I oto jesteśmy o jeden rok starsi. Jeszcze kilka dni temu żyliśmy w roku 2022, a dzisiaj jesteśmy już w roku numer 2023. Tę zmianę, czyli nadejście roku nowego, tradycja nakazuje świętować. Nie wiem czy upływ czasu to akurat okoliczność warta świętowania, ale skoro tak już się przyjęło...
Tak jak nie ma miłości bez zazdrości (podobno), tak nie ma też świętowania bez biesiady. Noworocznej. Tradycyjnego noworocznego obiadu. Niestety tej przyjemności tym razem nie doznałem. Bo oto właśnie kończymy, wraz z żoną, okres paskudnej grypy. Z wysoką temperaturą. Taki stan całkowicie eliminuje jakąkolwiek chęć jedzenia, a jeśli już coś tam zjada się, to bez poczucia smaku. No i tak właśnie, czyli nieciekawie, minęło nam tegoroczne święto. Cóż mi zatem pozostało na pociechę? Chyba tylko powspominać sobie noworoczną kuchnię sprzed lat.
Jakie dania można wymienić jako jej klasyczne potrawy?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zacznijmy od wina. Powszechnie wiadomo, że nadejście nowego roku należy uczcić kieliszkiem szampana. Czyli bardzo luksusowego i drogiego wina z bąbelkami, wytwarzanego we francuskiej Szampanii. Tylko w tamtejszych warunkach klimatycznych powstaje musujące naturalnie wino o szczególnych walorach. Tanim odpowiednikiem prawdziwego szampana są wszelakie wina musujące. Wina sztucznie wspomagane przy procesie „nabąblowania”. Takie właśnie „szampaniki” pijemy my wszyscy, których nie stać na oryginalny trunek z Szampanii. No to teraz kilka słów o bigosie. To już jest potrawa całkowicie i rdzennie polska. Bigosy bywają przeróżne, choć zawsze są one mieszaniną mięsa i kapusty. Celowo napisałem mięsa i kapusty, a nie odwrotnie, bo w prawdziwym bigosie mięso powinno dominować nad warzywem. W naszej, polskiej kulturze przywykło się kapustę zmieszać z mięsnymi resztkami będącymi w domu i już. Ale na większe uroczystości przygotowuje się bigos ekstra, nazywany myśliwskim. Taki bigos, to jedna z moich kuchennych umiejętności. Przede wszystkim używam kapusty kwaszonej pół na pół z surową. Koniecznie mieszam to z kostkami mięsa wołowego, a także wieprzowiny. Dodaję też podsmażoną kiełbaskę, ale to już pod koniec duszenia. Oczywiście niezbędne są suszone grzyby i śliwki. Poza tym, choć może to nie jest zdrowe, ja duszę bigos na wieprzowym smalcu. Co najmniej przez trzy dni.
Pośród świątecznych potraw wymieniłem także pasztet. Podobnie jak typowy bigos, codzienny pasztet zapieka się w Polsce, na ogół, z domowych resztek kuchennych. Na przykład z ugotowanego mięsa w rosole z dodatkiem kurzej wątróbki. Tymczasem w wielu krajach świata to danie uważa się za potrawę luksusową i jak najbardziej świąteczną. I robi się ją z mięs starannie dobranych, odpowiednio przyprawionych i uduszonych specjalnie do wymyślonego pasztetu. Zwłaszcza Francuzi słyną z luksusowych pate, czyli pasztetów. W Warszawie, w lokalach gastronomicznych cukierniczego mistrza Bliklego, jeszcze do niedawna można było spróbować znakomitych, różnych pasztetów upieczonych przez szefa kuchni, Andrzeja Malca. Wcześniej znanego jako aktora (film „Trzeba zabić tę miłość”). Andrzeja znam osobiście i to on nauczył mnie jak robić przepyszne, nieporównywalne z innymi pasztety. Ale, czy Andrzej nadal kucharzy u Bliklego? Tego nie wiem.
Teraz kilka słów na temat noworocznych tradycji innych narodów. Zdarzyło mi się dwukrotnie witać Nowy Rok w Hiszpanii. W noc sylwestrową, kiedy dzwon zaczyna bić dwanaście razy, przy każdym uderzeniu należy połknąć owoc winogrona. Pamiętam także Wiedeń. Na austriackim stole, w Nowy Rok, obowiązkowo musi pokazać się na stole dorodne, pieczone prosię. W Szwecji natomiast zjada się specjalny, noworoczny pudding risgritgroet, w którym ukryto jeden migdał. Mający przynieść noworoczne szczęście. Tyle na dzisiaj wspomnień. Życzę czytelnikom do siego roku 2023.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
