatka, zarzucając wójtowi i przewodniczącemu rady sianie nienawiści między radnymi i społeczeństwem. Przewodniczący Nowotka odpowiadał, że w sprawach dotyczących samorządu jego przedstawiciele mają prawo zabierać głos i przedstawiać swoje stanowisko.

Ewa Kułakowska , (o){/akeebasubs}