Były wójt gminy Jedwabno Krzysztof Otulakowski oraz jego następca – Sławomir Ambroziak usłyszeli prokuratorskie zarzuty niedopełnienia obowiązków w głośnej sprawie nadużyć finansowych, których miało się dopuszczać stowarzyszenie Helper prowadzące w Jedwabnie Środowiskowy Dom Samopomocy. – Nie jestem ani oszustem, ani złodziejem. Te zarzuty są absurdalne – mówi Ambroziak.
WINNI, BO NIE PILNOWALI AGENTA TOMKA
W minionym tygodniu w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku zarzuty usłyszało pięciu samorządowców, na których terenie funkcjonowały środowiskowe domy samopomocy prowadzone przez stowarzyszenie Helper. Chodzi o prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza, burmistrza Reszla Marka Janiszewskiego, byłego wójta gminy Purda oraz dwóch włodarzy gminy Jedwabno – byłego Krzysztofa Otulakowskiego i obecnego – Sławomira Ambroziaka. Białostoccy śledczy zarzucają im niedopełnienie obowiązków i wyrządzenie szkody jednostkom samorządu terytorialnego w związku z zawartymi z Helperem umowami na prowadzenie placówek.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wcześniej zarzuty m.in. uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszała była prezes Helpera Katarzyna K., a także jej mąż, były agent CBA oraz były poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz K., znany jako agent Tomek. Zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości pół miliona złotych oraz zakaz opuszczania kraju.
Przypomnijmy, że sprawa dotyczy niewłaściwego wydatkowania dotacji na środowiskowe domy samopomocy. Pochodzące z budżetu państwa pieniądze, za pośrednictwem wojewody, trafiały do samorządów, a te z kolei przekazywały je stowarzyszeniu. Późniejsze kontrole wykazały, że publiczne środki były wydawane m.in. na zakup luksusowej bielizny, ubrań, kosmetyków, drona czy wynajem drogich samochodów.
CZUJĄ SIĘ NIEWINNI
Samorządowcy, którzy usłyszeli zarzuty, nie czują się winni. Jako pierwszy na działania śledczych zareagował prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz, który w wydanym oświadczeniu zapewnia, że w całej sprawie nie ma sobie nic do zarzucenia, uznając, że to właśnie kierowany przez niego urząd padł ofiarą przestępstwa. Zarzuca przy okazji Urzędowi Wojewódzkiemu, że choć ten już w 2015 r. miał informacje o nieprawidłowościach w wykorzystywaniu przez stowarzyszenie dotacji, to w żaden sposób go o tym nie poinformował, a prośby o udostępnienie tych informacji były zbywane.
Winny nie czuje się także były wójt gminy Jedwabno, a obecnie sekretarz gminy Purda Krzysztof Otulakowski. To za jego rządów Helper rozpoczął działalność na terenie gminy. – Mam wrażenie, że z ofiary staliśmy się podejrzanymi – mówi w imieniu swoim oraz innych włodarzy Otulakowski. Postawione przez białostockich śledczych zarzuty dotyczące braku kontroli nad stowarzyszeniem bardzo go dziwią. – Zanim ŚDS został uruchomiony byłem na szkoleniu u wojewody. Tam wyraźnie powiedziano, że nie możemy jako gmina zatrzymywać żadnych faktur Helpera, tylko od razu wysyłać je do Urzędu Wojewódzkiego – wspomina były wójt.
Czy nie miał żadnych podejrzeń dotyczących działalności Helpera w Jedwabnie? – Nie. Wszystko wyglądało tam super, a ludzie, którzy uczęszczali do ŚDS-u byli zadowoleni – odpowiada.
ROZGORYCZONY WÓJT
Zaskoczony prokuratorskimi zarzutami jest także obecny wójt Sławomir Ambroziak, który urząd objął w grudniu 2014 r. Przypomnijmy, że w 2015 r. stowarzyszenie chciało złożyć za pośrednictwem gminy Jedwabno wniosek do wojewody o 1,5 mln zł na prace remontowe w ŚDS, o czym pisaliśmy. Włodarz, mając poważne wątpliwości, czy środki te uda się wykorzystać do końca 2015 r., postanowił go wstrzymać. On też spowodował, że Helper, który na mocy decyzji poprzedniego wójta miał prawo dysponować budynkiem w Jedwabnie do końca 2019 r., musiał z końcem 2017 r. przekazać go gminie. – Te zarzuty są absurdalne. Nie jestem ani oszustem, ani złodziejem. Pilnowałem tak, jak należało – mówi Ambroziak. Podczas wizyty w prokuraturze nie przyznał się do winy. Musiał jednak zapłacić 10 tys. zł tytułem zabezpieczenia majątkowego.
Wójt przypomina, że gmina prowadziła kontrolę Helpera. – Jej efektem było to, że stowarzyszenie musiało zakończyć u nas działalność – mówi. Włodarz był też wtedy kilkakrotnie przesłuchiwany przez prokuratury w Olsztynie i Suwałkach w związku z doniesieniami ... agenta Tomka. - Jestem rozgoryczony, ponieważ zrobiłem w tej sprawie dużo i to wszystko odbiło się na moim zdrowiu, ponownie wykryto u mnie nowotwór, a teraz jeszcze stawia mi się zarzuty, chociaż to my z obecnym wojewodą Arturem Chojeckim wyrzuciliśmy Helpera – mówi wójt Ambroziak. Według niego to właśnie prokuratura i UKS są tymi instytucjami, które były najbardziej uprawnione i kompetentne do prowadzenia szybkich działań od kiedy zaczęły śledztwo. Jak podają media, było to w 2014 r., kiedy Ambroziak nie był jeszcze wójtem. Włodarz zapewnia, że jego urząd o nieprawidłowościach nie był informowany przez te organy. - Zarzuty zostały mi postawione i teraz mam możliwość przedstawiania dowodów na moją niewinność i będę to robił – zapowiada Ambroziak.
STANOWISKO WOJEWODY
Urząd Wojewódzki zaprzecza, jakoby samorządy nie były wcześniej informowane o nieprawidłowościach w placówkach prowadzonych przez Helpera. W wydanym oświadczeniu służby wojewody Artura Chojeckiego przypominają, że objął on stanowisko w grudniu 2015 r. O nieprawidłowościach dowiedział się na początku 2016 r. z doniesień medialnych oraz noty sygnalizacyjnej UKS skierowanej w marcu 2015 r. do jego poprzednika, Mariana Podziewskiego, który, jak czytamy w oświadczeniu, „nie podjął jednak w tej sprawie żadnych działań”. Dopiero Chojecki zlecił m.in. kompleksowe kontrole w prowadzonych przez stowarzyszenie placówkach. Kiedy tylko ich wstępne wyniki wskazywały na nadużycia, pod koniec lutego 2017 r. powiadomił o tym samorządowców.
OKIEM SAMORZĄDOWCÓW
Zapytaliśmy o opinię w tej sprawie lokalnych samorządowców. - Na moje oko wygląda to na przerzucanie winy za opieszałość prokuratury na samorządy – mówi jeden z nich. Jego zdaniem sprawa ma też podtekst polityczny. – Mam wrażenie, że postawienie zarzutów samorządowcom ma na celu przykrycie tego, co robili państwo K., w tym były agent CBA i były poseł PiS-u, słynny agent Tomek – uważa inny nasz rozmówca.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
