Błoto, kałuże i koleiny na gminnej drodze prowadzącej do domu 77-letniej Wiesławy Nagurskiej z Piecuchów powodują, że zimą oraz po opadach deszczu dojazd tam staje się w zasadzie niemożliwy. Rodzina starszej kobiety boi się, że taka sytuacja może się dla niej zakończyć tragicznie. Obawy te nie są bezpodstawne. Kilka lat temu w błotnistej brei utknęła karetka jadąca do chorego męża pani Wiesławy.
KARETKA NIE PRZEJEDZIE
Wiesława Nagurska wraz z prowadzącym gospodarstwo rolne synem mieszka na kolonii wsi Piecuchy. Do zabudowań wiedzie gruntowa droga gminna, która w czasie opadów deszczu oraz zimą staje się nieprzejezdna. Błoto, koleiny i wielkie kałuże sprawiają, że pokonanie jej samochodem to duże wyzwanie wiążące się z ryzykiem uszkodzenia pojazdu. Po ostatnich deszczach stan drogi znów się pogorszył. Tymczasem 77-letnia pani Wiesława wymaga stałej opieki medycznej. Każdego dnia musi przyjmować zastrzyki, ale pielęgniarki nie chcą do niej przyjeżdżać.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
OBIETNICA WÓJTA
Wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski tłumaczy, że podobnych odcinków dróg ma na swoim terenie bardzo dużo. W dodatku podjęcie skutecznych prac utrudnia pogoda. – Cały miniony tydzień padało, więc wykonywanie jakichkolwiek napraw nawierzchni mijałoby się z celem, bo grunt jest nasiąknięty wodą jak gąbka – mówi Wojciechowski. Mimo to w czwartek (27 października) zapewnił, że nazajutrz w Piecuchach zjawi się ekipa, która naprawi drogę i nawiezie kruszywa. Tego dnia znów nie obyło się jednak bez opadów. Roboty zostały więc przesunięte, ale kiedy ruszą, tego na razie nie wiadomo.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
