Pobyt w co najmniej trzygwiazdkowym hotelu oraz wyszukane menu – takie atrakcje miały czekać na pracowników Powiatowego Urzędu Pracy w Szczytnie podczas szkolenia. Ogłoszenie dotyczące składania ofert na jego organizację wraz ze szczegółową specyfikacją znalazło się kilka tygodni temu na stronie internetowej tej instytucji. Po tym, jak sprawa wyszła na jaw, wicedyrektor PUP unieważniła postępowanie.

ZABRAKŁO TYLKO KAWIORU I OŚMIORNICZEK

Wypasione szkolenie
Wśród wymogów określonych w specyfikacji znalazł się m.in. suto zastawiony szwedzki stół (zdjęcie jest tylko ilustracją tekstu)

Kilka tygodni temu na stronie internetowej Powiatowego Urzędu Pracy w Szczytnie pojawiło się zaproszenie do składania ofert na realizację usługi szkoleniowej dla pracowników. Być może niewiele osób zwróciłoby na nie uwagę, gdyby nie szczegółowa specyfikacja warunków zamówienia. Treść ogłoszenia zbulwersowała m.in. jednego z klientów Biura Rachunkowego prowadzonego przez Iwonę Marciniak i jej męża. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Oburzony mieszkaniec podzielił się z nimi swoimi odczuciami. Jak przyznaje pani Iwona, po lekturze specyfikacji nie mogła wyjść ze zdumienia. Co tak bardzo ją zaintrygowało? Otóż szkolenie miało się odbywać w co najmniej trzygwiazdkowym hotelu zlokalizowanym w odległości nie większej niż 60 km od Szczytna. W pokojach obowiązkowo musiały się znaleźć suszarki do włosów oraz być zapewniony dostęp do internetu. To jednak jeszcze nic. Znacznie wystawniej prezentują się wymagania dotyczące diety szkolących się urzędników. Według specyfikacji żywieniowej, śniadanie miało być zgodne ze standardem hotelu, a obiad w formie szwedzkiego stołu z zapewnieniem miejsc siedzących przy stolikach. Urzędnicy mieliby do wyboru dwie zupy, danie główne (dwie potrawy mięsne, jedna potrawa rybna, jedna potrawa mączna, np. ciasto pieczone z lodami, deser tiramisu), kawę z ekspresu ciśnieniowego, herbatę z dodatkami – mlekiem, cukrem, cytryną, zimne napoje. Wśród wymagań znalazła się także kolacja o podwyższonym standardzie. W specyfikacji opisano ją z detalami: kolacja zasiadana, szwedzki stół, obejmująca co najmniej dwie zupy do wyboru, gorące dania główne (dwie potrawy mięsne, jedno danie rybne, jedno danie mączne, np. pierogi z pieczarkami, szpinakiem etc., ziemniaki w dwóch postaciach, ryż, bukiet jarzyn, cztery przekąski zimne, półmiski mięs pieczonych – różne rodzaje, ryby, deski serów, sosy - trzy rodzaje, sałatki, dwa dania gorące serwowane w trakcie kolacji, pieczywo jasne i ciemne, marynaty, deser (np. ciasta pieczone – dwa rodzaje), świeże owoce (...) – A gdzie ośmiorniczki i kawior? – ironizuje pani Iwona.

INTERWENCJA W STAROSTWIE

O sprawie nasza rozmówczyni powiadomiła przewodniczącą komisji rewizyjnej w Radzie Powiatu Justynę Chrapkiewicz - Jagaczewską, która z kolei zgłosiła problem urzędnikom starostwa. Sprawa dotarła do starosty Jarosława Matłacha. – Zadzwoniłem do pani wicedyrektor Januszczyk i poprosiłem ją, by sprawdziła, co jest na stronie urzędu pracy – potwierdza starosta, dodając, że po jego telefonie ogłoszenie zostało usunięte. – Sprawa jest już wyjaśniona. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca – dodaje Matłach. Podobnie uważa Justyna Chrapkiewicz - Jagaczewska. – Pracownicy różnych instytucji powinni się szkolić, ale mam wątpliwości, czy warunki noclegowe i obsługa gastronomiczna wpływają na poziom zdobytej wiedzy – mówi. – Dobrze się stało się, że postępowanie zostało unieważnione, ogłoszenie zdjęte i nie wydano na to żadnych publicznych pieniędzy – podsumowuje radna.

DOSZŁO DO NIEDOPATRZENIA

Zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Szczytnie Beata Januszczyk, która podpisała się pod specyfikacją przyznaje, że doszło z jej strony do niedopatrzenia. Jak wyjaśnia, dyrektor urzędu od kilku miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim, przez co wszystkie obowiązki związane z zarządzaniem instytucją spadły na nią. – Specyfikację przygotował jeden z pracowników, zapewniając, że zostało to zrobione tak, jak w innym urzędzie – mówi Beata Januszczyk, dodając, że zaufała podwładnemu i nie czytając ogłoszenia podpisała się pod nim.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}