Od stycznia właściciele nieruchomości letniskowych w gminie Jedwabno płacą za odpady w zależności od tego, ile ich faktycznie wyprodukowali. Zdaniem wójta Sławomira Ambroziaka, to bardziej sprawiedliwy system od stosowanej poprzednio stawki ryczałtowej. Wielu letnikom nowe zasady się nie podobają. Do Urzędu Gminy w ostatnich tygodniach wpływa potok skarg i inwektyw pod adresem władz samorządowych i urzędników.
Od kilku tygodni Urząd Gminy w Jedwabnie zalewany jest skargami od letników, którym nie podoba się nowy system płacenia za odbiór odpadów z ich nieruchomości. Do tej pory płacili oni stawkę ryczałtową za cały rok wynoszącą ok. 180 złotych. - To w żaden sposób nie pokrywało kosztów obsługi nieruchomości letniskowych, ponieważ generowały one bardzo duże ilości śmieci – tłumaczy wójt Sławomir Ambroziak. Od początku tego roku letników obowiązują nowe zasady.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Ma nadzieję, że wprowadzone zmiany zmuszą letników do kompostowania odpadów. Wcześniej zdarzało się, że z jednej nieruchomości pracownicy spółki komunalnej zabierali jednorazowo aż 30 worków z bioodpadami. - Przeliczając to na ich koszty wychodziły kwoty znacznie przewyższające te, które płacili oni ryczałtem za cały rok – mówi Ambroziak i dodaje: – Koszt 1 tony bioodpadów w olsztyńskim ZGOK-u to ponad 700 zł.
Część niezadowolonych letników zapowiada, że będzie korzystać z usług innych firm odbierających śmieci. Wójt uprzedza ich jednak, że te wcale nie będą tańsze. - Sprawdziliśmy już kilka ofert. Na pewno żadna z firm nie wywiezie śmieci za te pieniądze, które płacili dotychczas. Ceny na wolnym rynku są jeszcze wyższe niż nasze – przekonuje.
Czy nie obawia się, że teraz śmieci będą po prostu lądowały w lesie? - Każdy właściciel nieruchomości powinien zagospodarować odpady zgodnie z prawem, a za jego łamanie grozi odpowiedzia lność karna – odpowiada włodarz. Deklaruje, że wpływające w ostatnich tygodniach masowo do urzędu skargi będą analizowane i urzędnicy na nie odpowiedzą. W nadsyłanej do gminy korespondencji nie brak też różnego rodzaju epitetów. - Ich autorzy zarzucają nam brak rozumu, albo to, że działamy pod dyktando rządu. Ja wszystkie te skargi i epitety przyjmuję ze spokojem – zapewnia Ambroziak.
(ew){/akeebasubs}
