Są szanse, że konflikt między mieszkańcami Rum a wójt Marianną Szydlik zostanie zażegnany. W ubiegłym tygodniu doszło do spotkania w Urzędzie Gminy, na które przybyli sołtys i rada sołecka Rum, naczelnik OSP i radny z tej miejscowości.
Przypomnijmy. Na początku roku społeczność Rum poczuła się dotknięta decyzją wójt. Ta nie zgodziła się na dalsze użytkowanie przez miejscowych strażaków ochotników dwóch działek, które przed laty niemałym wysiłkiem zaadaptowali na potrzeby ćwiczeń. Wójt postanowiła teraz działki sprzedać, a strażakom wskazała inny teren. Ci odmówili tłumacząc, że jest on o połowę mniejszy, a poza tym przystosowanie go do potrzeb ćwiczeń strażackich wymagałoby sporych nakładów, związanych głównie z wyrównaniem terenu i wycięciem krzaków. Poza tym, jak argumentują ochotnicy, nie ma tam w pobliżu hydrantu, niezbędnego do ćwiczeń.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Powstały konflikt uda się być może zażegnać. W ubiegłym tygodniu doszło do spotkania w Urzędzie Gminy, na które przybyli sołtys i rada sołecka Rum, naczelnik OSP i radny z tej miejscowości. - Wyjaśniliśmy sobie pewne sprawy. Stanęło na tym, że strażacy złożą wniosek o dzierżawę dwóch działek, które do niedawna mieli w użyczeniu. Dopniemy wszystko na ostatni guzik, żeby ani gmina, ani strażacy nie mieli problemów – mówi wójt Szydlik. Będzie też, jak zapowiada, istniała możliwość zakupu przez ochotników obu działek. Jako stowarzyszenie mają bowiem osobowość prawną. - Zanim władze OSP podejmą działania w tym kierunku powinny zasięgnąć opinii u wszystkich strażaków i podjąć uchwałę w tej sprawie, bo za tym idą zobowiązania finansowe. Koszty dzierżawy w porównaniu do zakupu są niewspółmierne – podkreśla wójt.
Naczelnik OSP Rumy Tomasz Witczak z ograniczonym zaufaniem podchodzi do deklaracji wójt. - Na początku była mowa, że dostaniemy dzierżawę na 3 lata, teraz okazuje się, że ma być tylko na rok – mówi naczelnik. Według niego optymalnym rozwiązaniem dla strażaków byłaby długoletnia dzierżawa. Skoro jednak gmina chce sprzedać działki jako rolne, gotowi są stanąć do przetargu. Szacunkowa ich wartość wynosi ok. 30 tys. zł. - Mamy na koncie 20 tys. zł i może uda nam się jakoś uzbierać resztę – dzieli się swoimi nadziejami naczelnik.
(o){/akeebasubs}
