Rozmowa z burmistrzem Szczytna Stefanem Ochmanem

Wszystko jest na dobrej drodze
Burmistrz Stefan Ochman: - Chcę uratować wieżę oraz sprawić, żeby Szczytno wizerunkowo było inaczej postrzegane

Na jakim etapie są starania o pożyczkę na zagospodarowanie wieży ciśnień?

- Złożyliśmy wszystkie niezbędne dokumenty. Uzupełniamy jeszcze wniosek o rzeczy, o które prosi nas BGK. To dość skomplikowany proces, ale wszystko jest na dobrej drodze.

Kiedy możemy się spodziewać rozstrzygnięcia?

- Chciałbym, aby ta decyzja zapadła jej najszybciej. Myślę, że koniec stycznia i początek lutego to będzie ten czas, kiedy dowiemy się na czym stoimy. Naszym wnioskiem zajęto się bardzo szybko, co nas trochę zaskoczyło, bo pierwsze pytania czy prośby o uzupełnienie pojawiły się tuż po Nowym Roku.

Ostatnio w rozmowie z „Kurkiem” były burmistrz Henryk Żuchowski zakwestionował pana pomysł na wieżę, mówiąc, że samorząd nie jest od utrzymywania tego typu obiektów.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Nie spodziewałem się, aby pan Żuchowski przedstawiał mój pomysł w innych barwach. Nic konstruktywnego w tym czasie, kiedy mógł decydować o tym, jaki kształt powinien ten obiekt przybrać, nie wydarzyło się. Nie chciałbym jednak tego komentować, każdy ma prawo do swojej opinii. Oczywiście super byłoby znaleźć księcia na białym koniu, który kupi wieżę i odpowiednio ją wykorzysta. Natomiast widzimy, że realia są inne. Teraz wreszcie pojawiła się szansa, z której mam zamiar skorzystać i podjąłem decyzję, że chcę uratować wieżę oraz sprawić, żeby Szczytno wizerunkowo było inaczej postrzegane.

Czy jest pan w stanie powiedzieć, jakie będą koszty utrzymania obiektu?

- Próbujemy tak ten projekt zrobić, aby koszty były jak najmniejsze, a wręcz doprowadzić do tego, aby wieża generowała przychody poprzez parkingi czy też fotowoltaikę. Dążymy do tego, aby obiekt był niezależny energetycznie, a to energia jest największym kosztem. Cały plan zagospodarowania wieży polegający na wykreowaniu produktu ważnego nie tylko dla Szczytna, ale i całego województwa, mam tu na myśli funkcje wystawiennicze i widokowe, w sposób bezpośredni lub pośredni przyczyni się do tego, że będziemy generować przychody. Takie jest założenie.

Rozumiem, że wejście na wieżę byłoby płatne?

- Oczywiście. Tego projekt nie wyklucza.

Sprawa odkupienia przez miasto wieży wzbudziła wiele emocji. Część mieszkańców odnosi się do pana planów sceptycznie.

- To prawda, że ten projekt wzbudził emocje, zwłaszcza w pewnym kręgu osób, które nie są mi przychylne. Usłyszałem jednak wiele głosów pozytywnych. Stykam się z mieszkańcami, którzy dziękują za tę inicjatywę i cieszą się, że w końcu jest szansa na zmianę tego, co teraz mamy. Myślę już o krok dalej, w jaki sposób pozyskać inne fundusze na tę wieżę, aby nadać jej różnego rodzaju funkcje.

Niedawno przedstawił pan audyt, z którego wynika, że miasto jest w trudnej sytuacji finansowej. Teraz zamierza pan zaciągnąć kolejną pożyczkę.

- Pożyczka to nie kredyt. Kredyt od pożyczki w tym przypadku różni się tym, że my spłacamy w zasadzie sam kapitał rozłożony na 20 lat, z dwuletnim okresem karencji. Jeśli rozłożymy 18 mln na 20 lat, to wychodzi nam ok. 900 tys. zł do spłaty rocznie przy budżecie 154 mln zł. Biorąc to pod uwagę, nie ma obecnie na rynku tańszego grosza. Jeśli chodzi o KPO, to on w większej części przewiduje pożyczki niż dotacje. To jedyny program, z którego możemy skorzystać i który wpisuje się w to, co tak naprawdę możemy zrobić. Kredyt i obsługa zadłużenia na inwestycje wchodzi w wydatki bieżące. A skoro my tej obsługi nie mamy, bo pożyczka nie generuje odsetek, to w minimalnym stopniu obciąża relację wydatków do dochodów bieżących.

Rozmawiała:

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}