Przewodniczący Rady Miejskiej w Szczytnie Mariusz Pardo miesięcznie pobiera 2100 zł diety. To o blisko 100 zł więcej niż pozwalają przepisy. Błędu w uchwale nie dopatrzyli się ani miejscy urzędnicy, ani obsługa prawna szczycieńskiego ratusza, ani nadzór wojewody.
BIERZE WIĘCEJ NIŻ POZWALA PRAWO
Przewodniczący Rady Miejskiej w Szczytnie ma klawe życie. Jego miesięczna dieta to 2100 zł, czyli więcej niż pensja sporej części mieszkańców miasta, którzy muszą przeżyć „do pierwszego” za najniższą krajową. Jeszcze bardziej bulwersuje jednak to, że dieta szefa rady jest wyższa niż dopuszczalna ustawowo stawka. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Pod koniec 2014 r. miejscy radni podjęli uchwałę obniżającą ich diety. W przypadku radnego niepełniącego żadnej funkcji wynosi ona 80% minimalnego wynagrodzenia. Przewodniczącemu przysługuje 125% diety podstawowej, a wiceprzewodniczącemu i przewodniczącym komisji – 115%.
SEKRETARZ: NIE WCHODZĘ W TAKIE SZCZEGÓŁY
Jak to możliwe, że do tej pory nikt nie zwrócił uwagi na niezgodny z prawem stan rzeczy? Zapytaliśmy o to sekretarza miasta Lucjana Wołosa, czuwającego nad prawidłowym funkcjonowaniem Urzędu Miejskiego. Ten jednak odesłał nas do skarbnik Aliny Gajkowskiej. - Uchwała o wysokości diet była przygotowywana w wydziale finansowym. Ja w takie szczegóły nie wchodzę – mówi sekretarz. Takie beztroskie podejście do respektowania obowiązującego prawa bulwersuje osoby, które na co dzień obserwują działania szczycieńskiego urzędu. - Czy nasi urzędnicy nie znają przepisów i nie wiedzą, że są takie regulacje? Gdzie jest obsługa prawna i nadzór ze strony burmistrz? - zastanawia się opozycyjny radny Robert Siudak.
TO NIE PIERWSZY RAZ
To nie pierwszy raz, kiedy przewodniczący Rady Miejskiej pobiera wyższą niż dopuszcza prawo dietę. W 2012 r. podobna sytuacja dotyczyła ówczesnej szefowej rady, Beaty Boczar. Wtedy zmniejszono jej dietę ze 170% do 120% pensji minimalnej. Jak tłumaczyła główna zainteresowana, był to skutek trwającej w urzędzie kontroli RIO. Wcześniej o tej kuriozalnej sytuacji pisał wielokrotnie „Kurek”. Trzeba było jednak interwencji rządowej instytucji, aby władza przejrzała na oczy. Czy tak będzie i tym razem?
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
