Właściciele domków letniskowych na terenie gminy Jedwabno w zdecydowanej większości nie płacą za śmieci. Te lądują zwykle na dzikich wysypiskach, w lasach albo w pobliżu przystanków. Wójt Sławomir Ambroziak chce z tym skończyć i zamierza zmusić letników do uiszczania opłat. Gmina wysłała już do nich 1600 wezwań do wyjaśnienia, co zrobili z odpadami powstałymi w ciągu dwóch ostatnich lat.

Wójt idzie na wojnę z letnikami

NIEROZWIĄZANY PROBLEM

Gmina Jedwabno słynie z walorów turystycznych. Nic więc dziwnego, że na jej terenie znajduje się ok. 1300 domków letniskowych. Wielu ich właścicieli korzysta z nich także poza sezonem, a niektórzy nawet pół roku lub dłużej. Kłopot w tym, że większość nie płaci, tak jak stali mieszkańcy gminy, za odbiór śmieci. – Z naszych szacunków wynika, że około 800 właścicieli w ogóle nie ma rozwiązanego problemu odpadów – mówi wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. Ma to swoje przykre konsekwencje, bo śmieci wyprodukowane przez letników trafiają tam, gdzie nie powinny. Zalegają za przystankami komunikacyjnymi, a w okolicach najbardziej obleganych latem miejscowości, takich jak Narty, Warchały i Brajniki gmina musi sprzątać dzikie wysypiska.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} – Znajdują się one zarówno na działkach gminnych, jak i prywatnych oraz leśnych – wylicza wójt. – My dokładnie wiemy, gdzie trafiają śmieci z tych 800 domków – dodaje. Koszty sprzątania są niemałe i wahają się w granicach kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Niektórzy letnicy przywożą odpady do selektywnego punktu zbiórki, przy oczyszczalni ścieków, który jest jednak przeznaczony dla stałych mieszkańców, uiszczających opłaty.

KURIOZALNE TŁUMACZENIA

- Nie będziemy już dłużej tolerować sytuacji, kiedy właściciele domków nie płacą za śmieci – zapowiada Ambroziak. Pierwszym krokiem w kierunku zdyscyplinowania letników było wysłanie im wezwań do wyjaśnienia, jak zagospodarowali odpady w latach 2013 – 2015. Trafiły one do 1600 osób. Część odpowiedzi okazała się mało wiarygodna. – Niektórzy twierdzili, że zabierają śmieci ze sobą do Krakowa, Katowic czy Wrocławia – mówi wójt. – To absurd. Nie wyobrażam sobie, że ktoś po 2 – 3-tygodniowym, intensywnym urlopie, pakuje odpady do worków i wiezie je samochodem kilkaset kilometrów w upale – komentuje Ambroziak, dodając, że nie wierzy w takie tłumaczenia. Są tacy letnicy, którzy deklarują, że będą płacić, a inni próbują się wykłócać z urzędnikami, albo przekonują, że swoje odpady zostawiają sąsiadom. Zdarzają się również osoby zadowolone z tego, że gmina wreszcie podjęła działania zmierzające do rozwiązania śmieciowego problemu.

KAMERA WYPATRZY, KTO NIELEGALNIE WYRZUCA

Wójt zapowiada, że wobec letników, którzy nie odpowiedzieli na wezwania, zostaną wszczęte kolejne kroki prawne.

Gmina jeszcze w ubiegłym roku zakupiła dwie kamery takie, jakie stosują leśnicy, by wykrywać złodziei drewna. – Ustawimy je w miejscach, gdzie są najczęściej wyrzucane śmieci. Dzięki nim, na podstawie numerów rejestracyjnych samochodów, ustalimy sprawców – zdradza włodarz. Jego zdaniem to, że większość letników uchyla się od uiszczania opłat, uderza w miejscowych. – Im więcej będzie chętnych na usługi odbioru śmieci, tym korzystniej będzie się bilansował system dla naszych mieszkańców – podkreśla wójt.

(ew){/akeebasubs}