Strażacy ochotnicy w gminie Dźwierzuty są zbulwersowani. Radni na wniosek wójta obcięli im stawkę ekwiwalentu za udział w akcjach ratowniczych. - To koniec rządów Wierzuka – zapowiadają zbulwersowani strażacy, którzy uchodzą za bardzo wpływową społeczność.
SZUKANIE OSZCZĘDNOŚCI
Strażakom ochotnikom za udział w działaniach ratowniczych przysługuje ekwiwalent pieniężny wypłacany ze środków samorządowych. W większości szczycieńskich gmin przyjęto godzinową stawkę w wysokości 1/175 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, maksymalną dopuszczoną przez ustawodawcę. Obecnie wynosi ona 21,65 zł. W skali roku obciążenie dla samorządów z tego powodu wynosi kilkanaście tysięcy złotych.
Wójt gminy Dźwierzuty Czesław Wierzuk uznał, że to zbyt dużo dla jego budżetu i zaproponował obniżenie stawki najpierw do 16 zł, a po protestach części radnych - do 18 zł.
- Mamy w naszej gminie aż siedem ochotniczych straży i wiele wyjazdów do akcji, a pieniędzy brak. Nie starcza na prąd i paliwo do samochodów – argumentuje swoją inicjatywę wójt. Zapewnia, że gmina wszędzie szuka oszczędności, bo potrzebuje ich na wkład własny do realizowanych inwestycji sięgających 9 mln zł.
Obniżka stawek została przyjęta przez radnych niemal jednogłośnie, tylko przy jednym głosie wstrzymującym, radnego Arkadiusza Noska.
BEZ KONSULTACJI
Środowisko strażackie w Dźwierzutach tę decyzję przyjęło z dużym rozgoryczeniem. Tym bardziej, że nikt jej nie konsultował z miejscowymi władzami OSP.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- O tym, że taki punkt jest w obradach sesji, dowiedziałem się przypadkowo, czytając wywieszony na tablicy porządek posiedzenia – mówi Stefan Łomiak, prezes zarządu OSP Dźwierzuty, członek władz powiatowych i wojewódzkiej komisji rewizyjnej. Twierdzi, że mniejsze stawki uderzą po kieszeni głównie strażaków z Dźwierzut, wyjeżdżających do akcji nawet i 100 razy w ciągu roku.
- Jak się coś daje a potem zabiera to boli – mówi prezes. Dodaje, że jego jednostka stara się jak może wspomóc budżet gminy, prowadząc działalność gospodarczą. Dzięki temu udało się zakupić za wypracowane środki m.in. prowadnicę do piły spalinowej, wyposażenie medyczne, umundurowanie i węże.
Inni strażacy przypominają z wyrzutem, że Wierzuk, także członek OSP, niespełna cztery miesiące temu otrzymał najwyższe odznaczenie przyznawane ochotnikom – Złoty Znak Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP. - Teraz chyba myśli, że może nas traktować z wyższością – nie kryją irytacji.
RADNI-STRAŻACY POPARLI WÓJTA
Wójt Wierzuk zapewnia, że dyskusja o obniżce stawek toczyła się na posiedzeniach komisji rady i nikt specjalnie nie protestował.
- Tym się głównie kierowałem, zresztą rada mogła nie podejmować decyzji – dzieli się odpowiedzialnością wójt. Wśród głosujących za obniżką znalazło się całe prezydium rady: przewodniczący Krzysztof Sawicki, wiceprzewodniczący – Kazimierz Malik i Kazimierz Soliwoda, a także Tomasz Witczak. Wszyscy są członkami ochotniczej straży.
Kazimierz Soliwoda, naczelnik OSP Nowe Kiejkuty przyznaje jednak, że uchwała, za którą głosował to krok w złym kierunku.
- To nie są duże pieniądze dla gminy - uważa. Według niego oszczędności w skali roku wyniosą 4 tys. zł.
POWSZECHNE ZDZIWIENIE
Szefowie ochotniczych straży z pozostałych gmin powiatu szczycieńskiego ze zdziwieniem przyjmują decyzję samorządu w Dźwierzutach.
- Strażacy są honorowi. Nie jeżdżą do akcji dla pieniędzy. Jedni więc to zignorują, ale inni powiedzą, że wójt ma strażaków gdzieś. Bo nie dość, że otrzymują śmiesznie małe pieniądze, to jeszcze im je zabiera – mówi Krzysztof Nikadon, prezes OSP Jedwabno.
- Brak na to słów. Ktoś, kto podejmuje taką decyzję nie bardzo jest zorientowany jak ważną rolę wykonuje ochotnicza straż – uważa Tomasz Chodyna, komendant zarządu gminnego OSP Wielbark.
ŻAL I KRZYWDA POZOSTANIE
Większość naszych rozmówców podkreśla, że podejmując tę decyzję, Wierzuk popełnił poważny błąd, osłabiając swe szanse w nadchodzących wyborach. Strażacy bowiem to bardzo wpływowa społeczność. Na terenie gminy jest ich ok 300. - Doliczając do tego członków rodzin, Wierzuk może już zapomnieć o wójtowaniu – słyszymy od jednego z mieszkańców.
- Żal i krzywda pozostanie – przyznaje komendant Łomiak. Także wiceprzewodniczący rady Kazimierz Soliwoda uważa, że wójt ryzykuje. - To się może odbić tym, że ochotnicy nie będą chcieli zabezpieczać imprez, co czynią chętnie i bezinteresownie.
Przewodniczący rady Krzysztof Sawicki ostrzeżenia, że notowania wójta teraz spadną kwituje krótko: - To już jego zmartwienie.
Co na to sam wójt? - Wyborcy zadecydują – odpowiada. Po przekazaniu mu uwag strażaków dodaje jednak: - Uchwałę można zmienić w każdej chwili.
Andrzej Olszewski
{/akeebasubs}
