Czworo radnych z gminy Rozogi: Romuald Kaczmarczyk, Małgorzata Dragun, Marzena Lis i Grzegorz Kaczmarczyk złożyli oficjalny protest przeciwko załatwianiu posad w gminie współmałżonkom radnych i ich rodzinom.

Wójcie, nie zatrudniaj żon radnych
Czworo radnych opozycji domaga się jasnych i czytelnych kryteriów przy zatrudnianiu pracowników w Urzędzie Gminy i podległych jednostkach

- Niektórzy radni i wójt uznali, że wszystkich zaspokoić się nie da, to niech będą zadowoleni chociaż współmałżonkowie i ich rodziny – czytamy w proteście czworga radnych. Chodzi o politykę zatrudniania pracowników w Urzędzie Gminy i podległych jednostkach. Sytuacja ta, na co zwracają uwagę, trwa już od lat, a najnowszy przykład dotyczy rodziny przewodniczącego Rady Gminy i siostra cioteczna innego radnego.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Jak ma głosować radny, s koro jego małżonka pracuje lub zaraz będzie pracować w urzędzie. Czy może to być inna decyzja niż na „tak”? Dlatego tablica z wynikami głosowań wygląda tak, jak wygląda - piszą radni, domagając się czytelnych i jasnych kryteriów przyjmowania pracowników na stanowiska w jednostkach samorządowych. - Po co mamy dowiadywać się pocztą pantoflową, że już kolejna żona radnego jest zatrudniona? - pytają.

W tym przypadku chodzi o małżonkę przewodniczącego Rady Gminy Rozogi Krzysztofa Trzcińskiego, która ostatnio została zatrudniona w jednostce samorządowej.

O sprawie debatowano podczas sesji Rady Gminy w ubiegłym tygodniu. Wywołany do tablicy przewodniczący Trzciński stwierdził jednak, że nie będzie tego komentował.

Głos zabrali za to inni radni koalicji rządzącej nie odnoszac się jednak do tej konkretnej sytuacji. Wanda Malon zapewniała, że nią nikt nie manipuluje i każdemu może spojrzeć w oczy. Marek Stolarczyk z kolei apelował do radnych opozycji, aby bardziej angażowali się w pracach komisji rady. - Tam nic praktycznie nie mówicie, a tu na sesji macie tyle do powiedzenia – wytykał radny.

Dołączył do niego wójt Zbigniew Kudrzycki. Zarzucił czwórce opozycjonistów, że robią politykę tam gdzie nie powinno jej być. - Oceniacie co jest moralne, a co nie. Pozostawmy to komuś innemu – apelował włodarz gminy.

Kilka dni później w rozmowie z „Kurkiem” potwierdził, że żona przewodniczącego została zatrudniona w podległej mu jednostce – Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej. Dlaczego akutrat ona? - Szefowa GOPS-u złożyła wniosek do Urzędu Pracy o skierowanie osoby bezrobotnej, na miejsce pracownika, który odszedł. Nie ma tu żadnej tajemnicy – podkreśla wójt i zapewnia, że polityka kadrowa prowadzona jest w jego urzędzie zgodnie z obowiązującymi procedurami.

Grzegorza Kaczmarczyka te wyjaśnienia nie przekonują. - Mam nadzieję, że naszym protestem ukrócimy to co się do tej pory w działo i przy zatrudnianiu pracowników wszyscy chętni będą mieli j ednakowe szanse – mówi radny.

AK, o

 PROTEST RADNYCH

Panie Przewodniczący, Panie Wójcie!

Jako Radni Gminy Rozogi, zgodnie ze złożonym niedawno ślubowaniem powinniśmy dbać o dobro Gminy i Jej Mieszkańców. Jesteśmy zaniepokojeni tym, że niektórzy Radni i Wójt uznali, że wszystkich zaspokoić się nie da, to niech będą zadowoleni chociaż współmałżonkowie i ich rodziny.

W poprzedniej kadencji został zapoczątkowany niedobry naszym zdaniem trend - polegający na załatwianiu posad małżonkom radnych i ich rodzinom. Na co, my grupa radnych, nie mieliśmy wpływu. W tej kadencji, też wpływu na obsadzanie stanowisk nie mamy, ale milcząc dajemy przyzwolenie na to, że do pracy w Gminie przyjmowane są kolejne żony radnych. Najnowszy przykładem jest małżonka Przewodniczącego Rady Gminy i siostra cioteczna innego radnego.

Panie Wójcie, prosimy o czytelne i jasne kryteria rekrutacji przyjęcia na stanowiska najbliższych z rodzin radnych. Po co mamy dowiadywać się pocztą pantoflową, że już kolejna żona radnego jest zatrudniona?

Należy się tylko cieszyć, że w Polsce możemy mieć tylko jedną żonę, w przeciwnym razie biurka w naszym urzędzie stałyby na korytarzu.

Zwracają się do nas mieszkańcy z tym, że nic nie robimy, tylko kasę bierzemy. A jedynie po to tam jesteśmy, żeby powsadzać swoich i dbać o własne interesy.

Jeżeli chodzi o pieniądze, to możemy dyskutować, dla jednych są one duże, dla innych małe. Ale jeśli chodzi o załatwianie swoich interesów, to jest rzecz bezsporna. Wiemy, że zaraz nam powiecie, że to zgodne z prawem. TAK. Ale czy zgodne z prawem moralnym? Nie sądzimy. Czy możemy z czystym sumieniem spojrzeć Wyborcom prosto w oczy? My tak, a Wy?

Jak można powiedzieć, że głosowania to suwerenna decyzja każdego radnego? Jak ma głosować radny, skoro jego małżonka pracuje lub zaraz będzie pracować w urzędzie? Czy może to być inna decyzja niż na tak? Dlatego tablica z wynikami głosowań wygląda tak, jak wygląda. Czy nie czujecie, że to zaszło za daleko?

My, czworo radnych, nie godzimy się na to i chcemy głośno zaprotestować. Przepraszamy Wyborców, którzy są tym faktem zniesmaczeni. I chociaż to pewnie wiele nie zmieni, przynajmniej tyle możemy zrobić, aby zaprzestać tego procederu.

Romuald Kaczmarczyk, Grzegorz Kaczmarczyk, Marzena Lis, Małgorzata Dragun{/akeebasubs}