Gmina Rozogi będzie musiała zapłacić karę za słabą segregację śmieci w roku 2018. W tym roku może być podobnie, tym bardziej, że wymagany wskaźnik jeszcze bardziej wzrośnie.

Wójt zarządził kontrole
Prezes ZGK Wiesław Kobus potwierdza, że pracownicy jego zakładu przed zabraniem worków sprawdzają, czy śmieci są należycie segregowane

Mieszkańcy gminy Rozogi słabo segregują śmieci. W 2018 roku z ich posesji odebrano aż o 30 ton śmieci zmieszanych więcej niż rok wcześniej. To pociąga za sobą finansowe konsekwencje. Z samorządowej kasy trzeba będzie zapłacić karę za niski wskaźnik segregacji. Do wymaganego za 2018 rok poziomu 30% zabrakło 2%. Wójt Kudrzycki podjął działania, które mają zdyscyplinować mieszkańców. Od początku tego roku pracownicy ZGK, odbierając śmieci z ich gospodarstw sprawdzają, czy wywiązują się ze złożonych deklaracji o segregowaniu odpadów. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości śmieci pozostawiają na miejscu, a na workach naklejają informacje wzywające do właściwej segregacji – mówi wójt. Powód takich działań jest oczywisty. Olsztyński ZGOK, który przyjmuje odpady z naszego regionu, w przypadku stwierdzenia, że są one niedokładnie posegregowane, traktuje je jako zmieszane. Wtedy, przykładowo, zamiast 1,08 zł za tonę plastiku naliczana jest kwota 452 zł, jak za śmieci zmieszane. - W naszym interesie jest, żeby jak najwięcej segregować, a przez to płacić jak najmniej – podkreśla wójt.

Wprowadzone przez rozoski ZGK działania monitorujące przynoszą już efekty. W pierwszym kwartale br. w porównaniu do podobnego okresu roku ubiegłego jego pracownicy odebrali z terenu gminy o blisko 2 tony mniej śmieci zmieszanych. Więcej za to, o 4 tony, było plastiku, o 1 tonę – szkła, a papieru o 0,5 tony. - To dobra tendencja – mówi wójt, zwracając jednak uwagę, że w tym roku wymagany wskaźnik segregacji wzrośnie już do 40%.

Działania kontrolne ZGK przynoszą też, jak się okazuje, niepożądane skutki. Odbierając ostatnio śmieci z Faryn, pracownicy zakładu stwierdzili w kilku gospodarstwach niewłaściwą segregację i pozostawili worki, wcześniej do nich zaglądając. Te, najwyraźniej niedokładnie zawiązane, wkrótce się rozerwały, a śmieci z nich fruwały po wsi, na co żaliła się podczas sesji Rady Gminy sołtys Sylwia Kowalczyk. Prezes ZGK Wiesław Kobus przyznawał, że pracownicy worki otwierali. - Musieli, aby potwierdzić swoje wątpliwości co do niewłaściwej segregacji – tłumaczył.

(o){/akeebasubs}