Sprawa podpalenia kombajnu należącego do byłego wójta gminy Świętajno Jerzego Fabisiaka doczekała się sądowego finału. Dwaj bezpośredni sprawcy otrzymali kary 3 lat i 6 miesięcy oraz 3 lat i 4 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, a sąsiad samorządowca za podżeganie do tego czynu został skazany na rok więzienia. - Cieszę się, że sąd orzekł ich winę, ale nadal nie czuję się w pełni bezpieczny – przyznaje Jerzy Fabisiak.

Wyroki za podpalenie kombajnuUCIĄŻLIWE SĄSIEDZTWO

O sprawie podpalenia kombajnu byłego wójta gminy Świętajno, a obecnie radnego Jerzego Fabisiaka pisaliśmy w kwietniu. Problemy samorządowca zaczęły się kilka lat temu, kiedy jego sąsiedzi z naprzeciwka otworzyli całodobowy sklep z alkoholem. Z czasem to sąsiedztwo stało się dla rodziny byłego wójta bardzo uciążliwe. Podczas jednej z nocnych imprez pod sklepem żona Jerzego Fabisiaka zawiadomiła policję, skarżąc się na głośne zachowanie klientów. Policjanci spisali sprawców incydentu, równocześnie informując ich o tym, kto był zgłaszającym. To, zdaniem byłego wójta, doprowadziło do eskalacji konfliktu. W marcu 2016 r. ktoś podpalił samochód Fabisiaka. Policja zabezpieczyła na miejscu ślady, ale nie zdołała wykryć sprawców. W obawie o swoje bezpieczeństwo radny zamontował na posesji i w gospodarstwie monitoring, ale to jeszcze bardziej rozzłościło sąsiadów.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

PODPALENIE KOMBAJNU

Napięcie między obiema stronami sporu narastało do 30 listopada 2016 r., kiedy to na terenie gospodarstwa Fabisiaka pod Dźwierzutami rozegrały się dramatyczne wydarzenia. W nocy jeden z sąsiadów powiadomił ekswójta o tym, że pali się należący do niego kombajn. Warta ok. 350 tys. zł maszyna uległa całkowitemu zniszczeniu. Jerzy Fabisiak nie miał wątpliwości, że przyczyną było podpalenie. Jedna z kamer monitoringu zarejestrowała sprawcę. Po wybiciu szyby metalowym narzędziem dostał się do środka i rozlał łatwopalną substancję, a następnie podpalił kombajn. Traf chciał, że przy całej operacji dość mocno się poparzył. W zaparkowanym nieopodal samochodzie czekał na niego kolega, z którym planował ucieczkę. Sprawcy mieli jednak pecha, bo auto utknęło w grząskim gruncie. Próbowali je wyciągnąć, ale skutek był taki, że poparzony podpalacz zostawił na karoserii ślady krwi. Porzucając samochód, mężczyźni uciekli, ale po trzech dniach zostali zatrzymani przez policję. Jednym z nich okazał się szwagier syna sąsiadów Fabisiaka, a drugim jego kolega z więzienia. Śledczy ustalili, że podpalacze działali najprawdopodobniej na zlecenie sąsiada byłego wójta. Prokuratura Rejonowa w Szczytnie dwóm mężczyznom podejrzanym o podpalenie kombajnu postawiła zarzut zniszczenia mienia, a prawdopodobnemu zleceniodawcy zarzut podżegania do tego czynu.

WYROK

Wyrok w tej sprawie zapadł 20 grudnia. Sąd Rejonowy w Szczytnie wszystkich trzech oskarżonych uznał za winnych zarzucanych im czynów. Mężczyźni usłyszeli wyroki bezwzględnego pozbawienia wolności. Pierwszy z podpalaczy, mieszkający na terenie gminy Świętajno Emil S. dostał 3 lata i 6 miesięcy więzienia, jego pomocnik Leszek Z. zameldowany w gminie Mrągowo – 3 lata i 4 miesiące. Stanisław G., sąsiad Jerzego Fabisiaka, za podżeganie do podpalenia maszyny, otrzymał karę 1 roku pozbawienia wolności. Oprócz tego wszyscy trzej zostali zobowiązani do solidarnego naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonego.

Prokurator rejonowy Artur Choroszewski przyznaje, że o ile udowodnienie winy dwóm pierwszym sprawcom, dzięki zebranemu materiałowi dowodowemu nie stanowiło większego problemu, o tyle w przypadku Stanisława G. sprawa była znacznie trudniejsza. - Prowadzący sprawę prokurator musiał się wykazać skrupulatnością odnośnie weryfikacji wyjaśnień jednego z oskarżonych, który składał zeznania obciążające Stanisława G. oraz drugiego, który im zaprzeczał – tłumaczy Artur Choroszewski. Wyrok na razie jest nieprawomocny. Wnioskowane przez prokuraturę kary były wyższe od zasądzonych. Niewykluczone więc, że nastąpi odwołanie. - Wystąpiliśmy do sądu o pisemne uzasadnienie wyroku. Decyzja zapadnie po zapoznaniu się z nim – informuje prokurator. Przyznaje, że sprawa miała duży ciężar gatunkowy ze względu na charakter popełnionego przestępstwa. Nie chce jednak mówić o sukcesie prokuratury. - My nie jesteśmy od osiągania sukcesów, tylko od udowodnienia winy – podkreśla Choroszewski.

NADAL NIE CZUJĘ SIĘ BEZPIECZNY

Jerzy Fabisiak mówi z kolei, że dla niego większe znaczenie niż sama wysokość kar ma to, że sprawcy podpalenia kombajnu zostali uznani za winnych. Początkowo cała sprawa dotknęła go tak bardzo, że publicznie rozważał wyprowadzenie się z gminy Świętajno. Dziś przyznaje, że w dużej mierze było to podyktowane emocjami. - Rozważaliśmy z żoną różne scenariusze, ale ostatecznie doszliśmy do wniosku, że nie możemy uciekać, a poza tym nie schowamy się przecież pod ziemię – mówi Fabisiak. Przyznaje jednak, że nadal nie czuje się w pełni bezpieczny. - Duże znaczenie ma to, jak ci ludzie podejdą teraz do sprawy. Obawiam się, że jeżeli już posunęli się do takich czynów, to być może stać ich na więcej i zechcą się na mnie odegrać – mówi były wójt. Zdradza, że nawet sędzia prowadząca sprawę była nią mocno poruszona. - W ustnym uzasadnieniu wyroku stwierdziła, że jest przerażona tym, do czego doszło.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}