We wszystkich sołectwach gminy Świętajno odbywają się spotkania wiejskie z wójtem Januszem Pabichem dotyczące sprzeciwu wobec planowanych przez sejm zmian w ustawie o ochronie przyrody. Włodarz namawia mieszkańców, by poparli protest w tej sprawie i przy okazji kreśli czarne scenariusze dotyczące powstania Mazurskiego Parku Narodowego.
ZBIERANIE PODPISÓW
Lokalne samorządy zgodnie z założeniami projektu mają zostać pozbawione prawa weta przy uzgadnianiu granic rozszerzanych i nowo tworzonych parków na terenie ich gmin. Według proponowanych rozwiązań, miałyby jedynie możliwość opiniowania tego typu propozycji. To budzi opór części samorządowców, w tym także z powiatu szczycieńskiego. Wśród sprzeciwiających się zmianom w ustawie są władze gminy Świętajno. Wójt Janusz Pabich zainicjował akcję zbierania podpisów pod sprzeciwem wobec zamiarów rządu wśród pozostałych samorządów powiatu. Teraz do ich składania namawia również swoich mieszkańców. W tym celu na terenie gminy Świętajno odbywają się spotkania wiejskie, na których można podpisać listę z obywatelskim sprzeciwem wobec planowanych zmian w ustawie o ochronie przyrody.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ŻADNYCH KORZYŚCI
Wójt Janusz Pabich na ubiegłotygodniowym spotkaniu wiejskim w Starych Czajkach tłumaczył, że tworzenie parku narodowego na terenie gminy nie wiąże się z żadnymi korzyściami, a wręcz przeciwnie. Według niego niesie to ze sobą obostrzenia, których bezwzględnie trzeba przestrzegać. Chodzi np. o zakazy wchodzenia do lasu, pozyskiwania opału, czy wznoszenia budynków w obrębie parków narodowych. Zdaniem Pabicha ma to dotyczyć także nowych zakładów pracy. Według niego na utworzeniu parku straciłby budżet gminy, gdyż nie wpływałyby do niego dochody podatkowe z terenów objętych ochroną . - Nie jest tak, że władze samorządowe nie chcą chronić przyrody. My chcemy, twórzmy parki narodowe tylko, żeby z tego tytułu gmina i mieszkańcy mieli jakieś pieniądze – mówił na zebraniu Pabich, przypominając, że duży obszar gminy Świętajno (tereny wokół Spychowa) zostałby włączony do nowo tworzonego Mazurskiego Parku Narodowego:
- Skutki tego odczuje cała gmina, straci na tym nasz budżet, gdyż będzie mniej dochodów z tamtych stron i trzeba będzie włożyć tam więcej pieniędzy – kreślił czarny scenariusz włodarz.
Przypominał, że gmina Świętajno już teraz w 85% jest objęta obszarem chronionym. - Mamy tu różne jej formy: Natura 2000, rezerwaty, obszary chronionego krajobrazu – wymieniał wójt Pabich. Według niego te tereny już teraz objęte są różnego rodzaju obostrzeniami. Np. mieszkańcy Świętajna, Kolonii, którzy chcą się budować muszą wystąpić o decyzję środowiskową, czasami zdać raport oddziaływania na środowisko. Negatywny jego wynik wiąże się z olbrzymimi wydatkami w zależności od wielkości inwestycji. Zdaniem wójta zniechęca to potencjalnych inwestorów.
- Nikt nie chce inwestować na takich terenach, gdyż jest to po prostu udręka – utyskiwał wójt.
MANIPULOWANIE LUDŹMI
Tymczasem zwolennik utworzenia MPN i prezes stowarzyszenia „Sadyba” Krzysztof Worobiec, w niedawnej rozmowie z „Kurkiem” stwierdził, że sprzeciw samorządowców wobec proponowanych w ustawie zmian wynika z braku kompetencji i niewiedzy, a władze próbują manipulować mieszkańcami, by zniechęcić ich do koncepcji utworzenia parku. Zwrócił uwagę, że jego powstanie zmusiłoby gminy do uporządkowania kwestii związanych z gospodarką przestrzenną. To z kolei byłoby nie na rękę niektórym samorządowcom.
- Teraz mają możliwość ręcznego sterowania, co powoduje chaos – uważa Krzysztof Worobiec. Za nieuczciwe uważa też straszenie mieszkańców tym, że powstanie parku zahamuje inwestycje i przyczyni się do zwiększenia bezrobocia.
- Nie ma parku, a bezrobocie jest u nas i tak bardzo wysokie. Co robią władze samorządowe, by je zmniejszyć? Proponują ludziom powrót do zbieractwa runa leśnego – mówi Worobiec.
AK, (ew)
{/akeebasubs}
