W nocy z soboty na niedzielę zmarła Krystyna Sienkiewicz - aktorka estradowa, teatralna, filmowa i telewizyjna, artystka kabaretowa. Miała 81 lat. Zmarła w Warszawie na dwa dni przed 82. urodzinami.

Wolała być tylko artystkąBardzo dramatyczne wydarzenia związały ją na kilka lat blisko ze Szczytnem. Jej rodzice nie przeżyli drugiej wojny światowej. Ojciec został zamordowany w obozie koncentracyjnym Oranienburg, a matka zmarła na skutek choroby. Wtedy zaopiekowała się nią stryjeczna siostra ojca Janina Pieńkowska, której mąż zginął w Powstaniu Warszawskim, pozostawiając ją samą z dwuletnim synkiem Jasiem. Pani Janina z dwójką dzieci znalazła schronienie na Mazurach. Zamieszkali w Szczytnie przy ul. Chopina 4.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Młoda Krysia spędziła tu swoje dzieciństwo, chodząc do szkoły i działając w harcerstwie. Po ukończeniu gimnazjum wyjechała ze Szczytna.

Potem wracała tu jedynie na święta, aby uścisnąć „kochanego Jasia”, czyli Jana Pieńkowskiego. Pierwszy raz jako artystka wystąpiła w Szczytnie dopiero w 1991 roku podczas inaugurowanych w nowej formule „Dni Szczytna”. Pojawiła się ponownie na tej imprezie w 2003 roku razem z zespołem kabaretowym. Zawsze znajdowała czas na rozmowę z „Kurkiem”. Z sentymentem wspominała swój pobyt tutaj. Nie szczędziła jednak krytyki komunistycznym władzom miasta. - Szczytno jest brzydkim, brudnym miastem prowincjonalnym. Morderstwem dla niego jest roszarnia lnu. Nie ma drugiego takiego miasta na świecie, które by leżało nad dwoma jeziorami i miało jednakowo te jeziora zagnojone. Władze takiego miasta powinny chodzić z czerwonymi rumieńcami na twarzach – mówiła nam Krystyna Sienkiewicz w 1991 r. Przy okazji dzieliła się swoją wizją: - Nad tymi jeziorami powinny być deptaki, plaża, ładny park i korty tenisowe.

Zwierzała się też, że najlepszym piwem, jakie piła w życiu był szczycieński „Jurand”. - Budwaissery, Pilssnery chowały się przy nim. Zawsze będę tęskniła za tamtym „Jurandem” i przeklinała ludzi, którzy go zniszczyli.

Występując w kabarecie często poruszała kwestie polityczne. W odróżnieniu jednak od części swoich kolegów, nie myślała o karierze politycznej.

- Mnie to nigdy nie korciło. Trzeba by się było potem świnić. Wolę być tylko artystką. Kocham swój zawód, chcę was bawić i być lekarzem waszych dusz – deklarowała.

(o){/akeebasubs}