Błoto, kałuże i koleiny na gminnej drodze prowadzącej do domu 77-letniej Wiesławy Nagurskiej z Piecuchów powodują, że zimą oraz po opadach deszczu dojazd tam staje się w zasadzie niemożliwy. Rodzina starszej kobiety boi się, że taka sytuacja może się dla niej zakończyć tragicznie. Obawy te nie są bezpodstawne. Kilka lat temu w błotnistej brei utknęła karetka jadąca do chorego męża pani Wiesławy.

Wójcie, zapewnij nam dojazd
Wiesława Nagurska boi się, że z powodu złego stanu gminnej drogi w razie potrzeby nie dotrze do niej pomoc medyczna

KARETKA NIE PRZEJEDZIE

Wiesława Nagurska wraz z prowadzącym gospodarstwo rolne synem mieszka na kolonii wsi Piecuchy. Do zabudowań wiedzie gruntowa droga gminna, która w czasie opadów deszczu oraz zimą staje się nieprzejezdna. Błoto, koleiny i wielkie kałuże sprawiają, że pokonanie jej samochodem to duże wyzwanie wiążące się z ryzykiem uszkodzenia pojazdu. Po ostatnich deszczach stan drogi znów się pogorszył. Tymczasem 77-letnia pani Wiesława wymaga stałej opieki medycznej. Każdego dnia musi przyjmować zastrzyki, ale pielęgniarki nie chcą do niej przyjeżdżać.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Dlatego starszą kobietę na zabiegi wożą do Szczytna najbliżsi. Problemem są też lekarskie wizyty. Ostatnio nawet listonosz dostarczający gospodyni rentę ostrzegł, że jeśli stan drogi się nie zmieni, to nie będzie mógł nią przejechać. – Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby mama potrzebowała karetki. Taki pojazd na pewno tu się nie dostanie – mówi Bożena Korzeniewska, córka pani Wiesławy. Jej obawy są w pełni uzasadnione. W listopadzie 2008 r. w błotnistej brei utknął ambulans wezwany do ciężko chorego, dziś już nieżyjącego męża pani Wiesławy. – Załoga musiała iść do taty pieszo – wspomina córka. Jak mówi, po tym zdarzeniu rodzina doczekała się reakcji gminy Szczytno, która poprawiła stan nawierzchni. Teraz minęło jednak kilka lat, a sytuacja się powtarza. – Dzwoniłam w tej sprawie do wójta, który przyjechał tu dwa tygodnie temu i obiecał, że coś z tą drogą zrobi. Minęło tyle czasu, ale obietnicy nie spełnił – żali się pani Wiesława.

OBIETNICA WÓJTA

Wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski tłumaczy, że podobnych odcinków dróg ma na swoim terenie bardzo dużo. W dodatku podjęcie skutecznych prac utrudnia pogoda. – Cały miniony tydzień padało, więc wykonywanie jakichkolwiek napraw nawierzchni mijałoby się z celem, bo grunt jest nasiąknięty wodą jak gąbka – mówi Wojciechowski. Mimo to w czwartek (27 października) zapewnił, że nazajutrz w Piecuchach zjawi się ekipa, która naprawi drogę i nawiezie kruszywa. Tego dnia znów nie obyło się jednak bez opadów. Roboty zostały więc przesunięte, ale kiedy ruszą, tego na razie nie wiadomo.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}