Mieszkańcy dwudziestu pięciu miejscowości w gminach Dźwierzuty i Świętajno mają zakaz wykorzystywania wody z wodociągu do celów spożywczych. Badania sanepidu wykazały obecność bakterii coli w ujęciach, z których dostarczana jest ona do ich domów.

Woda skażona kałem
Panie Halina i Dorota (na pierwszym planie) Samsel z Jabłonki mają nadzieję, że utrudnienia nie potrwają długo

Skażenia wody w powiecie szczycieńskim na tak dużą skalę dawno nie było. W ubiegłą środę szczycieński sanepid podczas rutynowych badań stwierdził obecność bakterii coli w ujęciach wody w Nowych Kiejkutach i Grodziskach (gmina Dźwierzuty), a następnego dnia także w Świętajnie i Spychowie (gmina Świętajno).

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Szczytnie wydał zakaz spożywania wody z wodociągu mieszkańcom korzystającym z tych ujęć, tj. Nowych Kiejkut, Jabłonki, Olszewek, Stankowa, Grodzisk, Rutkowa, Popowej Woli, Spychowa, Koczka i Kierwika. Zakaz nie objął gospodarstw z piętnastu miejscowości, które zaopatrywane są w wodę z ujęcia w Świętajnie. Od lat jest ono spięte z siecią, która może być zasilana z ujęcia w Olszynach. Dwa dni później zakaz objął również te miejscowości, bo sanepid wykrył obecność coli także w wodzie dostarczanej z Olszyn. W sumie wszystkie dwadzieścia pięć miejsowości objęte zakazem zamieszkuje blisko 7 tysiący ludzi.

TYLKO DO CELÓW BYTOWYCH

- Woda z wodociągu nadaje się tylko do celów bytowych, natomiast do celów sanitarno-higienicznych tylko po przegotowaniu – informuje w przesłanych do obu gmin komunikatach powiatowy inspektor sanitarny Grażyna Sosnowska.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Do celów spożywczych mieszkańcy mogą korzystać jedynie z wody dostarczanej w zbiornikach przez służby gminne lub butelkowanej. Tak nakazują obowiązujące w Polsce przepisy.

- Według starego rozporządzenia wodę się chlorowało i mieszkańcy mogli ją nadal pić – dodaje inspektor. Teraz sieć jest zamykana i czyszczona chlorem do czasu aż całkowicie zostaną z niej wyeliminowane bakterie coli. Jak długo to potrwa? - Różnie to bywa. Nieraz wystarczą 24 godziny. W przypadku Dźwierzut ponowne badania miały być przeprowadzone w miniony poniedziałek.

SKĄD KAŁ W WODZIE?

W jaki sposób bakterie coli dostały się do sieci wodociągowej?

- To są bakterie fekalne – odpowiada inspektor Sosnowska. Mówiąc wprost: do wody musiało się dostać to, co zostało spuszczone w toalecie lub wydalone przez zwierzęta.

Służby komunalne w Dźwierzutach sprawdzają okolice ujęć wody. - Przyglądamy się jak wygląda zabezpieczenie na polach gnojowicy, bo różnie z tym bywa. Nasze ujęcia wody w porównaniu np. do Szczytna są płytkie i to może być przyczyną zakażenia – informuje Zbigniew Gontarzewski, kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju w UG Dźwierzuty.

Obecność kału w wodzie została stwierdzona podczas rutynowych badań prowadzonych przez sanepid. Nie wiadomo przez jaki okres mieszkańcy spożywali zakażoną wodę.

Oprócz sanepidu do kontroli zobowiązani są dostawcy wody, czyli gminy. W przypadku większych ujęć, w których dobowe zużycie przekracza 100 m3 przeprowadzane są one 4 razy w roku. Wychodzi na to, że woda w przypadku mniejszych ujęć może być badana nawet rzadziej niż co dwa miesiące. - Na razie nie ma zachorowań, nic się nie dzieje. W przeciwnym razie mielibyśmy już jakieś zakażenia jelitowe – uspokaja inspektor Sosnowska.

 ROZWOżONA WODA

Komunikat zakazujący spożywania wody zobowiązuje jednocześnie gminy do zapewnienia jej mieszkańcom z nieskażonych źródeł. W przypadku Dźwierzut jest ona dowożona codziennie do poszczególnych wsi atestowanymi beczkowozami.

- Są to cztery zbiorniki, każdy o pojemności 1200 litrów, które zakupiliśmy kilka miesięcy temu – informuje kierownik Gontarzewski. Dodatkowo sołtysi otrzymali do rozdysponowania wodę w butelkach. Dla zwierząt z kolei jest ona dowożona w zbiornikach, w które zaopatrzone są pojazdy OSP. - W tym przypadku wymogi przewożenia są mniejsze – dodaje.

Woda rozwożona jest codziennie od samego rana. Najpierw dociera do mieszkańców Nowych Kiejkut, później do Jabłonki. Tam spotykamy Halinę Samsel i jej synową Dorotę. Przyszły do beczkowozu z czterema wiadrami. - Nie wiemy na jak długo nam jej starczy – słyszymy od pani Haliny. - Wykorzystamy ją do przygotowania obiadu, zmywania naczyń i na herbatkę – dodaje pani Dorota. Ich sąsiad Zygmunt Zbrzyski podjechał z kolei ciągnikiem z kilkoma 20-litrowymi kankami. W gospodarstwie jego rodziny, liczącym m.in. 40 krów, zużywane są codziennie 2m3 wody. Osoby, które spotkaliśmy tego dnia przy beczkowozie nie ukrywają, że sytuacja jest dla nich kłopotliwa. Liczą jednak, że utrudnienia nie potrwają długo.

NIESZCZĘŚCIA CHODZĄ PARAMI

Nieoczekiwany zbieg zdarzeń wystąpił w Świętajnie, gdzie po wykryciu w piątek bakterii coli sytuacja wydawała się bardzo poważna. Z tamtejszego ujęcia woda jest dostarczana aż do 15 miejscowości. Na szczęście możliwym okazało skorzystanie z alternatywnego rozwiązania i podpięcie sieci pod ujęcie w Olszynach. Jednak już dwa dni później, w niedzielę, bakterie pojawiły się także w wodzie dostarczanej stamtąd. Szybko podjęto decyzję o odłączeniu się od Olszyn i ponownym podłączeniu do stacji w Świętajnie. Równolegle poinformowano społeczeństwo poprzez rozwieszenie plakatów o zakazie używania wody do celów spożywczych. Podczas niedzielnych mszy komunikował też o tym ksiądz. - Nieszczęścia chodzą parami – komentuje zaistniałą sytuację kierownik ZGK w Świętajnie Waldemar Popielarczyk. Szacuje, że w gminie Świętajno zakaz spożywania wody objął ponad 5 tysięcy osób.

Obecnie nieskażona bakteriami woda dowożona jest codziennie mieszkańcom gminy w dwóch zbiornikach. Jeden o pojemności 3m3 został wypożyczony ze szczycieńskiej firmy Aqua. Drugi, który pomieści 1000 litrów jest własnością zakładu. Ustalony harmonogram na razie jednak szwankuje. W poniedziałek do Piasutna woda miała być dowieziona na godz.11.00. Po półtorej godzinie bezskutecznego oczekiwania mieszkańcy rozeszli się do domów.

Kierownik Popielarczyk przyznaje, że sytuacja jest poważna. Liczy jednak, że po przeprowadzonym już chlorowaniu sieci wyniki poniedziałkowych badań sanepidu z ujęć w Spychowie i Świętajnie okażą się pomyślne.

Próbki pobrano też z ujęcia w Olszynach. Istnieje bowiem ryzyko, że i ono mogło zostać skażone po podpięciu do niego sieci ze Świętajna.

(o)

Escherichia coli, czyli pałeczka okrężnicy, bo taka jest jej medyczna nazwa, to bardzo popularna bakteria Wchodzi ona w skład fizjologicznej flory bakteryjnej jelita grubego człowieka i zwierząt stałocieplnych. I tam czuje się na swoim miejscu, nie czyniąc organizmowi krzywdy, a przeciwnie. W jelicie spełnia ona bowiem wiele pożytecznych funkcji – uczestniczy w rozkładzie pokarmu, przyczynia się do produkcji witamin z grupy B i K. Bakteria E. coli, tak pożyteczna w jelicie grubym, w innych miejscach organizmu okazuje się bardzo niebezpieczna. W pewnych sprzyjających okolicznościach potrafi bardzo szybko się przemieścić. Zakażenie tą bakterią najczęściej powoduje zatrucie pokarmowe. Jednak u niektórych osób bakteria może doprowadzić do ciężkich infekcji - zapalenia opon mózgowych, a nawet sepsy, która w połowie przypadków kończy się śmiercią. (źródło – poradnikzdrowie.pl){/akeebasubs}