Czy zbudowany specjalnie dla dzieci i młodzieży sportowy orlik może być przed nimi zamykany na klucz? Okazuje się, że tak. Przykładem tego są Dźwierzuty.

Wójt zamknął im orlika
Wójt Dariusz Tymiński musi wiedzieć kto łobuzuje, a kto chce haratać w gałę

W centrum Dźwierzut, przy szkole podstawowej znajduje się orlik. Dzieci i młodzież nie mogą jednak z niego korzystać po lekcjach, bo obiekt jest zamykany na klucz. Chcąc pograć w piłkę muszą korzystać ze stadionu, który zlokalizowany jest na obrzeżach miejscowości już za terenem zabudowanym. - Jeżdżą tam rowerami, a niektórzy nie mają do tego uprawnień. Boję się, że może dojść do tragedii – nie kryje obaw radny Łukasz Serafin. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Podzielił się nimi z uczestnikami obradującej w ubiegłym tygodniu sesji Rady Gminy Dźwierzuty, pytając wójta Dariusza Tymińskiego, co się za tym kryje. Ten decyzję tłumaczył niewłaściwym zachowaniem młodzieży, która nie szanuje mienia i dopuszcza się tam jego dewastacji. To nie do końca przekonało radnego, tym bardziej, że niedawno na orliku gmina zainstalowała monitoring. Wójt to potwierdził i uzasadnił: - Po to, żebyśmy wiedzieli kto łobuzuje, a kto chce haratać w gałę. Zasugerował też, że młodzież wybiera sobie stadion ... bo tam nie ma jeszcze monitoringu.

Do utyskiwań wójta na młodzież dołączyła też kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy Małgorzata Ochenkowska. Okazuje się, że działka, na której uczestnicy ŚDS prowadzą zajęcia, jest w weekendy zaśmiecana, a znajdujące się na niej ławki dewastowane.

- To jest odpowiedź na to dlaczego orlik jest zamknięty – podsumował wystąpienie kierownik ŚDS wójt. Zaapelował jednocześnie do zebranych: - Przemówmy wszyscy do tej młodzieży. Niech szanują mienie, niech o nie dbają. Jeżeli któryś pije colę, to niech wrzuci butelkę do worka na śmieci. Jak piją winiacza, to niech butelkami nie rzucają gdzie popadnie, tylko niech je zabierają ze sobą.

Inne spojrzenie na tę sytuacje miała natomiast wiceprzewodnicząca rady Beata Brzózka. Według niej lepszym od apeli byłoby zapewnienie młodzieży atrakcyjnego spędzania wolnego czasu. - Mieliśmy ostatnio w naszej gminie piękną majówkę z potańcówką, na której młodzież fajnie się bawiła. Może pójdźmy w tym kierunku – podpowiadała wójtowi wiceprzewodnicząca. - Nie demonizujmy tej młodzieży - wtórowała jej przewodnicząca rady Joanna Kobylińska.

Te argumenty najwyraźniej przekonały wójta. Zapowiedział, że na próbę otworzy boisko przy szkole: - W poniedziałek rano sam osobiście pojadę na orlik i sprawdzę jak tam jest po weekendzie.

(o){/akeebasubs}